KUP TERAZ

Legendy Polskie

O AUTORZE

Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.

Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.


​​​​​​​

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.

Digital art przedstawiający Welesa, słowiańskiego Pana Podziemi, patrona magii, boga bydlęcego. Zwano go także Wołosem, jak i Trzygławem. Mitologia Słowian, rodzime wierzenia, rodzimowierstwo.
08 marca 2026

Pasterz dusz na zielonych łąkach. Dlaczego słowiańskiego Welesa zamieniono w diabła?

W potocznej świadomości Weles wciąż funkcjonuje często jako „słowiański szatan” – uproszczona figura zła, zredukowana przez pryzmat chrześcijańskiej interpretacji do roli antagonisty niebios. Prawda jest jednak o wiele bardziej skomplikowana, a przy tym: fascynująca.

Weles w mitologii Słowian to potężne, suwerenne bóstwo, bez którego słowiański model kosmosu byłby niepełny. Weles nie był upadłym duchem, lecz niezbędnym partnerem Peruna, współtworzącym układ tzw. dualizmu suwerenności, w którym każda ze stron zarządzała odrębnym, nadrzędnym obszarem rzeczywistości.

Podczas gdy Perun sankcjonował sferę niebiańską, wojskową i prawną, Weles władał „dołem” świata, czyli magią, przysięgami ludu oraz bogactwem, którego ówczesnym miernikiem było bydło. Był on panem Nawii, słowiańskich zaświatów, które w tradycji przedchrześcijańskiej nie były miejscem potępienia, lecz „wiecznym pastwiskiem” dusz, nad którym bóstwo sprawowało opiekę jako pasterski psychopompos.

W niniejszym opracowaniu rekonstruuję postać Welesa jako jednego ze słowiańskich suwerenów, którego ślady po dziś dzień możemy spotkać w kultach świętych.

Etymologia i pochodzenie. Bóg o wielu imionach

Weles (znany również jako Wołos) zajmuje w słowiańskim systemie wierzeń pozycję suwerennego bóstwa, stanowiącego niezbędne dopełnienie gromowładnego Peruna. Ich relacja tworzy model tzw. dualizmu suwerenności, w którym Perun włada sferą niebiańską i militarną, a Weles zarządza magią, przysięgami oraz światem podziemnym. Postać ta jest poświadczona na całym obszarze słowiańskim, choć występuje pod różnymi wariantami fonetycznymi, takimi jak Velesъ, Volosъ czy Wieles.

Rdzeń wel-. Wyjaśnienie powiązań z pastwiskiem, śmiercią i magią

Nazwa bóstwa wywodzi się z niezwykle wszechstronnego rdzenia praindoeuropejskiego wel-, który w przypadku postaci Welesa spajał, pozornie odległe dla dzisiejszych odbiorców, dziedziny.

  1. Umrzeć / zmarły (to die / the deceased) – odnosi się bezpośrednio do strefy śmierci. 
  2. Widzieć / wzrok (to see / sight)  powiązane z jasnowidzeniem i dostrzeganiem rzeczy ukrytych. To właśnie od tego rdzenia powstać by miało słowo wołchw od rosyjskiego волхв, czytanego jako volhv. Byli to słowiańscy wróżbici, później zwani guślarzami, silnie powiązani z Welesem.
  3. Włosy / wełna (hair / wool)  z indyjskiego valas lub bala, odnosi się do zoomorficznych zdolności Welesa, a także jego powiązania z wilkami i niedźwiedziami. 
  4. Łąka / pastwisko (meadow / pasture) – może zarówno odnosić się do jego tytułu jako boga bydlęcego, jak i Nawii, krainy zmarłych, jako wiecznego pastwiska dusz.
  5. Wilgotny / mokry (humid / wet) – jako welg, ponownie odnosić się może do paru aspektów. Wskazuje się na związek Welesa z wodą (w przeciwieństwie do Peruna, powiązanego z żywiołem ognia), jak i wilgotnych łąk, na których Pan Podziemi miałby wypasać dusze.

Współczesna rzeźba przedstawiająca słowiańskiego boga Welesa, patrona magii, dobrotyu i Pana Nawii.

