KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
W mrocznym świecie pełnym demonów, chorób i niepewności, każde dziecko, które przetrwało pierwsze lata życia, było powodem do wielkiego świętowania. Nasi przodkowie celebrowali szczególnie potężny obrzęd przejścia, który całkowicie zmieniał status chłopca w plemieniu. Były to postrzyżyny – moment, w którym syn oficjalnie przechodził spod opieki matki pod twardą rękę ojca.
To znacznie więcej niż tylko pierwsza wizyta u średniowiecznego cyrulika. To był fundament dawnej rodziny.
Nasi przodkowie mieli wiele obrzędów rodzinnych. Postrzyżyny były jednym z nich. A co warte odnotowania: poza ceremoniami pogrzebowymi, jest to najwcześniej udokumentowany obrzęd rodzinny u Słowian.
Jak sama nazwa wskazuje, centralnym punktem uroczystości było obcięcie długich chłopięcych włosów. Przypuszczalnie najczęściej osobą za to odpowiedzialną był ojciec. Znane są jednak podania, iż ten zaszczyt przypadał innym osobom: żercom, wybranemu przez rodziców „ojcu postrzyżynowemu”, osobom o wysokim statusie społecznym, czy też przybyszom, o czym świadczyć by miała legenda o Piaście Kołodzieju i postrzyżynach jego syna Siemowita.
Co ten gest oznaczał w obrzędach słowiańskich?
Prawne uznanie syna – ojciec, obcinając włosy chłopcu, oficjalnie potwierdzał przed całą społecznością: „To jest moja krew. Biorę za niego pełną odpowiedzialność”.
Przejęcie edukacji – od tego dnia chłopiec opuszczał matczyną spódnicę. Zaczynał naukę rzemiosła, pracy w polu, posługiwania się bronią i jazdy konnej.
Włączenie do rodu – obcięte włosy często zakopywano w ziemi lub palono, co miało symbolicznie oddać chłopca pod opiekę duchów przodków i przypisać go do konkretnego terytorium.
Warto tutaj zatrzymać się na chwilę przy ostatnim punkcie. Nasi przodkowie mieli – zależnie od regionu – wiele sposobów obchodzenia się z uciętymi włosami. Pozwolę sobie zacytować kilka źródeł.
„Ostrzyżone włosy palą natychmiast, gdyby bowiem poniewierały się po izbie, tego ostrzyżonego bolałaby głowa” – Stanisław Polaczek.
„Po ostrzyżeniu głowy nie wyrzucają na pole włosów, ale je palą lub w płot chowają. Gdy bowiem wiatr rozniesie włosy ostrzyżone po polu, to równocześnie sprowadzi i ból głowy u tej osoby” – Jan Świętek.
„Włosów wyczesanych z głowy nie należy wrzucać na śmiecie, bo gdy je stamtąd ptak jaki uchwyci na wysłanie swego gniazda, to tej osobie włosy poczną wyłazić z głowy. Przeciwnie zaś, gdy się je w ogień wrzuci lub na wodę bieżącą, to włosy na głowie będą rosły długie i gęste” – Oskar Kolberg.
Powszechnie przyjmuje się, że postrzyżyny miały miejsce wtedy, gdy chłopiec skończył 7. rok życia. Wiąże się to – moim zdaniem – z legendą o Siemowicie, który to został ostrzyżony właśnie w wieku 7 lat. Jak jednak było naprawdę?
Nie mam tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Ponownie pozwolę sobie zacytować kilka źródeł:
„Włosy dziecka należy strzyc po raz pierwszy w trzecim roku życia w Wielką sobotę podczas dzwonienia w kościele na >gloria<. Włosów nie wyrzucają na dwór, by głowa nie bolała” – Franciszek Gawełek.
„Przed skończonym rokiem życia nie wolno ani włosów dziecku przystrzygać, ani paznokci przycinać” – Franciszek Wereńko.
„W jakim wieku strzygą je po raz pierwszy? To zależy od miejscowego zwyczaju; pod tym względem próżno byśmy chcieli szukać jednostajności. Zwykle obchodzą je bardzo wcześnie. Pieśni wspominają parę razy o dzieciach w powijakach. Późniejsze wiadomości mówią o pięciu i sześciu latach; nie udało mi się spotkać z późniejszym terminem” – Karol Potkański.
„Postrzyżyny, obrządek to pogański w siódmym roku życia odbywany” – Franciszek Dmochowski.
Jak więc widzisz, postrzyżyny odbywano w różnym wieku, zależnie od regionu. Mityczny wiek 7 lat bardzo możliwe, że rozpowszechniła legenda o Piaście Kołodzieju. W rzeczywistości zaś chłopców strzyżono wcześniej, a 7. rok życia mógł być górną granicą.
Bardzo często z postrzyżynami wiązał się jeszcze jeden, fascynujący zwyczaj: nadanie chłopcu dorosłego imienia.
We wczesnym dzieciństwie Słowianie nadawali dzieciom tak zwane imiona ochronne (zastępcze). Były to imiona brzydkie lub odstraszające – takie jak Niemój, Nielub, Wilk czy Krzyk. Miały one za zadanie zmylić złe demony i choroby, sugerując im, że rodzicom wcale na tym dziecku nie zależy. Na podobną modłę został zresztą nazwany protagonista trylogii Jak wytresować smoka, czyli Czkawka. Wikingowie mogli pod tym względem mieć podobne obyczaje do Słowian.
Dopiero podczas postrzyżyn, gdy chłopiec stawał się silnym, chronionym przez ród mężczyzną, otrzymywał swoje prawdziwe imię, niosące w sobie wróżbę na przyszłość: Sławomir (ten, który sławi pokój), Wojciech (cieszący się z walki) czy Zbigniew (pozbywający się gniewu).
Obrzęd nigdy nie odbywał się w ciszy i samotności. Po uroczystym postrzyżeniu rozpoczynała się huczna uczta. Powód był prosty: oto w końcu chłopiec stawał się częścią rodu. Spadkobiercą i mężczyzną po chłopięcych latach. Co więcej: postrzyżyny były znakomitą okazją do budowania sojuszy politycznych, ale także relacji międzysąsiedzkich.
Jeśli książę lub zamożny gospodarz zgadzał się dokonać postrzyżyn obcego chłopca, stawał się jego duchowym opiekunem. Tworzyła się między ich rodami potężna, nierozerwalna więź, niekiedy równie silna, co więzy krwi.
Dla dociekliwych (źródła):
Merski R., Obrzędy rodzinne Słowian, Wydanie pierwsze, Wrocław 2023.