Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
KUP TERAZ
Worldbuilding, czyli luźno tłumacząc „świato-tworzenie”, jest to kluczowe pojęcie dla każdego pisarza fantastyki. Wielu początkujących autorów uważa, że świato-tworzenie to tylko rysowanie mapy na końcu zeszytu. Albo szybka ściągawka dla czytelnika, jakby się pogubił. Ewentualnie wymyślanie imion postaci oraz nazw dla miast, które mają (mniej-więcej) sens.
Nic bardziej mylnego.
Worldbuilding to nierzadko podstawa całej Twojej książki bądź cyklu. To niewidzialna siła, która sprawia, że Twoja historia przestaje być tylko ciągiem liter, a staje się żywym organizmem. To fundament, bez którego nawet najciekawsi bohaterowie będą wydawać się płascy, jak wycięci z tektury.
Mówiąc najprościej: worldbuilding to tworzenie uniwersum, w obrębie którego dzieje się akcja Twojej książki. To proces budowania kontekstu dla fabuły i umiejscowienia jej w konkretnych (a czasem celowo rozmytych) ramach.
Wyobraź sobie, że piszesz scenę, w której bohater ucieka przed pościgiem przez wąskie uliczki portowego miasta. Sam opis biegu, zadyszki i przeskakiwania przez stragany to fabuła. Jednak to, dlaczego te uliczki są wąskie (może miasto jest przeludnione z powodu dawnej wojny domowej?), dlaczego śmierdzą tranem (bo cała lokalna gospodarka opiera się na wielorybnictwie?), i dlaczego strażnicy nie gonią go po dachach (bo lokalna religia głosi, że dachy są domeną demonów powietrza?) – to jest właśnie worldbuilding.
Idąc dalej: świato-tworzenie to proces, w którym wyznaczasz logikę istnienia Twojego uniwersum. Czy są w nim smoki? Jeśli tak, to czy potrafią ziać ogniem? A może plują kwasem? Czy też jedno i drugie, w zależności od wieku, gatunku, płci oraz indywidualnych zdolności?
To proces, w którym jako autor stajesz się bogiem. Musisz wiedzieć o swoim świecie więcej, niż czytelnik – a przynajmniej czytelnik, który dopiero zaczyna przygodę z Twoimi dziełami. Możesz to sobie wyobrazić jako górę lodową: czytelnik z początku widzi tylko jej wierzchołek. Z czasem jednak uświadamia sobie, że większość jest skryta pod taflą wody i dopiero kiedy do niej podpłynie (czyli przeczyta więcej, niż sam prolog) zobaczy, co skrywa się pod powierzchnią.
Jeśli pod wodą zaś jest pustka, wierzchołek szybko utonie w morzu niewiarygodności.
Poniższy podział nie jest ścisłym wyznacznikiem, którego musisz się trzymać. To pewne ramy, w których możesz się poruszać. Ułatwią Ci jednak organizację pracy nad Twoim uniwersum. Zaniedbanie ich sprawi, że Twój świat będzie sprawiał wrażenie makiety filmowej, która przewraca się przy mocniejszym podmuchu wiatru.
To jeden z najważniejszych (o ile nie najważniejszy) punkt dla pisarzy fantasy i fantastyki. Jakie są niezmienna prawa twojego świata?
Magia: Jeśli istnieje, to czy jest powszechna jak prąd w gniazdku, czy rzadka i niszczycielska jak uderzenie pioruna?
Fizyka: Czy czas płynie tam tak samo? Czy grawitacja jest stała?
Interwencja: Czy bogowie realnie odpowiadają na modlitwy, czy są tylko echem dawnych mitów?
Pamiętaj: Metafizyka to Twoja „umowa z czytelnikiem”. Jeśli ją złamiesz bez uzasadnienia, czytelnik poczuje się oszukany. A tego nie lubi żaden czytelnik.
