KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
Rok 980 zapisał się w dziejach Słowiańszczyzny Wschodniej jako moment wielkiej próby uporządkowania wierzeń. W Kijowie książę Włodzimierz Wielki, dążąc do konsolidacji swojego rozległego państwa, powołał oficjalny panteon państwowy. Na wzgórzu nieopodal dworu książęcego kazał wznieść drewniane posągi najwyższych bóstw.
Wśród monumentalnych, męskich uosobień potęgi, takich jak dzierżący pioruny Perun, słoneczny Dadźbóg, władca wiatrów Strzybóg, zagadkowy Chors i Siemargł, stanął również wizerunek bóstwa żeńskiego: Mokoszy.
Obecność Mokoszy w tym męskim gronie nie była dziełem przypadku ani tym bardziej marginalnym „dodatkiem” do panteonu. Fakt, że w patriarchalnym społeczeństwie władca Kijowa uwzględnił ją w oficjalnym kulcie państwowym, świadczy o jej istotnym znaczeniu w mitologii Słowian.
Według niektórych badaczy w strukturze słowiańskiego kosmosu Mokosz nie ustępowała władzą najważniejszym suwerenom. Bywa w związku z tym uznawana za absolutnie suwerenny, trzeci filar słowiańskiego świata, zajmując miejsce tuż obok Peruna oraz Welesa.
Jej domena obejmowała sfery, nad którymi żaden z męskich bogów nie miał pełnej kontroli. Mokosz była władczynią wilgotnej ziemi i życiodajnej wody, patronką sfery kobiecej, płodności i ogniska domowego. To pod jej czujnym okiem znajdowały się typowo kobiece prace rzemieślnicze: przędzenie lnu i tkanie, a także opieka nad żywym inwentarzem, w szczególności nad owcami.
Skąd pochodził kult Bogini Matki? Jak zawsze warto zacząć od etymologii samego imienia.
Imię Mokosz (prasłowiańskie *Mokošь) wywodzi się bezpośrednio od rdzenia mok-, oznaczającego „moczyć”, „wilgoć” lub bycie mokrym. Nie chodzi tu jednak o wodę w znaczeniu niszczycielskiego żywiołu czy martwych zbiorników. Mokosz to uosobienie idei płodnej, życiodajnej wilgoci.
„Nęci też wywód ze słowiańskiego rdzenia mok-, w polskim moczyć i mokry, być może z konotacją seksualną, na co są i inne poszlaki
[...]
Większość badaczy zakłada najbliższy kontakt Mokoszy z ziemią ze staroruską »matką ziemią wilgotną«, mat’ syraja zemlja, której cześć głęboko zakorzeniła się w rosyjskiej kulturze ludowej”
– pisał prof. Aleksander Gieysztor.
Jak więc należy to rozumieć? W tym znaczeniu Mokosz jest personifikacją żyznej, mokrej gleby, zroszonej życiodajnym deszczem oraz poranną rosą. Dla społeczeństw rolniczych, czyli również Słowian, sucha ziemia i piach oznaczały głód i śmierć. Dopiero wilgotna, żyzna ziemia była w stanie przyjąć rzucone w nią ziarno i zrodzić nowe życie.
Tym samym Mokosz była władczynią życiodajnych soków natury, z których wyrastał wszelki urodzaj.
Ciekawego zestawienia dokonał prof. Gieysztor z irańską boginią o imieniu Aredwi Sura Anahita.
Rozbicie tego irańskiego teonimu na czynniki pierwsze doskonale oddaje również charakter słowiańskiej bogini: Aredwi oznacza wilgotna (związana z rzeką, wodą), Sura to jaśniejąca i potężna, a Anahita niepokalana bądź (zdaniem prof. Andrzeja Szyjewskiego) także „rozlana” jak rozlana rzeka.
Takie zestawienie sugeruje, że Mokosz z nie była poślednim, lokalnym demonem domowym, za jaką uchodziła w późniejszym folklorze (co mogło być winą chrześcijaństwa, o czym później). Była bezpośrednią dziedziczką wielkiego, praindoeuropejskiego archetypu Bogini-Matki.
