KUP TERAZ

Legendy Polskie

O AUTORZE

Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.

Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.


​​​​​​​

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.

27 marca 2026

Pępowina Matki Ziemi. Dlaczego na słowiańskiej wsi nie ścinano ostatniego kłosa zboża?

Żniwa na dawnej wsi nie były po prostu ciężką pracą fizyczną. Miały one również swoje odzwierciedlenie w świecie duchowym. Skoszenie całego pola do gołej ziemi oznaczało całkowite odebranie jej sił życiowych i sprowadzenie jałowości.

Aby temu zapobiec, nasi przodkowie stosowali magię agrarną, czyli związaną z rolnictwem. Jeden zwyczaj w wielu regionach przetrwał do dziś pod postacią tzw. przepiórki lub pępka.

To, co dzisiaj traktujemy jako wesoły folklor, miało swoje głębokie korzenie w szacunku do żywicielki.

Pępowina Matki Ziemi

Nazewnictwo tego zwyczaju zdradza jego pierwotne znaczenie. W niektórych regionach ostatnią kępkę zboża nazywano „przepiórką” lub „kokoszką”, nawiązując do ptaków, które w popłochu uciekały przed ostrzami sierpów i kryły się w ostatnich, niezżętych kłosach.

Jednak znacznie mocniejsza jest nazwa „pępek”. Nasi przodkowie nie traktowali ziemi tylko jako czegoś, co należy zaorać i zasiać. Ziemia to była święta żywicielka, żyjąca matka.

Stąd ostatnie rosnące na polu kłosy były dosłownie pępowiną łączącą zebrane plony z siłami witalnymi gleby. Ścięcie ich bez odpowiedniego szacunku mogło rozzłościć pole i zniszczyć przyszłoroczny urodzaj. Świetnie obrazuje to podejście do bogini Mokoszy w mitologii Słowian, którą traktowano z wielkim szacunkiem, jak i miłością.

Jak wiązano przepiórkę?

Rytuał przepiórki odbywał się w ostatnim dniu żniw, zazwyczaj w lipcu lub w sierpniu. Kiedy na polu zostawała już tylko garstka stojącego zboża, praca ustawała.

Często przepiórkę zostawiano niezżętą w rogu pola. Kępkę zboża starannie oczyszczano z chwastów, co miało zagwarantować, że w przyszłym roku „zboże będzie czyste”. Górną część kłosów wiązano i zdobiono polnymi kwiatami oraz kolorowymi wstążkami (często czerwoną).

Niekiedy kępkę dzielono na trzy części, wiążąc je u dołu tak, by tworzyły trzy „nogi”, przypominające konstrukcję miotły, co pozwalało na stabilne postawienie jej na talerzu.

Rytualne oborywanie, czyli kontakt z ziemią

Z pozostawieniem przepiórki wiązały się specyficzne, często wesołe rytuały. Jednym z nich było tzw. oborywanie.

Żniwiarze łapali gospodarza (lub najlepszą żniwiarkę) za nogi i trzy razy przeciągali po gołej ziemi dookoła pozostawionej kępki zboża. Była to słowiańska magia kontaktowa. Fizyczne ocieranie ciała gospodarza o ziemię miało przekazać jej ludzką siłę witalną, a jednocześnie „związać” właściciela z jego polem.

Aby wykupić się z tego bolesnego przeciągania po ściernisku, gospodarz musiał postawić żniwiarzom alkohol, co nazywano „pępkowym”. Samo pępkowe było radosną ucztą celebrującą pomyślne zakończenie ciężkiej pracy. Mogła to też być forma nakarmienia demonów słowiańskich, aby te sprzyjały w przyszłym sezonie.

Grupa uśmiechniętych żniwiarzy w lnianych strojach przeciągająca mężczyznę po polu dookoła niezżętego kłosa zboża. Ludowa tradycja słowiańska, magia ludowa Słowian, wierzenia Słowian.

Pomost między starą a nową krwią

Zostawienie pępka na polu nie było tylko symbolicznym gestem. Miało twarde, praktyczne uzasadnienie w obrzędowości:

  • Zatrzymanie płodności – wierzono, że duch pola (często utożsamiany z samym zbożem) ukrywa się w ostatnim snopie. Ziarno wykruszone z przepiórki było święte. Przechowywano je przez całą zimę i obowiązkowo dodawano do ziarna siewnego w następnym roku, by przenieść „krew” starych plonów na nowe. Miało to zapewnić bogate plony.

  • Oszukanie szkodników – kępka pełnego ziarna pozostawiona na polu miała być symbolicznym okupem dla myszy i demonów, aby te zadowoliły się resztkami na polu i nie szukały drogi do stodół, w których gromadzono główne zbiory.

  • Więzi społeczne – jednocześnie wspólne świętowanie miało prostszy wymiar: umacnianie relacji między sąsiadami i rodziną. Wzajemna pomoc w pracach polowych zbliżała do siebie całą wieś.
     

Z czasem ta surowa, słowiańska magia została wchłonięta przez chrześcijaństwo. Przepiórki i tzw. równianki zaczęto znosić do domów, stawiać na stołach i ostatecznie włączać w ogromne wieńce dożynkowe, które święcono w kościołach na Matki Boskiej Zielnej.

Pierwotnie jednak był to zwyczaj zapewne poświęcony Mokoszy. Bogini-matka przetrwała w obyczajach ludowych pod wieloma obrzędami i nazwami, a prawdę o niej odkrywamy po dziś dzień.

Dla dociekliwych (źródła):

  1. Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Konkurs dla Kół Gospodyń Wiejskich o Nagrodę Małżonki Prezydenta RP Edycja III. Polskie zwyczaje żniwne i dożynkowe.
  2. Józefów-Czerwińska B., Lolo R., Historia ze wspomnień utkana, Wydawnictwo Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora, Pułtusk 2021.
  3. Stowarzyszenie Rzepiennik Jutra, Obrzędy i zwyczaje doroczne.