KUP TERAZ

Legendy Polskie

search

O AUTORZE

Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.

Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.


​​​​​​​

Słowiański kapłan ukrywający się za gigantycznym miodowym chlebem w mrocznej świątyni w Arkonie, obrzędy Słowian, Świętowit, magia agrarna, mitologia słowiańska.
18 czerwca 2026

Magiczny rytuał w słowiańskiej Arkonie. Dlaczego kapłan życzył sobie, by wierni przestali go widzieć?

Jesienne wiatry znad Bałtyku zwiastowały czas najważniejszej próby. W sercu potężnej, słowiańskiej Arkony, przed obliczem wznoszącego się w mroku Świętowita, decydowały się losy całego plemienia. To nie miecze, z których słynęli żądni krwi wojownicy, lecz gigantyczny wypiek z mąki i miodu miał wyznaczyć cienką linię między przetrwaniem a potwornym głodem.

Tajemniczy rytuał słowiańskiego żercy z pozoru brzmiał jak klątwa. W rzeczywistości jednak dla naszych przodków było to życzenie niewiarygodnej obfitości.

Słowiańskie święto plonów na Rugii

Kult Świętowita na wyspie Rugii jest szeroko znany. Bóstwo to było najwyższą istotą w panteonie Słowian połabskich, a jego świątynia opływała w złoto i dary z łupów wojennych. Jednak nawet najdzielniejsi wojownicy musieli jeść.

Po zebraniu plonów, raz do roku, w świątyni bóstwa odbywała się uroczystość gromadząca mieszkańców całej wyspy. I chociaż Świętowit był niewątpliwie bogiem wiązanym z wojaczką, miał także inne oblicze.

Ceremonii przewodził kapłan, który, wbrew obyczajom reszty plemienia, nosił długie włosy i brodę. Dzień przed uroczystością, w absolutnej samotności, dokładnie wymiatał on wnętrze kąciny. Musiał przy tym wstrzymywać oddech, by ludzkie powietrze nie skalało boskiej obecności. Za każdym razem, gdy musiał zaczerpnąć tchu, wybiegał na zewnątrz świątyni.

Dopiero po tym akcie oczyszczenia mógł przystąpić do najważniejszego rytuału słowiańskiego roku.

Magia wielkiego miodownika. Jak wyglądała arkońska wróżba?

Kulminacyjnym momentem święta było wniesienie ogromnego miodownika. Kronikarz Sakso Gramatyk odnotował, że ten okrągły wypiek niemal dorównywał wielkością dorosłemu człowiekowi.Tłum słowiańskich wiernych patrzący w napięciu na kapłana w mroku drewnianej kąciny, starożytne wierzenia Słowian, wróżba z kołacza, mitologia słowiańska.

Rytuał miał następujący przebieg:

  • Kapłan stawał z gigantycznym ciastem pomiędzy posągiem Świętowita a zgromadzonym przed świątynią ludem.

  • Następnie zadawał tłumowi jedno pytanie: czy go za nim widzą?

  • Kiedy zgromadzeni odpowiadali twierdząco, kapłan wypowiadał donośnym głosem paradoksalne życzenie, aby ci sami ludzie po roku już go nie mogli dojrzeć.

 

Dla postronnego obserwatora słowa kapłana mogły brzmieć jak mroczna przepowiednia własnej śmierci lub zniknięcia. Nic bardziej mylnego. To zawołanie nie było prośbą o nieszczęście i śmierć, ani dla samego wróżącego, ani dla jego ziomków.

Była to potężna magia sympatyczna Słowian. Żerca zaklinał rzeczywistość, prosząc bóstwo o jeszcze obfitsze przyszłe żniwo. Rozmiar ofiarnego ciasta stanowił bezpośrednie odzwierciedlenie urodzaju. Rzucane w przestrzeń życzenie miało sprowokować naturę do wydania takich plonów, by za rok miodownik był tak wielki, że całkowicie zasłoni sylwetkę rosłego mężczyzny.

Dziedzictwo Świętowita – echo dawnych kultów w wiejskich chatach

Niezwykły rytuał z Arkony, opisany w XII wieku, nie przepadł w mrokach dziejów. Jego echa i odpryski przetrwały w ludowej tradycji przez długie stulecia, rozprzestrzeniając się po niemal całej Słowiańszczyźnie.

Podobne praktyki udramatyzowanego dialogu znano powszechnie w wielu regionach:

  • W Bułgarii – duchowny stawał za stosem ofiarnych, okrągłych chlebów i pytał wiernych głośno, czy go widzą. Po twierdzącej odpowiedzi życzył im, by za rok nie mogli go całkiem widzieć, również w nadziei na obfitszy plon.

  • W Hercegowinie – podobny dialog prowadzono zadając pytania spoza kołacza na Boże Narodzenie.

  • Na Ukrainie – powtarzano te same magiczne formuły i pytania, wyglądając spoza kołacza wielkanocnego.

 

To uświadamia nam, że słowiański obrzęd agrarny, mający zagwarantować przetrwanie społeczności, okazał się silniejszy niż zniszczenie dawnych posągów. Zmieniła się oprawa, zniknęły groźne twarze Świętowita, ale ludzki strach przed głodem i potrzeba zaklinania urodzaju pozostały dokładnie takie same.

A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o Świętowicie jako połabskiej hipostazie Peruna, więcej przeczytasz o nim w poniższym opracowaniu:

Perun Gromowładny. Dlaczego słowiański bóg o wielu obliczach musiał stworzyć świat z diabłem?

Dla dociekliwych (źródła):

Gieysztor A., Mitologia Słowian, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2006.