​​​​​​​

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.

KUP TERAZ

Legendy Polskie

Artystyczne przedstawienie słowiańskiej strzygi z sowimi skrzydłami pobierającej energię życiową od śpiącego wędrowca w mrocznym lesie.
04 lutego 2026

Rodzili się z dwoma sercami i drugim rzędem zębów. Dla słowiańskiej wsi byli wyrokiem gorszym niż zaraza

Strzyga kojarzy nam się z potworem z sagi wiedźmińskiej Andrzeja Sapkowskiego bądź trylogii gier Wiedźmin. Jednak potwór ten to nie tylko bestia ze współczesnego fantasy. Długo przed Sapkowskim słowiańskie wioski drżały na widok noworodków z „anomaliami” – wierzono, że to biesy (czyli demony), które przyniosą na całą osadę nieszczęście. Nasi przodkowie nie sięgali po srebrne miecze, aby przepędzić takiego upiora. Zamiast tego uprawiali makabryczne rytuały, po których ślady wciąż można odnaleźć w całej Polsce.

Strzyga – występek natury

Fundamentem lęku przed demonem, który dziś znamy jako strzygę (lub też rodzaju męskiego strzyg, strzyż i strzygoń), była nieco prymitywna, ale w gruncie rzeczy logiczna interpretacja biologii. Jeśli coś odbiega znacząco od natury, to w końcu nie może być jej częścią.

Strzygami zostawali ludzie, których posądzano o posiadanie dwóch serc, a przez to: dwóch dusz. Oznaką tego mogły być:

  • Dwa rzędy zębów,
  • Zrośnięte brwi,
  • Lunatykowanie,
  • Mówienie do samego siebie.

Niestety za strzygi uznawano również niekiedy niemowlęta, które urodziły się z wykształconymi zębami. Chociaż zjawisko jest to rzadkie, to niemniej jednak występowało.

Strzygi – według wierzeń przodków – należało wypędzić z wioski. Ginęły zazwyczaj w młodym wieku i wówczas też umierała ich „ludzka” dusza. Druga, „demoniczna”, żyła dalej. I aby przetrwać, musiała polować.

Dlaczego ludzie bali się strzygi?

Strzygę postrzegano jako sowę-czarownicę, żywiącą się ludzką krwią. Według różnych badań językowych, jej funkcje pokrywały się częściowo z wampirem oraz upiorem. Stąd wiele tragicznych wydarzeń przypisywano właśnie któremuś z tych biesów.

Strzyga wysysała krew, wyżerała wnętrzności, nierzadko mszcząc się przy tym za krzywdy doznane za pierwszego żywota. Zwiastowały śmierć członkom rodziny oraz wodziły zbłąkanych wędrowców. Potrafiły także atakować zwierzęta i wypijać ich krew. W czasach, gdy po nocy mrok w osadzie potrafił być absolutny, nie dziwota, że ludzie bali się potwora.

Niekiedy demonom powstałym ze zmarłych dzieci przypisywano wielkie nieszczęścia, jak wybuchy zaraz oraz niewyjaśnione zgony całych rodzin.

„Żywy trup” już przy narodzinach

To, co w wierzeniach o strzygach jest najbardziej tragiczne, to fakt, że wyrok zapadał często jeszcze za życia. Osoba podejrzewana o bycie przyszłym demonem stawała się pariasem. Jeśli przeżyła dzieciństwo mimo swoich anomalii, każdy jej krok był śledzony. Nagła choroba bydła w sąsiedztwie? Winny był „ten z dwoma sercami”. Gradobicie? To na pewno jego sprawka.

Gdy taka osoba umierała, wieś nie płakała. Wieś przygotowywała się do wojny. Śmierć strzygi była dopiero początkiem problemów, ponieważ wierzono, że po pogrzebie nieludzka dusza ożywi zwłoki, dając im nadprzyrodzoną siłę i wspomniany już, nienasycony głód.

Pierwszymi ofiarami strzygi zawsze padali najbliżsi – rodzina, sąsiedzi, a na końcu zwierzęta.

Archeologia grozy  co mówią polskie groby?

Dziś nie musimy polegać tylko na bajkach. Polskie ziemie skrywają dowody na to, jak realny i paraliżujący był to strach. Wykopaliska w Chełmie, Drawsku czy Sandomierzu ukazały światu tzw. pochówki antywampiryczne. To tam archeolodzy odnajdują szczątki ludzi, których po śmierci traktowano co najmniej niecodziennie.

Praktyki te jednak nie wynikały z nienawiści czy okrucieństwa. Wprost przeciwnie. Miały one na celu ochronę żywych przed zemstą umarłych.

Najczęstsze metody „uśmiercania” strzygi w grobie to:

  • Żelazny sierp na szyi – nie pełnił funkcji ozdobnej. Miał na celu zatrzymać biesa w grobie. Ostrze kładziono tak, by w momencie, gdy zmarły spróbuje wstać lub wyprostować się w trumnie, sierp odciął mu głowę. Żelazo samo w sobie było metalem odpychającym demony.