Dodatkowym wzmocnieniem jej prestiżowej pozycji jest próba powiązania jej imienia ze staroindyjskim (sanskryckim) rdzeniem makh-. Słowo to oznacza kogoś „szlachetnego”, „bogatego” lub „dostojnego”. Co niezwykle istotne: od tego samego starożytnego pnia słowotwórczego wywodzą się pojęcia związane z magią, a także rdzennie słowiańskie słowo „moc”. Mokosz ukazuje się w tym świetle jako bogini obdarzona pierwotną, życiodajną mocą, stając się personifikacją bogactwa płynącego z wilgotnej ziemi.
Jak to często bywa w mitologii Słowian, również Mokosz miała różne imiona. Niektóre wynikały z lokalnych, regionalnych odmian, inne z kolei zachowały się wskutek chrystianizacji.
Świetnym tego przykładem jest Pjatnica. Jak pisali Rafał Merski i Grzegorz Antosik:
„Mokosz, bogini płodności, wilgoci i tym samym deszczu, pojawia się często w materiałach etnograficznych pod imieniem Pjatnica, czyli Piątek/Piątkowa. Warto zwrócić uwagę, że kobieta uosabiająca boginię nie ma nakrycia głowy, jej włosy nie są niczym zasłonięte, są więc symbolem deszczu, spływających strug z góry na ziemię”.
Złożona natura Mokoszy, łącząca w sobie potęgę życiodajnej wilgoci, urodzaju oraz opieki nad kobiecą pracą, znalazła swoje bezpośrednie odbicie w przypisywanych jej atrybutach. Symbole tej bogini stanowiły nierozerwalne spoiwo między wielkim mitem a codziennym życiem Słowian.
Wilgotna, żyzna ziemia – była najważniejszym atrybutem przypisywanym Mokoszy. W tym zakresie bogini różniła się od Welesa: jej domeną nie były morza czy dzikie, rwące rzeki, a woda, która dawała życie.
Wrzeciono – było jej symbolem w sferze domowej oraz rzemieślniczej wraz z owczą wełną. Wspólnie podkreślały rolę Mokoszy jako opiekunki tkactwa i przędzenia. Tym samym stawiało to ją także jako opiekunkę kobiecości, ponieważ obie czynności należą do sfery kobiet.
Kłosy zbóż i napełniony róg – odzwierciedlały rolę Bogini-Matki w mitologii Słowian jako dawczyni plonów oraz tej, która daje ludziom obfitość.
Długie, rozpuszczone włosy – jak wspomniałem, mogły one odzwierciedlać deszcz. Jednocześnie jednak rozpuszczone włosy u kobiety świadczyły o niezależności oraz sile. Dorosłym kobietom rzadko pozwalano na wychodzenie z domu bez należytego ułożenia włosów, które świadczyło m.in. o statusie małżeńskim, społecznym czy roli w danej społeczności.
Choć drewniane wizerunki bogini w większości uległy zniszczeniu, ślady jej kultu przetrwały zarówno w ziemi, jak i w średniowiecznych manuskryptach, a nawet w sztuce ludowej. Jednym z ciekawszych znalezisk jest odkryta nad Wołgą rzeźba, datowana na X–XI wiek. Jest to miniaturowa, wykonana z brązu figurka, przedstawiająca kobiecą postać o nieproporcjonalnie dużej głowie i charakterystycznym uczesaniu. Istotą tego znaleziska jest fakt, że postać ta trzyma w dłoniach naczynie, najprawdopodobniej czarkę lub kubek.
„Znalezisko z Zubcova, odkryte w dolinie u brzegu dopływu Wołgi nieopodal grodu, pochodzące najpewniej z X–XI w., mierzące kilka centymetrów wysokości i wykonane z brązu, przedstawia żeńską postać z nieproporcjonalnie dużą głową i charakterystycznym uczesaniem, która rękoma trzymała pierwotnie najprawdopodobniej czarkę lub kubek – uniwersalny atrybut bóstw deszczu, jak na to wskazuje szerokie tło porównawcze”
– pisał Michał Łuczyński.
Warto tutaj też przytoczyć słynnego Światowida ze Zbrucza. Postać z rogiem w prawej ręce z górnego rogu rzeźby oraz postać z rękoma wyciągniętymi ku górze miałyby właśnie symbolizować Mokoszę.