Co to oznacza w praktyce? Wyjaśnię to w dalszej części artykułu, na razie jednak zwróć uwagę, do jak wielu funkcji może odnosić się sam przedrostek wel-. Podobnie jak w przypadku Peruna, system trójfunkcyjny Georgesa Dumézila nie do końca ma zastosowanie.

Dla przypomnienia, Dumézil zaproponował system, w którym kompetencje bóstwa protoindoueropejskich (czyli w teorii również słowiańskich) podzielone są na trzy aspekty:

  1. Funkcja I (suwerenność/sądy) – władza, prawo, ład (np. indyjski Mitra i Waruna, grecki Dzeus, nordyccy Odyn i Tyr).

  2. Funkcja II (wojaczka/siła) – wojna, sprawność fizyczna, obrona (np. indyjski Indra, grecki Ares i Atena, nordycki Thor).

  3. Funkcja III (rolnictwo/płodność) – dobrobyt, rolnictwo, hodowla (np. indyjscy Aświnowie, grecka Demeter i Afrodyta w wymiarze seksualnym, nordyccy Freyr i Freyja).

 

Jak więc widzisz, Weles wymyka się tradycyjnym podziałom.

Bałtyjskie i indoeuropejskie tropy

Weles jest częścią prastarego dziedzictwa indoeuropejskiego, co potwierdzają podobieństwa do bóstw z sąsiednich kręgów kulturowych. 

Pozwolę sobie zacytować prof. Gieysztora:

„Jak to już widzieliśmy nieraz, mitologia i folklor bałtyjski przez swoje archaizmy pomagają w analizie zjawisk słowiańskich. Ten sam rdzeń vel- posłużył do nazwania przez Bałtów serii istot nadprzyrodzonych: są to między innymi Velinas, Velnias i Véls, którzy w ciągu chrystianizacji schodzą do rzędu diabląt. Występował także Velionis lub Veliónis, określany na początku XVII wieku jako deus animarum – <bóstwo dusz>. Podobnie Velinona – <cień dziada>, Veles – <dusza zmarłych>. Wśród Łotyszów veli są duchami zmarłych, a Véls bogiem śmierci. Jednocześnie królestwo zwierząt stoi pod znakiem Velesa lub Vẽlinasa, świetnego łowcy, opiekuna bydła, przekształcającego się w byka. Jeśli zawini mu człowiek, <żółknie>, jak przekazuje nam jeden z tekstów litewskich. Inny tekst wskazuje na niedostępne bagna jako na siedzibę Vẽlinasa”.

Istnieje również ciekawa analogia do wedyjskiego bóstwa Waruny. Jak wskazał prof. Gieysztor, Waruna włada sferą magiczną, nocnym niebem, a przy tym jest surowym strażnikiem przysiąg.

Tymczasem możemy wyczytać w Powieści lat minionych: 

„Klęli się na swoje miecze i na Peruna swojego boga, i na Wołosa boga bydlęcego, i tak został utwierdzony pokój”.

Potwierdzałoby to analogię bóstw Mitra i Waruna, którzy wspólnie reprezentują funkcję I (suwerenność, osądy), sprawowaną za pomocą prawa i religii, do Peruna i Welesa.

Niekiedy dostrzega się także zbieżność z indyjskim demonem Walą, władcy i stróża krów. A jak wyżej wspomniałem: Welesa zwano bogiem bydlęcym. Na koniec warto zacytować również prof. Andrzeja Szyjewskiego, który napisał:

„Kiedy Wołosa nazywa się bydlęcym bogiem, rozumie się przez to zarządzanie sferą obfitości i bogactwa. Ludy indoeuropejskie dziedziczą ten stosunek do bydła z koczowniczych czasów pobytu na stepach czarnomorskich, gdzie wypasano nieprzeliczone stada krów zebu.”

Weles czy Wołos? Rozstrzygnięcie, czy bóg zaświatów i bóg bydlęcy to ta sama postać

W literaturze przedmiotu długo trwał spór (m.in. między Brücknerem a innymi badaczami), czy Velesъ (pan magii i poezji) i Volosъ (bóg bydła) to tożsame postacie. Nie jestem w stanie rozstrzygnąć, kto ma rację, jednak za prof. Gieysztorem oraz prof. Szyjewskim skłaniam się ku uznaniu ich za jedno bóstwo.