Jednak co istotne: to nie oznacza, że odbiorca Twojego dzieła od razu musi wiedzieć wszystko. Wręcz przeciwnie. Sprytne wkomponowanie wyjaśniania zasad świata w narrację sprawi, że czytelnik poczuje się częścią Twojego uniwersum.
Twoja fabuła nie może dziać się w pustce (chyba że piszesz o początkach Wszechświata, to inna sprawa). Wszystko ma swoją przyczynę. Jeśli postawisz wioskę rybacką pośrodku lasu, czytelnik wyśmieje ten pomysł. Chyba że niegdyś rzeczywiście były tam jeziora, a wyparowały wskutek tajemniczych wydarzeń.
Jeśli jesteś pisarzem science fiction, to warto, abyś wyjaśnił, jak postęp technologiczny się kształtował i w jaki sposób doprowadził do zmian w ludzkim świecie. Czy ludzkość rozwinęła technologię teleportacji? Może wynaleźliśmy bezprzewodowy przesył prądu? To pytania, które mają duży wpływ na to, jak wygląda twoje uniwersum.
Postacie też muszą mieć swoją historię. Jak powstały miasta, w których się narodziły? Dlaczego ich rodzice tam się zdecydowali żyć? Czy wpłynęła na to polityka, religia, a może jedno i drugie?
To coś więcej niż rzeki i góry. To odpowiedź na pytanie: jak natura kształtuje człowieka? Jeśli Twoja kraina jest wiecznie skuta lodem, to Twoi bohaterowie będą mieli inną kulturę, inne stroje, inną kuchnię i zupełnie inne podejście do gościnności niż koczownicy żyjący na słonecznych stepach.
To tutaj też decydujesz o tym, w co wierzą Twoi bohaterowie. I tak na dobrą sprawę: czemu?
To tutaj Twoje uniwersum nabiera kolorów, zapachów i smaków. To tutaj odpowiadasz czytelnikowi, jak wygląda codzienny dzień protagonisty w Twoim uniwersum.
Ekonomia i rzemiosło – jak ludzie zdobywają jedzenie? Co jest u Ciebie walutą – złoto Welesa, rzadkie kryształy, czy może zwykły handel wymienny oparty na soli i zbożu? Zrozumienie, jak Twoi bohaterowie zarabiają na życie, nadaje im autentyczności. Pamiętaj: każda postać musi z czegoś żyć.
Tabu i normy społeczne – co w Twoim świecie jest uważane za skandal? Czy wolno podać rękę lewą dłonią? Czy jedzenie mięsa określonego zwierzęcia jest uznawane za klątwę? Te detale sprawiają, że czytelnik czuje, iż ten świat istniał, zanim on otworzył książkę.
Język i idiomy – Twoi bohaterowie nie powinni mówić jak ludzie z XXI wieku, jeśli piszesz książkę stylizowaną na średniowiecze. Ich język powinien być przesiąknięty ich światem. Zamiast „o mój Boże”, słowiański bohater może powiedzieć „niech cię licho weźmie” lub „oby cię Weles wyzłocił”. To, jak ludzie klną i jak składają życzenia, mówi o ich świecie więcej niż dziesięć stron opisów historycznych.
Technologia i „gadżety” codzienności – jeśli to science fiction – co ludzie noszą w kieszeniach? Jakie mają odpowiedniki naszych smartfonów? Jeśli to fantasy – jak oświetlają domy po zmroku? To są te drobne elementy „tkanki świata”, które sprawiają, że otoczenie staje się prawdziwe.
Jednak pamiętaj tutaj o kluczowej zasadzie: nie musisz opisywać całego systemu podatkowego Twojego królestwa. Wystarczy, że pokażesz bohatera, który z przekleństwem na ustach oddaje poborcy ostatnią srebrną monetę, bo „król znowu potrzebuje na wojnę z południem”.
Jeden taki detal zastępuje cały wykład o polityce. Po prostu pokaż, że Twój świat żyje na co dzień.
W fantastyce istnieją dwie, spierające się wizje.