Co istotne: Mokosz nie była jedynie biernym uosobieniem samej gleby, lecz bóstwem pluwialnym (kontrolującym opady, deszcz) oraz akwatycznym (wodnym). Etymologia jej imienia, wywodząca się od prasłowiańskiego rdzenia mok-, łączy ją nierozerwalnie z życiodajną wilgocią, poranną rosą, zjawiskami atmosferycznymi oraz zbiornikami wodnymi.
„Każdy z tych (sub)kodów odwoływał się do akwatycznej i pluwialnej natury Mokoszy, która w obrazie świata pogańskich Słowian była najwidoczniej personifikacją kojarzoną z wodą i opadami atmosferycznymi. Stąd etymologia jej imienia, wyobrażenia i zachowana reliktowo obrzędowość na rozmaite sposoby ujawniają jej pierwotny, jednolity charakter i funkcję”
– ocenił Łuczyński.

Gest ten jest bezpośrednim odwołaniem do ściągania z chmur życiodajnego deszczu i błogosławieństwa na ziemię.
Z kolei w abstrakcyjnej symbolice geometrycznej, przypisywanym Mokoszy znakiem jest romb podzielony równoramiennym krzyżem na cztery mniejsze romby. W uniwersalnym języku dawnej magii agrarnej taki kształt wyobrażał zaorane i obsiane pole. Idealny symbol Matki Ziemi Wilgotnej, której łono, uregulowane ludzką pracą i zroszone deszczem, jest gotowe do wydania na świat nowego życia.
Chociaż muszę tutaj zaznaczyć, że symbol ten, podobnie jak symbole Peruna, Welesa czy Swaroga, jest współczesną interpretacją. Nie mamy twardych dowodów historycznych na to, że był to od zawsze symbol Mokoszy.
Warto dodać, że Mokosz mogła także czuwać nad niezwykle ważną sferą ludzkiego życia, a mianowicie nad seksualnością, płodnością oraz zmysłową miłością.
„Wiadomo z folkloru północnoruskiego, że Mokosz opiekowała się sferą kobiecą: strzyżeniem owiec i przędzeniem lnu oraz aktywnością seksualną (karą swą dotykała uprawiających masturbację)”
– pisał prof. Szyjewski.
„Inne niż Powieść doroczna źródła ruskie wymieniają ją pospołu z wiłami, podpowiadając także jakby jej degradację do rzędu demonów. Jedna ze wzmianek sugeruje jakiś związek z wykroczeniami seksualnymi, z onanizmem”
– wskazał prof. Gieysztor.
Bądź też jak pisał Stanisław Jakubowski:
„Mokosz była też obronicielką kobiet i ich pracy; starała się ona o hodowlę lnu i o przędzenie, a ponieważ inne źródła nazwę Mokosz wymieniają obok rzeczy płciowych, stąd wywnioskować można, że bogini Mokosz poniekąd Wenerę przypomina”.
Tym samym Mokoszę można porównać do rzymskiej bogini miłości Wenus (czy inaczej: Wenera) czy greckiej Afrodyty.
Ten zmysłowy aspekt bogini stał się celem ataków po wprowadzeniu nowej religii. Chrześcijańscy kronikarze i duchowni chętnie wytykali go Słowianom, bezlitośnie demonizując dawną Matkę Ziemię i degradując ją z pozycji potężnej opiekunki do roli mrocznego demona rozpusty.
Mokosz władała domeną kobiecości. Nie chodziło tu jednak o wyidealizowane, eteryczne piękno, lecz o sferę codziennej, ciężkiej pracy, która w kulturze Słowian miała wymiar głęboko magiczny. Mokosz była patronką przędzenia, tkactwa oraz opieki nad inwentarzem, w szczególności strzyżenia owiec. Pamięć o tych funkcjach przetrwała wieki, degradując się z czasem do folklorystycznych ech.
Na północy Rusi opowiadano o Mokuszy: przerażającej, postawnej kobiecie o nienaturalnie dużej głowie i nieproporcjonalnie długich rękach. Wierzono, że zakrada się ona nocami do chat, by prząść wełnę lub len. Przerażone gospodynie, chcąc zjednać sobie jej przychylność i uniknąć poplątania nici, zostawiały jej na noc w ofierze nożyce oraz kosmyki owczej sierści.