Argumenty za jednością tej postaci są następujące:

  • Ekonomiczne znaczenie bydła – w dawnych kulturach bydło było głównym miernikiem majątku i obfitości (stąd łacińskie pecunia – pieniądz, od pecus – bydło). Bycie „bogiem bydlęcym” oznaczało zatem bycie panem bogactwa, którym Weles zarządzał zarówno w świecie żywych, jak i w podziemiach. Swoją drogą: nordycka runa Fehu oznaczająca bydło również jest interpretowana jako symbol majątku i dobrobytu.

  • Podział ról społecznych – podczas gdy drużyna książęca przysięgała na Peruna i broń, „wszystka Ruś” (lud, rzemieślnicy, kupcy) przysięgała na Wołosa, co wskazuje na jego patronat nad sferą cywilną i gospodarczą.

  • Tabuizacja imienia – różnice w nazwach mogą wynikać z lokalnych dialektów lub magicznych zakazów wymawiania imienia bóstwa, co prowadziło do tworzenia form zastępczych. Podobnie zresztą, jak to było w przypadku Peruna.
     

Weles jawi się więc jako potężny, wielofunkcyjny suweren, który łącząc opiekę nad stadami i duszami, stał na straży ziemskiego i zaświatowego porządku.

Trzygław (Triglav) jako oblicze Welesa

Weles, jako suwerenne bóstwo sfery chtonicznej, występował w różnych lokalnych odmianach, z których najważniejszą był pomorski i połabski Trzygłów (Triglav). Postać ta uznawana jest za hipostazę Welesa, czyli jego regionalne wcielenie. Trzy głowy tego bóstwa symbolizowały władzę nad trzema państwami: nieba, ziemi i podziemia, co czyniło go potężnym bogiem, panującym nad wieloma aspektami kosmicznymi.

Prof. Szyjewski przytoczył w Religii Słowian następujący cytat uzyskany od kapłanów połabskich przez Ebona, mnicha i kronikarza niemieckiego:

„Szczecin, miasto znaczne i większe niż Wolin, w zasięgu swoim trzy góry zawierał, z których średnia i najwyższa, poświęcona najwyższemu bogu pogańskiemu Trygławowi [oryg. Trigelavi], posiada posąg trójgłowy, nakryciem złotym oczy i usta zasłaniający; kapłani zaś tych bożków twierdzili, że bóg najwyższy dlatego ma trzy głowy, bo trzema zawiaduje państwami, to jest nieba, ziemi i podziemia, a twarz nakryciem zasłania, jakby grzechów ludzkich nie widząc ani słysząc, by je przeoczył”.

Od razu muszę tutaj podkreślić, że Ebon, podobnie jak większość kronikarzy chrześcijańskich, próbował zohydzić i zdemonizować bogów Słowian. Często też upraszczał wiele aspektów. Niemniej jednak w jego kronikach można odnaleźć ślady kultu naszych rodzimych bóstw.

Zasłonięcie twarzy posągu, które Ebon interpretował jako chęć przeoczenia ludzkich grzechów, w ujęciu religioznawczym stanowi raczej wyraz separacji sfery sacrum od profanum. Wzrok bóstwa chtonicznego był zbyt potężny dla śmiertelników. Złota zasłona pełniła więc funkcję izolacyjną: chroniła wyznawców przed niszczycielską mocą bezpośredniego kontaktu z bóstwem, pozostawiając suwerena ukrytym przed wzrokiem niegodnych.

Fotografia przedstawiająca posąg słowiańskiego Trygława jako bóstwa o trzech obliczach, będącego przypuszczalnie hipostazą Welesa.

Odnosząc się jeszcze do aspektu trzech państw, warto zacytować prof. Gieysztora:

„Owe trzy królestwa obejmujące niebo, ziemię i świat podziemny nie muszą być także przejęte z chrześcijaństwa. Trójstrefowy podział występuje na tzw. Światowidzie zbruckim (o czym dalej); jest on właściwy kulturze tradycyjnej Słowian, przynajmniej zachodnich. Mamy tu do czynienia raz jeszcze z zespołem wierzeń i obrzędów rodzimego i w części obcego pochodzenia, zmonumentalizowanym na potrzeby religii pogańskiej budującego z trudem swą państwowość Połabia i Pomorza”.

