Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
KUP TERAZ
Kiedy nad słowiańską osadą gęstniał mrok, a niebo przybierało sinią barwę, nasi przodkowie nie widzieli w tym jeno zjawiska pogodowego. Dla nich burza była fizycznym procesem – ciężką, rzemieślniczą robotą wykonywaną przez płanetników (zwanych też chmurnikami lub obłocznikami). Byli to podniebni żeglarze, którzy na żelaznych drągach, grubych powrozach i łańcuchach przeciągali „płanety”, czyli ciężkie, brzemienne deszczem i gradem chmury.
Płanetnik nie był bóstwem. Był istotą demoniczną lub półdemoniczną, nierzadko wywodzącą się z szeregów ludzi, których życie zostało gwałtownie przerwane. Zależnie od regionu, chmurników postrzegano jako istoty negatywne, pozytywne, czy też raz sprzyjające ludziom, a innym razem – wrogie wobec naszych przodków.
Niekiedy też płanetnicy niewiele zważali na nas, byli bowiem zbyt zajęci kwestiami ważniejszymi, niż ludzkie spory oraz ważnie.
Istnieje wiele teorii o tym, jak powstali płanetnicy. Poniżej przytoczę najszerzej rozpowszechnione:
Co istotne w interpretacji tych mitów, to sylwetka Boga i Diabła. Jak wskazywał prof. Gieysztor, wskutek chrystianizacji owym Bogiem był w oryginalnych wierzeniach zapewne Perun, a Diabłem – Weles. To odpowiadałoby silnemu w mitologii Słowian motywowi dualizmu, gdzie nie istnieje dobro i zło, a dwie, przeciwstawne siły, które wspólnie mają moc kreacji.
Płanetnik jest dzieckiem ich obu – posiada boską iskrę życia, która pozwala mu szybować w niebiosach, ale natura jego ciała wiąże go z ziemią. To zawieszenie między sferami czyniło ich istotami o mściwej i nieprzewidywalnej naturze.
Co ciekawe – mit o stworzeniu płanetników z gliny Welesa oraz iskry życia Peruna jest niemalże tożsamy z mitami o stworzeniu pierwszych ludzi.
Choć płanetnicy byli bezpośrednimi wykonawcami burzy, w hierarchii niebios podlegali wyższej potędze. Ich nadrzędnym panem był Strzybóg – bóstwo wiatru, którego „wnukami” nazywano podmuchy niosące deszczowe chmury. Strzybóg pełnił funkcję architekta pogody i boskiego wojownika, podczas gdy chmurnicy byli jego „piechotą”.
Ich obowiązki były brutalne i wymagające nadludzkiej siły:
Produkcja gradu – wierzono, że płanetnicy rąbią lód na zamarzniętych stawach i morzach na krańcach świata, kruszą go żelaznymi pałkami i ładują do chmur.
Ujeżdżanie smoków – chmury gradowe gdzieniegdzie postrzegano jako powietrzne smoki. Zadaniem chmurników było okiełznanie tych bestii i sterowanie nimi za pomocą powrozów, dopóki smok nie „pękł” z wysiłku, uwalniając opad.
Strażnicy sprawiedliwości – płanetnicy zsyłali ulewy jako karę za zbrodnie, np. by wypłukać z ziemi ukryte zwłoki nieochrzczonych dzieci.
Płanetnicy mogli przebywać wśród ludzi jako wysocy starcy w szerokich kapeluszach. Można ich było rozpoznać po tym, że ich ubranie było zawsze mokre, a woda kapała z nich nawet w upalny dzień.
Tutaj też warto dodać o interpretacji chmurników Bobrowskiego oraz Wrony. W ich dziele płanetnicy to synowie Strzyboga z ludzkimi kobietami. Dosiadają oni żmijów, czyli istot ognia, aby walczyć ze smokami, czyli istotami wody. Efektem owych bojów są deszcze, burze oraz sztormy.
Jest to ciekawa interpretacja, która łączy jednocześnie żmija jako „smoka ognia” z Perunem (którego żywiołem był piorun, najczystsza forma ognia) oraz „zwykłego smoka” jako istotę wody z Welesem.
Relacja Słowian z Płanetnikami opierała się na dyplomacji. Czasem chmurnik zstępował na ziemię pod postacią utrudzonego wędrowca lub żebraka. Ugoszczenie go – podanie jajecznicy, sera czy klusek – było najlepszą formą ochrony przed jego gniewem. Nawet więcej: wdzięczny płanetnik potrafił oszczędzić gospodarstwo przed gradobiciem przez całe pokolenia. Zsyłał deszcze po to, aby ziemia była płodna i żyzna.
Odmowa jednakże skutkowała natychmiastową zemstą w postaci nawałnicy. Nagła burza potrafiła zniszczyć plony, a niekiedy także zerwać słomiane dachy.
Stosowano również magię, mającą przebłagać lub odpędzić te istoty:
Ofiara z mąki – sypanie mąki na wiatr lub wrzucanie jej do ognia. Wierzono, że dym z palonej mąki jest przysmakiem, który daje chmurnikom siłę do walki ze smokami.
Dzwony loretańskie – dźwięk dzwonków miał moc „rozcinania” chmur i fizycznego przepędzania chmurników z danego terytorium.
Magia progu i narzędzi – wystawianie łopaty do chleba przed dom sygnalizowało płanetnikowi, że ludzie mają już dość wody i potrzebują ognia.
Jak widać, płanetnicy byli różnie postrzegani. Raz jako biesy, które od urodzenia były wręcz przeklęte bądź też piękni młodzieńcy, którzy na wezwanie swego ojca Strzyboga opuszczali rodzinne domy i wyruszali do walki w niebiosa. Innymi razy byli duchami zmarłych – zależnie od regionu Słowiańszczyzny, mogli być duszami samobójców, co mieli dosyć życia, lub też przeciwnie, ludzi niezwykle uzdolnionych, których życie pełne było sukcesów.
Niezależnie od tego, w co Ty wierzysz, przyjrzyj się następnym razem uważnie burzowym chmurom. Być może ujrzysz wśród nich płanetników na grzbietach żmijów, którzy walczą z welesowymi smokami.