Atrybutem Mokoszy było wrzeciono, przez co często wiąże się ją z greckimi Mojrami czy germańskimi Nornami. Były to boginie losu, które odpowiadały za nić życia każdego człowieka. Jednak w mojej ocenie jest to błędna interpretacja. Dlaczego?
W słowiańskim modelu świata za wyznaczanie indywidualnego losu noworodka odpowiadały zupełnie inne istoty, tzw. Rodzanice oraz Dola. Pewną rolę pełnił tutaj także Rod. Co więcej: wierzenia słowiańskie raczej pozbawione były determinizmu, jak to miało miejsce w mitologii nordyckiej oraz greckiej.
Tym samym Mokosz bliższa jest innym bóstwom. Można ją przyrównać do greckiej Demeter, czyli bogini płodności ziemi, urodzaju, zbóż i rolnictwa. Z kolei w kwestii mitologii nordyckiej Merski i Antosik dostrzegli następującą analogię:
„W wierzeniach skandynawskich piąty dzień tygodnia wziął swoją nazwę od imienia bogini Frei (Friday, Freitag), bogini płodności, wegetacji, miłości i magii. Mielibyśmy argument na gruncie bratnich mitologii indoeuropejskich, potwierdzający słuszność odczytywania imienia i symboliki związanej z postacią Mokoszy”.
Jeśli odrzucimy wizję Mokoszy jako prządki losu, w pełni ukazuje się jej uniwersalny charakter jako Matki Natury. Jej potęga manifestuje się poprzez dwie skrajne, lecz dopełniające się siły, które można traktować jako jej hipostazy (oblicza) lub mityczne córki.
Dziewanna – personifikacja wiosny, dzikiej natury i odrodzenia. Reprezentuje ona ten aspekt Matki Ziemi, który otwiera się na życiodajne soki i jest nierozerwalnie powiązany ze sferą niebiańską oraz życiodajnym deszczem Peruna. To ona odpowiada za budzenie się życia po zimie.
Marzanna – surowa bogini nocy, zimy, uśpienia, wegetacji i wreszcie śmierci. Jej domena łączy się ze światem podziemnym, co w sposób naturalny zbliża ją do Welesa, władcy zaświatów i magii. Nie była postrzegana jako „zła bogini”, lecz niezbędny element cyklu życia.
Co istotne: jest to moja własna, autorska i artystyczna interpretacja. Chociaż istnieje wiele związków Mokoszy zarówno z Dziewanną, jak i z Marzanną, to nie jest jasne, jaki był stosunek owych bogiń do siebie nawzajem.
Niemniej jednak – obie boginie razem symbolizowały Naturę i zmieniające się pory roku. Czyż nie byłoby więc logiczne, aby powiązać je z Mokoszą, Boginią Matką?
Z głębokiej czci dla rzemieślniczo-magicznej domeny Mokoszy wynikały rygorystyczne zasady codziennego funkcjonowania. Dniem poświęconym tej bogini był piątek. Ustanowiono surowe tabu, które kategorycznie zakazywało kobietom przędzenia, tkania oraz wykonywania podobnych prac w tym dniu.
Prof. Szyjewski pisał, iż:
„Mówi się, że w piątek nie wolno prząść i orać, by nie nasypać brudu w oczy matki Piatnicy bądź by jej nie pokłuć wrzecionami (co ma oczywistą symbolikę seksualną, więc może i do zakazów można dodać zakaz uprawiania seksu), dlatego naruszenie tego zakazu karane jest przez boginię ślepotą”.
Istniały także zakazy dotyczące pracy na roli, które wynikały z utożsamiania ziemi z boginią. Jak wskazał prof. Gieysztor:
„Najpiękniejszą – powtórzmy za Moszyńskim – postacią tego wierzenia jest mit zapisany na środkowym Polesiu: »Na wiosnę grzech bić ziemię; jest brzemienna na wiosnę, wypuszcza płód; żyto rośnie, kwiaty, wszelka trawa«. Stąd zakazy – zwykle do Zwiastowania 25 marca (starego stylu) lub 7 kwietnia (nowego stylu) – wbijania kołów, grodzenia, orania, a i potem nie zezwala się dzieciom na bicie ziemi kijem i rwanie trawy; upadek człowieka na ziemię wymaga prośby o przebaczenie, podobnie splunięcie. Przebija w tym szczególny szacunek dla zawartych tu mocy”.
