​​​​​​​

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.

KUP TERAZ

Legendy Polskie

Biurko słowiańskiego pisarza, na którym z otwartej księgi wyłania się realistyczna, magiczna wizja dłoni wojownika zaciskającej miecz, symbolizująca technikę "pokaż, nie opowiadaj" w pisaniu narracji w książkach fantasy.
19 lutego 2026

Nie pisz, że słońce świeci – pokaż mi blask na ostrzu topora. Potęga zasady „pokaż, nie opowiadaj” w fantastyce

Wielu autorów traktuje narrację jak raport z miejsca zdarzenia. „Było zimno. Wojmir czuł strach. W lesie stał potwór”. To jest informowanie. Trochę tak, jakbyś relacjonował wypadek z miejsca zdarzenia lub prowadził program o pogodzie.

Tymczasem literatura to nie serwis informacyjny – to doświadczanie. Jeśli chcesz, by Twój czytelnik poczuł dreszcz na karku i nie mógł oderwać się od lektury do trzeciej nad ranem, musisz przestać mu mówić, co ma czuć. Musisz mu to pokazać.

Zasada „pokaż, nie opowiadaj” (znana w anglosaskim świecie jako słynne show, don't tell) to najważniejsze narzędzie w warsztacie każdego pisarza. To ona odróżnia tekst, który się po prostu czyta, od świata, w którym można zatonąć.

Anatomia klimatu – dlaczego suche informowanie zabija emocje?

Klimat w fantastyce jest niezbędny, żeby naprawdę wciągnąć czytelnika w Twoje dzieło. Rzecz w tym, że każdy opis bardzo łatwo zabić, jeśli traktujesz czytelnika jak biernego odbiorcę lub gorzej: jak dziecko, które nie rozumie, co się dzieje i trzeba mu wszystko wyjaśnić.

Suche informowanie jest zwyczajnie nudne. W „trybie opowiadania” podajesz czytelnikowi gotowe wnioski na tacy. Tymczasem w „trybie pokazywania” przekazujesz kluczowe fakty, ale pozwalasz odbiorcy samemu dotrzeć do wniosków.

Dla przykładu:

„Książę Paproci był przerażony i wściekły. Bał się sługi Wołosa, lecz wiedział, że musi walczyć o życie”.

Czy brzmi to poprawnie? Według zasad języka polskiego jak najbardziej. Jednak czy porywa emocjonalnie? Nie do końca. O ile czytelnik nie zżył się naprawdę mocno z Księciem Paproci, to przypuszczalnie ten opis jest dla niego zwyczajnie suchy.

Jednak już taki opis wzbudza emocje:

„Książę Paproci zacisnął dłoń na owiniętej rzemieniem rękojeści młota bojowego tak mocno, że pobielały mu kłykcie. Zrobił krok w tył i wziął głęboki wdech, próbując się uspokoić, lecz oddech uwiązł mu w krtani”.

Nie chodzi o to, że masz w ogóle nie nazywać stanów emocjonalnych swoich bohaterów. Po prostu rób to tak, aby były ciekawe i osadzone w kontekście. Przykładowo: w pierwszym opisie możesz napisać, że Książę Paproci był przerażony, ale jego wściekłość pokaż, a nie opisuj.

Emocje ukryte w ciele

Świetnym sposobem na to, aby przekazywać stany emocjonalne, jest ukazywanie, co się dzieje w danej chwili z ciałem. Ciało nie kłamie. Kiedy więc piszesz emocjonalną scenę, zastanów się: co dzieje się z ludzkim ciałem, gdy odczuwa smutek, gniew, ulgę czy zakłopotanie?

Oto jak robić to w praktyce:

  1. Skup się na mikroruchach – gniew to nie zawsze krzyki i przekleństwa. To może być drgająca powieka, mocniej zaciśnięta szczęka albo paznokcie wbijające się do krwi we wnętrze dłoni.

  2. Wykorzystaj oddech bohatera – to genialny wskaźnik napięcia. Oddech może być urywany, świszczący, może uwięznąć w piersi albo wyrwać się z ust jako ciężkie, pełne ulgi westchnienie.

  3. Pokazuj przez interakcję z otoczeniem – zdenerwowany kupiec nie musi mówić, że się denerwuje. Wystarczy, że podczas rozmowy trzykrotnie obróci na palcu złoty sygnet albo upuści gliniany kubek.