Niektórzy uważają, że podstawą jest dobra fabuła i napisane postacie. To jest motorem napędowym całej książki. Świat jest tylko tłem, w którym umieszczamy bohaterów, aby nie istnieli oni w próżni. Jednak nacisk jest właśnie nastawiony na bohaterów.
Inna szkoła twierdzi, że to właśnie świato-tworzenie jest kluczowe. Postacie i fabuła to pretekst do tego, aby pokazać świat, jego język, kulturę i prawa nim rządzące. Celem akcji nie jest akcja sama w sobie, a ekspozycja czytelnika na świat.
Które podejście jest prawidłowe? Na to pytanie nie mogę Ci odpowiedzieć, musisz zadecydować o tym sam. Jednak w obu przypadkach świat ma znaczenie. Nawet jeśli jest tylko tłem, to Twoje uniwersum potrzebuje ram, w których może dziać się akcja.
Jeśli Twój świat jest niespójny, to czytelnik w niego nie „wejdzie”. Przykładowo: jeśli w Twoim brutalistycznym fantasy o surowym, słowiańskim klimacie bohaterowie nagle zaczną ze sobą rozmawiać jak pracownicy współczesnej korporacji, a problemy takie jak głód, choroby oraz nieurodzaj będą nie istniały, to magia świata pryska. Wyrzucasz wtedy czytelnika ze swojej opowieści i zawieszasz jego wiarę w to, że to uniwersum ma w ogóle sens.
Dobry worldbuilding tworzy poczucie immersji – czytelnik zapomina, że trzyma w ręku papier. On czuje zapach przyprawy, słyszy szum liści w świętym gaju i drży przed mrozem „dużego siecznika”.
Worldbuilding to wspaniała zabawa. O ile nie planujesz wydawać książki, tylko tworzyć dla samego tworzenia, to możesz się w niej zatracić... cóż, na zawsze! I nie ma w tym nic złego.
Muszę Cię jednak ostrzec przed pułapką, która może pochłonąć każdego pisarza fantastyki. Jest to Pułapka Wiecznego Budowniczego. Część pisarzy tak bardzo kocha swój proces kresji, że zatraca się w nim całkowicie i z czasem... zapomina o napisaniu samej książki.
Tworzą setki stron opisów genealogii królów, systemów monetarnych, skomplikowanych układów planetarnych, wymyślonych języków i map każdego najmniejszego pagórka, ale nigdy nie przechodzą do pisania pierwszej sceny. Worldbuilding ma służyć historii, a nie ją przytłaczać. Czytelnik nie chce czytać encyklopedii ani traktatu geograficznego. On chce poczuć ciężar Twojego świata poprzez krew, pot, śmiech i łzy bohaterów.
Twoim zadaniem jest przemycanie informacji w taki sposób, by były naturalne dla narracji. Nie opisuj systemu irygacyjnego przez trzy strony – pokaż rolnika, który składa ofiarę bóstwu rzeki, bo bez niej jego pole zamieni się w pył.
Podsumowując: worldbuilding to logika Twojego świata. To obietnica, którą składasz czytelnikowi, że to, co widzi, ma sens, ma swoją cenę i swoje konsekwencje. To proces zamiany białej kartki w tętniący życiem ekosystem.
Świato-tworzenie można podzielić na różne podejścia. Najbardziej podstawowymi są soft worldbuilding oraz hard worldbuilding. Z tymi terminami powiązane są też takie pojęcia jak miękki system magii (soft magic system) i twardy system magii (hard magic system).
Może to brzmieć skomplikowanie, ale wcale takie nie jest. Na razie zastanów się sam ze sobą: czy masz już zarys swojego świata, czy dopiero szukasz pierwszego kamienia węgielnego? Pamiętaj: każdy świat zaczyna się od jednego „dlaczego”.
Jeśli znasz odpowiedź na to pytanie, reszta jest tylko kwestią uderzeń młota o kowadło.