Problematyczne w interpretacji są związki Mokoszy z dwoma suwerenami słowiańskiego panteonu, czyli z Perunem Gromowładnym oraz Bogiem Bydlęcym Welesem.
Istnieje wiele poszlak łączących Wilgną Jaśniejącą Nieskalaną z jednym, jak i drugim bogiem. Jest to o tyle problematyczne, że bogowie ci są sobie przeciwstawni. Perun to bóstwo uraniczne, którego żywiołem jest ogień, atrybutem zaś błyskawica. Weles włada strefą chtoniczną, panuje nad wodą oraz czuwa nad magią.
Czy da się więc pogodzić oba te związki? To zależy od interpretacji.
Według niektórych badaczy relacja Mokoszy z gromowładnym Perunem opiera się na prastarym, ogólnoindoeuropejskim motywie hierogamii, czyli „świętego małżeństwa” Nieba i Ziemi. Zgodnie z archaicznym wyobrażeniem, Perun, jako władca chmur, burzy i błyskawic, uosabiał aktywny, zapładniający pierwiastek męski. Z kolei Mokosz, Matka Wilgotna Ziemia, była pierwiastkiem żeńskim: łonem gotowym do wydania na świat plonów, jednak pogrążonym w zimowym uśpieniu.
W słowiańskim cyklu wegetacyjnym ziemię traktowano jak brzemienną kobietę. Aby rolniczy świat mógł narodzić się na nowo, Mokosz potrzebowała życiodajnego impulsu z niebios. Wierzono, że to uderzenie pierwszego wiosennego gromu, interpretowane wprost jako akt miłosny Peruna z boginią ziemi – budziło przyrodę do życia i otwierało jej łono.
Z kolei prof. Szyjewski pisał, że:
„Wydaje się, że Mokosz, podobnie jak irańska Anahita »Rozlewna«, wiązała się z ideą płodnej wilgoci, prawdopodobnie była pradawnym bóstwem kobiecym, hipostazą małżonki głównego boga niebiańskiego, Matki Wilgotnej Ziemi. Wskazuje się też na powiązania z sanskryckim makha- »bogaty, dostojny«, który to rdzeń zresztą posłużył do określania magii (irań. maghti-, greckie mageia) i słowiańskiego »moc«. Iwanow i Toporow proponują widzieć w Mokoszy ukaraną za zdradę małżonkę Gromowładcy, pozbawioną statusu i zesłaną z nieba do dziedziny akwatyczno-chtonicznej. Dlatego w gwarze moskiewskiej mokosia oznacza kobietę lekkich obyczajów”.
Tym tropem poszła Mitologia słowiańska Jakuba Bobrowskiego i Mateusza Wrony. Tam Mokosz wpierw łączy się z Perunem w parę, a z ich związku rodzi się Strzybóg – bóstwo wiatru. Później zaś Mokosza łączy się z Welesem, aby zrodzić Roda.
Niekiedy też utożsamia się tajemniczą małżonkę Peruna, zwaną Perperuną lub Dodolą, z Mokoszą.
O ile z Perunem łączył Mokosz akt tworzenia życia, o tyle z chtonicznym Welesem dzieliła ona rozległą część swojej domeny. W wielu aspektach kompetencje tej dwójki wręcz się przenikały, co czyniło z Mokoszy naturalną partnerkę dla władcy zaświatów.
Podstawowym spoiwem łączącym Mokosz z Welesem był żywioł wody. Bogini była uosobieniem wilgoci, porannej rosy i podziemnych źródeł, z kolei Weles niepodzielnie władał zaświatowymi i chtonicznymi wodami. Oboje patronowali również sferze obrzędów tajemnych i magii. Mokosz była strażniczką kobiecych czarów, wyroczni i przędzenia – jeszcze w XVI wieku na Rusi spowiednicy pytali kobiety, czy chodziły wróżyć u Mokoszy. Weles natomiast, jako bóg przysiąg i wiedzy tajemnej, patronował wołchwom, czyli słowiańskim wieszczom i czarownikom.