  • Kamień pod brodą lub w ustach – miało to uniemożliwić strzydze gryzienie całunu, a w konsekwencji „wyjadanie” drogi na powierzchnię.

  • Wbijanie gwoździ w czaszkę i klatkę piersiową – były próbą mechanicznego utrzymania demona w ziemi. 

  • Pochówek twarzą do dołu – to jedna z najstarszych metod. Wierzono, że zdezorientowany demon zacznie kopać w głąb ziemi, oddalając się od świata żywych. Niekiedy także na głowę zakładano opaskę, przesłaniającą oczy.

ealistyczna rekonstrukcja pochówku antywampirycznego w Polsce z żelaznym sierpem umieszczonym przy szyi zmarłego jako ochrona przed powrotem strzygi.

Jak radzono sobie ze strzygą?

Jak jednak poradzić sobie ze strzygą, która już została (nieprawidłowo) pochowana i nęka wioskę? Wcale nie srebrnym mieczem ani wiedźmińskim znakami.

Sposobów było całkiem sporo. Jednym z zaskakująco prostych było... wymierzenie demonowi policzka lewą ręką! Chociaż przy tak krwiożerczym demonie, mogło być to nie lada wyzwanie. W jednej historii z Górnego Śląska strzydze nałożono baranią czapkę, a do ust włożono kamień. Wówczas demon ukląkł i padł nieżywy.

Inne zalecenia dotyczyły samej trumny. Wierzono bowiem, iż strzygę można przechytrzyć. Wystarczyło wsypać do jej trumny piasek, mak, czy żwir, aby demon zajął się jego liczeniem aż do piania koguta. Kiedy to następowało, strzyga popadała w letarg, po czym następnej nocy od nowa zaczynała liczyć. Podobną metodą mogło być rozsianie maku w każdym kącie domu. Wówczas bies, nawet po przybyciu do domostwa, miał zajęcie. A pierwszy promień słońca i pianie koguta odbierały strzydze moc, zmuszając ją do powrotu w stan odrętwienia.

Legendą, która przypuszczalnie zainspirowała Andrzeja Sapkowskiego do stworzenia jego interpretacji strzygi, jest jedna z opowieści babiogórskich. Sposobem na pokonanie upiorzycy (czyli demona utożsamianego ze strzygą) miało być zakreślenie kręgu za pomocą święconej kredy dookoła sarkofagu. Następnie wybrany śmiałek powinien położyć się w grobie i pozostać w nim do trzeciego piania koguta. Gdy świt złapał upiorzycę poza trumną, wówczas była ona odczarowana lub umierała ostatecznie, zależnie od wersji.

W ten właśnie sposób Geralt odczarował Addę, córkę króla Foltesta, w Ostatnim Życzeniu.

Dlaczego właśnie luty?

W tradycji ludowej luty to „duży siecznik” – czas, gdy zapasy się kończą, a mróz wgryza się pod skórę. W dawnych wierzeniach był to okres panowania sił „dolnych”, podziemnych. To właśnie w długie, lutowe noce lęk przed strzygami osiągał apogeum.

Każdy szelest na strychu, każde wycie wilka czy skrzypienie mroźnego drewna interpretowano jako nadejście upiora. Luty był miesiącem, w którym granica między naszym światem a strefą demonów była bardzo cienka. Wystarczył moment nieuwagi, aby żądna zemsty strzyga zjawiła się u progu domostwa.

Demon zrodzony z niezrozumienia

Z dzisiejszej perspektywy wiemy, że strzygi były prawdopodobnie ofiarami chorób, których wtedy nie rozumiano. Gruźlica, która sprawiała, że chory bladł i pluł krwią, czy cholera, wybijająca całe rodziny w kilka dni, idealnie pasowały do opisu „ataku demona”. Dodatkowe zęby czy zawiązki kończyn to rzadkie, ale wytłumaczalne wady rozwojowe.

Co warto dodać: w niektórych interpretacjach mitologii Słowian każdy człowiek rodził się z dwoma duszami. Jedna z nich należała do Peruna i po śmierci trafiała do Wyraju, skąd wracała na wiosnę z ptakami jako mądrość przodków. Druga zaś przynależna była Welesowi. Gdy ciało umierało, ta dusza przybywała do Nawii, krainy odpoczynku. Można więc pokusić się o interpretację, że strzygą zostawała ta osoba, której ziemska dusza została z jakiegoś powodu przeklęta przez Welesa i nie mogła trafić samodzielnie do Nawii.

Strzyga to tragiczna postać – człowiek, który został potworem w oczach swoich bliskich tylko dlatego, że natura popełniła błąd przy jego tworzeniu. Pamięć o tym lęku przetrwała wieki, zmieniając się z horroru w opowieść, którą dziś czytamy dla dreszczyku emocji przy ciepłej herbacie. Lecz tam, pod warstwami polskiej ziemi, wciąż leżą ci, którym na szyjach położono żelazne sierpy – wieczne świadectwo strachu przed krwiożerczą strzygą.