 

To bardzo proste dodatki, które niekiedy możesz opisać dosłownie w kilku wyrazach, a świetnie budują one nastrój i klimat sceny.

Pięć zmysłów – jak pisać całym ciałem?

Wielu autorów patrzy na świat wyłącznie przez obiektyw kamery – skupiają się na tym, co widać. Jeśli chcesz, by Twój słowiański świat ożył, musisz wciągnąć w narrację wszystkie zmysły. Puszcza nie tylko wygląda, ona przede wszystkim pachnie, brzmi i ma swoją fakturę.

Oto jak wpleść zmysły w technikę obrazowania:

  1. Wzrok w skali mikro – nie opisuj tylko rozległych połaci lasu w każdej scenie. Skup się na blasku ogniska odbijającym się w oku wilka albo na pojedynczej kropli deszczu spływającej po naostrzonym grocie włóczni.

  2. Słuch budujący napięcie – cisza bywa najgłośniejsza i najbardziej złowroga. Zamiast pisać „zbliżało się niebezpieczeństwo”, napisz o nagłym umilknięciu świerszczy i suchym trzasku łamanej gałązki, który brzmiał w ciemności jak wystrzał.

  3. Węch jako wehikuł – zapach działa na wyobraźnię najmocniej. Niech Twoje fantasy pachnie dymem z dębowego drewna, stęchlizną mokrego futra bestii, ozonem przed burzą albo metaliczną wonią świeżej krwi. Takie opisy szybko przeniosą Twojego czytelnika do świata naszych przodków.

  4. Dotyk, który boli – czytelnik musi poczuć to, co jego bohater. Opisz szorstką, drapiącą wełnę opończy, lepkie od potu włosy przyklejone do karku albo palące zimno żelaznego okucia w samym środku zimy.

  5. Smak w chwilach kryzysu – pył unoszący się na trakcie, który zgrzyta między zębami. Cierpki, kwaśny smak taniego piwa w karczmie. Słodkawy posmak krwi po uderzeniu w twarz. To właśnie te detale budują absolutny realizm.

Zbliżenie na spracowane dłonie słowiańskiego woja mocno zaciskające rękojeść topora, widoczne zbielałe kłykcie, pot i szorstka wełna rękawa jako przykład budowania napięcia przez detal.

Najważniejsza zasada – nie słuchaj zasad

To moja własna anty-zasada, ale zachęcam Cię do eksperymentowania z powyższymi zasadami. Bo, wbrew pozorom, metoda opowiadania i streszczania nie jest zakazana. Ba, jest absolutnie niezbędna! Gdybyś chciał pokazać każdą, najdrobniejszą czynność w swojej książce, liczyłaby ona cztery tysiące stron, a czytelnik usnąłby z nudów.

Kiedy więc używać „suchych” opisów? Na przykład:

  • Podczas przeskoków czasowych – jeśli podróż z grodu do grodu trwa trzy dni i nic się nie dzieje, po prostu napisz: „podróżowali przez trzy dni, walcząc jedynie z błotem i komarami”.

  • Przy rutynowych czynnościach – nie musisz pokazywać, z jakiego drewna zrobiony jest grzebień, którym bohater czesze włosy po przebudzeniu. Chyba że ma to znaczenie (np. bohaterka jest elfką i jej magia jest związana z drzewami).

  • Gdy chcesz spowolnić akcję – po niezwykle dynamicznej, krwawej walce (gdzie króluje obrazowanie zmysłami), krótki akapit opowiadający pozwala czytelnikowi wziąć oddech i przejść do kolejnego wątku.
     

Złota zasada Kowala Opowieści brzmi następująco: pokazuj to, co jest kluczowe dla emocji, napięcia i charakterystyki bohatera. Opowiadaj całą resztę, która służy jedynie popchnięciu fabuły do przodu.

Gdy następnym razem usiądziesz do klawiatury, zrób sobie mały test. Znajdź w swoim tekście fragment, w którym informujesz o emocjach postaci. Skreśl go. A potem pozwól swojemu bohaterowi zacisnąć pięści, odwrócić wzrok albo rozedrzeć skrawek lnianej koszuli. Zobaczysz, jak Twoja opowieść nabierze zupełnie nowych kolorów.

A tutaj dowiesz się, jak napisać dialog, który wciąga czytelnika:

Dialogi, które tną jak brzytwa i te, które leczą rany. Jak pisać rozmowy w fantastyce?