„Znane też było oblicze chtoniczne ziemi. Jedno z podań zapisanych przez Oskara Kolberga w Krakowskiem przekazuje nakaz boży wobec niej: »Ty będziesz ludzi rodziła i będziesz pożerała; co sama urodzisz, to sama zjesz, bo to twoje«; każdy z nas musi po śmierci do ziemi powrócić”
– podał prof. Gieysztor.
Dopełnieniem tych wspólnych sfer była ich obopólna piecza nad dobrostanem materialnym, którego głównym miernikiem był w dawnych wiekach żywy inwentarz. Weles wprost określany był w latopisach jako „bóg bydlęcy” (skotij bog), gwarantujący pomyślność rodu i ochronę stad. Z kolei Mokosz objęła szczególny patronat nad owcami; pilnowała ich wypasu i strzyżenia, a w ofierze składano jej obok nożyc właśnie kędziory wełny.
Według tej interpretacji Mokosz zatem nie była dopełnieniem niebiańskiego Peruna, a raczej chtonicznego Welesa.
Poniższy fragment tekstu ponownie jest moją interpretacją. Nie należy go traktować jako oficjalnej wykładni rodzimej wiary czy naukowego opracowania. To tylko moja, autorska interpretacja, która podlega jak najbardziej krytyce.
Przy założeniu, że Mokosz ma związki zarówno z Perunem, jak i z Welesem (co wykazałem powyżej), jak i parą Dziewanna-Marzanna, można by owe bóstwa powiązać ze sobą. Obie boginie zasługują na oddzielne opracowania, lecz w dużym skrócie można je powiązać z Perunem oraz Welesem.
Dziewanna i Perun – jednym z symboli Dziewanny jest gromnica (którą to rolę przejęła później Matka Boska), ogień z kolei był żywiołem Peruna. Jedno i drugie bóstwo ma wojenny aspekt: Gromowładny jako patron wojowników, Dziewanna jako opiekunka myśliwych i łowczych. To pierwszy grom Peruna zwiastuje przyjście wiosny, czyli właśnie Dziewanny.
Marzanna i Weles – Marzanna nierozerwalnie jest powiązana z wodą i rzekami, z czego wywodzi się tradycja topienia kukły. W niektórych wierzeniach przedstawia się ją także jako boginię, która trzyma klucze do Nawii, czyli tzw. Dolnych Zaświatów, nad którymi pieczę trzymał właśnie Weles. Oba bóstwa są powiązane z magią, strefą tajemną oraz śmiercią.
Tym samym dopełniające wydaje się stwierdzenie, iż Mokosza była związana zarówno z Perunem, jak i Welesem poprzez swoje córki-hipostazy. To one, reprezentując dwa skrajne oblicza Natury, jednocześnie łączyły się z dwoma skrajnymi żywiołami, z których powstał świat: wodą i ogniem.
Przy czym raz jeszcze zaznaczę, że jest to moja własna, autorska interpretacja.
Wprowadzenie nowej religii strąciło pogańskie bóstwa z piedestałów. Jednak w świadomości ludu dawne wierzenia nie wygasły z dnia na dzień.Potężna bogini, tak nierozerwalnie złączona z cyklem natury, płodnością i kobiecą pracą jak Mokosz, nie mogła po prostu odejść w niepamięć. Zamiast tego jej atrybuty i domeny płynnie wtopiły się w nowy system, a role te przejęły chrześcijańskie patronki, tworząc niezwykle barwny, ludowy synkretyzm.
Dzięki tego rodzaju adaptacjom duchowe dziedzictwo Mokoszy trwało przez kolejne stulecia. Choć pozbawiona swego pierwotnego, boskiego imienia, wciąż oddziaływała na codzienność Słowian. Żyła w cichych modlitwach szeptanych nad wrzecionem, w drobnych ofiarach ukradkiem wrzucanych do krynicy i w nabożnym milczeniu rolników.
