KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
Słońce praży niemiłosiernie, a dookoła unosi się gryzący zapach gnijących ryb i końskiego potu. Nagle ktoś chwyta Cię za ramię i na cały głos oskarża o kradzież sakiewki. Zanim zdążysz zaprotestować, otacza Cię wrogi tłum. Nie ma tu straży miejskiej z notesami, nikt nie zbiera odcisków palców ani nie przesłuchuje świadków.
Jest tylko wściekły poszkodowany, wójt, który bardzo chce iść już na obiad, oraz żelazny kocioł z wrzącą wodą, właśnie ustawiany na środku placu.
Kiedy kreujesz średniowieczne fantasy, często ulegasz pokusie, by wyposażyć swoich bohaterów w nowoczesną logikę i obiektywne sądy. Tymczasem w autentycznych, brutalnych realiach sprawiedliwość nie była ślepa. Była głucha, skorumpowana i uwielbiała faworyzować silniejszego. Jeśli chcesz, aby Twoje książki fantasy trzymały w napięciu, odbierz postaciom luksus uczciwego procesu.
W brutalnym medieval fantasy liczy się tylko to, kto ma grubszą sakiewkę, lepsze pochodzenie i potrafi znieść więcej bólu.
W świecie pozbawionym profesjonalnych detektywów z państwową licencją prawda była pojęciem umownym. Gdy słowo stawało przeciwko słowu, a dowodów brakowało, ludzie uciekali się do ordaliów, czyli sądów bożych. Dobra fantastyka potrafi z tego wyciągnąć maksimum grozy.
Wyobraź sobie proces, w którym nie masz obrońcy, a sędzią jest ból. Kat wrzuca na dno kotła z bulgoczącą wodą żelazny pierścień. Twoim zadaniem jest zanurzyć tam gołe ramię i go wyciągnąć. Jednak to nie poparzenie decyduje o winie – to zaledwie początek.
Twoją czerwoną, pokrytą pęcherzami dłoń owijają lnianym bandażem. Trzy dni później, na oczach całego miasta, kapłan zrywa pieczęcie. Jeśli rana jest czysta i się goi, to widocznie siły wyższe cię uchroniły, jesteś wolny. Jeśli wdała się ropa i zgnilizna, wówczas kat natychmiast sięga po topór.
„Wojmir nie szukał dowodów swojej niewinności. Szukał medyka, który za garść srebra posmaruje mu ramię niedźwiedzim sadłem tuż przed próbą ognia, licząc, że tłuszcz choć trochę ochroni skórę przed wrzątkiem”
– to jest opis, który sprawia, że średniowieczne fantasy staje się fizycznie namacalne!
Współczesne prawo zakłada, że życie każdego człowieka jest równe. W brutalnym medieval fantasy takie stwierdzenie wywołałoby jedynie wybuch śmiechu w karczmie. A tym bardziej na dworze królewskim czy bankiecie szlacheckim. Prawo miało swój cennik, a morderstwo traktowano często nie jako zbrodnię moralną, lecz szkodę majątkową dla rodziny ofiary.
Zamiast gnić w lochu, morderca opłacał tzw. główszczyznę.
Wyceniana najniżej. Za zabicie kmiecia sprawca musieli oddać równowartość dwóch krów. Co ważne: rodzina ofiary często dostawała tylko połowę (albo i mniej) owej zapłaty. Znaczna część należała się panu ziemskiemu za utratę siły roboczej.
To już poważny wydatek. Odebranie życia miejskiemu fachowcowi kosztowało sprawcę znaczną część majątku ziemskiego, dorodne stada lub srebro rodowe. Jeśli mordercy nie było na to stać, kat odcinał mu prawą dłoń, po czym skazywano go na wygnanie. W przypadku, gdy dany fachowiec był kimś istotnym, mogło się to też skończyć na szafocie.
Tutaj ekonomia brutalnie się kończyła. Jeśli krew arystokraty przelał ktoś z nizin społecznych, nie istniała żadna cena, która mogłaby wyrównać ten rachunek. Wyrok był jeden: natychmiastowe łamanie kołem lub nabicie na pal.
W swojej książce fantasy możesz wykorzystać tę brutalną ekonomię jako motor napędowy akcji. Kiedy Twój najemnik w obronie własnej zabija syna lokalnego lorda, nikt nie pyta o motywy. Prawo jest jasne: krew arystokraty nie ma odpowiednika w srebrze. Protagonista automatycznie staje się zwierzyną łowną.
Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego w historycznym medieval fantasy tak rzadko zamyka się kogoś w celi na pięć lat za kradzież jabłek? Odpowiedź to czysta ekonomia. Nikt nie zamierzał marnować chleba, wody i cennego miejsca na utrzymywanie złodzieja. Cele służyły tylko do przetrzymywania więźniów politycznych w oczekiwaniu na okup.
Dla zwykłych przestępców przewidziano kary szybkie, tanie i pozostawiające trwały ślad w społeczeństwie:
Piętnowanie czoła – wypalony na twarzy klucz oznaczał włamywacza. Każdy karczmarz w promieniu stu mil wiedział, kogo nie wpuszczać na nocleg.
Amputacja – ucięta dłoń za kradzież, wyrwany język za krzywoprzysięstwo lub obrazę władcy.
Banicja (Wyjęcie spod prawa) – to najgorszy z możliwych wyroków. Wygnaniec tracił status człowieka. Każdy, absolutnie każdy wędrowiec na trakcie mógł go bezkarnie zabić, okraść i zostawić w rowie.
Jeśli Twoja średniowieczna fantastyka ma porywać realizmem, odbierz swoim postaciom dostęp do sprawiedliwości. Zmuś ich do ucieczki, korupcji i podejmowania desperackich decyzji, bo w świecie bez adwokatów jedynym gwarantem przeżycia jest instynkt.

A co jeśli w Twoim świecie fantasy istnieje skomplikowana hierarchia szlachecka, na wzór francuskiej tytulatury? W Polsce (przynajmniej teoretycznie) szlachta w dużej mierze była wobec siebie równa. Jednak nie był to standard na całym świecie.
Może w Twoim świecie markiz stoi na tyle wysoko w hierarchii szlacheckiej, iż baronet jest dla niego tym, kim chłop dla tego samego baroneta? Wówczas cała sytuacja staje się o wiele bardziej skomplikowana. Rozważ dwa, przeciwstawne sobie scenariusze:
W pierwszym przypadku opinia publiczna i władza będą po stronie markiza. Co w drugim przypadku? Będzie dokładnie to samo: opinia publiczna i władza będą po stronie markiza. I nie ma znaczenia to, że przewinienie jest takie samo: liczą się tylko pochodzenie, wpływy polityczne i błękitna krew.
Taki system kreuje bardzo dużo niesprawiedliwych z dzisiejszej perspektywy sytuacji. A Ty możesz to wykorzystać do napędzania fabuły. Może brat Twojego bohatera zostanie stracony za to, że bronił go przed pijanym, żądnym bitki księciem? Chociaż niczemu nie zawinił, tak okaleczył dziedzica północnej części cesarstwa. To zaś wystarczyło, by skazać go na śmierć.
Jak w takiej sytuacji zachowa się Twój bohater? Będzie desperacko próbował walczyć z władzą, po cichu uratuje brata, czy może, nie mogąc wygrać z systemem, przygotuje krwawą zemstę?