„Pamięć o tej bogini przetrwała wieki i w XVI w. jeszcze pytał się ksiądz na Rusi kobiety przy spowiedzi, czy chodziły dla wróżenia do Mokoszy. Rosyjski wyraz »mokszit« oznacza wymusić coś proszeniem i natręctwem”
– pisał Jakubowski.
Mokosz uosabiała Matkę Ziemię Wilgotną – żyzną, zroszoną deszczem glebę, z której rodzi się wszelkie życie. Dla rolniczych społeczności była fundamentem istnienia, dawczynią urodzaju i życiodajnych wód. W jej postaci śmiało można dopatrywać się prastarego, praindoeuropejskiego archetypu Wielkiej Bogini-Matki, bez której błogosławieństwa ziarno rzucone w ziemię nie wydałoby plonu.
W codziennym, ziemskim wymiarze Mokosz była patronką sfery kobiecej i ogniska domowego. To ona sprawowała pieczę nad typowo niewieścimi pracami: przędzeniem lnu, tkaniem oraz opieką nad owcami. Jej głównym atrybutem było wrzeciono, a dniem jej poświęconym był piątek, w który obowiązywało tabu zakazujące przędzenia. Wierzono, że bogini surowo karze nieposłuszne gospodynie, ale hojnie wynagradza te, które oddają jej cześć.
Mokosz czuwała również nad ludzką płodnością, zmysłowością oraz macierzyństwem, stanowiąc życiodajną, namacalną siłę w życiu każdej rodziny.
Wielkość Pani Wilgotnej Ziemi polegała na jej niezwykłej zdolności do łączenia dwóch skrajnych porządków słowiańskiego kosmosu. Z jednej strony, w akcie kosmicznych zaślubin, potrzebowała zapładniającego deszczu i pierwszego wiosennego gromu niebiańskiego Peruna, by obudzić naturę do życia – co objawiało się w jej wiosennej, pełnej witalności formie (Dziewannie). Z drugiej strony, poprzez swój związek z żywiołem wody, magią domową i materialnym dostatkiem, stawała się bliska władcy zaświatów, Welesowi, uosabiając również zimowy, uśpiony czas natury (Marzannę).
W ten sposób Mokosz spajała wieczny cykl narodzin, zamierania i odrodzenia.
Pamięć o dawnej bogini przetrwała w ukradkiem rzucanych do studni ofiarach z przędzy, w nabożnym lęku przed pracą w piątki, a przede wszystkim w uświęconym szacunku do samej ziemi, której aż do wiosennych burz nie wolno było kaleczyć ani ranić. Mokosz pozostała w ten sposób cichym, ale wiecznym fundamentem słowiańskiego świata.
Mokosz to słowiańskie uosobienie Matki Ziemi Wilgotnej. W mitologii Słowian nie była to zwykła personifikacja planety, lecz potężna, życiodajna siła natury. Odpowiadała za wilgoć, poranną rosę, płodność gleby oraz urodzaj, bez którego dawne społeczności rolnicze nie mogłyby przetrwać.
Mokosz była jedną z najważniejszych postaci w słowiańskiej mitologii i jedyną boginią włączoną do oficjalnego panteonu księcia Włodzimierza Wielkiego w 980 roku. Pełniła funkcję patronki sfery kobiecej, ogniska domowego, tkactwa oraz strzyżenia owiec. Była siłą uosabiającą samą Matkę Naturę.
Zależnie od regionu i epoki, Mokosz funkcjonowała pod różnymi imionami. Znano ją m.in. jako Pjatnica czy Piątkowa. Niekiedy bywa utożsamiana z Perperuną czy Dodolą, czyli małżonką Peruna. W późniejszych latach w folklorze północnoruskim znano ją jako przerażającą Mokuszę.
Mokoszy przypisuje się głównie dwa symbole. Pierwszy to geometryczny romb podzielony na cztery mniejsze części z kropkami w środku – słowiański znak zaoranego i obsianego pola, symbolizujący płodność ziemi. Drugim jest motyw z ludowych haftów, przedstawiający kobietę z dłońmi wzniesionymi do nieba, co oznaczało błaganie o życiodajny deszcz i zsyłanie błogosławieństwa na plony.
Dla dociekliwych (źródła):