Związek Trzygłowa z Welesem potwierdza także funkcja wróżebna. W Szczecinie poświęcony mu był święty kary koń. Czarna maść wierzchowca w tradycji indoeuropejskiej zawsze odnosiła się do sfery podziemnej, czyli aspektu, nad którym Weles miał władzę.

Mechanizm wróżby był następujący: przed koniem rozkładano dziewięć włóczni, nad którymi kapłan przeprowadzał zwierzę. Jeśli koń przeszedł przez ten tor bez potknięcia i dotknięcia kopytem oręża, uznawano to za znak pomyślności dla wspólnoty. To właśnie ta funkcja decyzyjna w sprawach wojny i pokoju stawiała pomorskiego Trzygłowa w rzędzie bogów najwyższych.

„Kątyny Trigława, których u Słowian połabskich było trzy, zbudowane były z drzewa a wewnątrz i zewnątrz ozdobione rzeźbami. Przy kątynie tego boga w Szczecinie trzymano karego konia, poświęconego temu bogu. Obok kątyny rósł ogromnych rozmiarów dąb, z pod którego wytryskało źródło. Sam posąg bóstwa był małych rozmiarów, o trzech złotych głowach, zasłoniętych złotą siatką, by ani wzrokiem ani słuchem nie mógł zauważyć grzechów ludzkich”

– wyczytać możemy w Bogowie Słowian Stanisława Jakubowskiego.

Rzecz jasna: można też spotkać się z interpretacjami, że Trzygław i Weles to oddzielne bóstwa. Świadczyć by miał o tym chociażby fakt, że Trzygław (wg. Ebona) miał być „najwyższym bogiem pogańskim”. Tymczasem jak już pisałem w tekście o Perunie, najwyższym suwerenem dla większości Słowian miał być Perun.

Jednak podkreślę tutaj, iż nie możemy jeden do jednego ufać tekstom kronikarzy odnośnie interpretacji. Są one cenne pod względem opisów, lecz ich wywody są bardzo często moralizatorskie i pozbawione perspektywy prawdziwych wyznawców wiary słowiańskiej. Warto też dodać, że Weles wcale nie był „gorszym” bogiem względem Peruna. Był on stawiany tuż obok niego jako suweren, bez którego znany nam świat by nigdy nie powstał. Można go więc spokojnie interpretować jako jednego z dwóch bogów najwyższych.

Potwierdza to wspomniany wcześniej dualizm suwerenności: Perun i Weles nie rywalizowali o pierwszeństwo w sposób, w jaki rozumiemy to dzisiaj, lecz dopełniali się, tworząc wspólnie nienaruszalną ramę świata.

Trzy oblicza Welesa – funkcje i sfery władzy bóstwa

Weles zajmuje w słowiańskim panteonie pozycję suwerennego partnera Peruna, tworząc z nim model tzw. dualizmu suwerenności, w którym obaj bogowie dzielą między siebie rządy nad kosmosem i ludźmi. Podczas gdy Perun włada sferą niebiańską, militarną i prawną, Weles zarządza tym, co „dolne”: zaświatami, magią oraz bogactwem materialnym. Jego rola nie ograniczała się do jednej dziedziny, lecz obejmowała trzy kluczowe aspekty życia i pośmiertnego bytu dawnych Słowian.

Władca zaświatów i pasterz dusz w słowiańskiej Nawii

Weles jest przede wszystkim panem krainy zmarłych, określanej w tradycji słowiańskiej jako Nawia. Wizja zaświatów w mitologii Słowian znacząco różniła się od chrześcijańskiego piekła. Wyobrażano ją sobie jako rozległe, zielone pastwisko, na którym Weles, zasiadając na złotym tronie u korzeni Drzewa Kosmicznego, wypasa dusze zmarłych. W tym ujęciu dusze ludzkie były utożsamiane z „bydłem zaświatowym”, nad którym bóstwo sprawowało opiekę.

Weles pełnił tu funkcję psychopomposa – przewodnika i przewoźnika dusz przez zaświatowe wody (tzw. Martwe Wody), decydując o ich dopuszczeniu do krainy przodków. Lokalizacja jego królestwa u dołu osi świata (Drzewa Życia) oraz powiązania etymologiczne z bałtyckimi bóstwami zmarłych jednoznacznie wskazują na jego chtoniczny i eschatologiczny charakter.

Dodam tutaj pokrótce, że w niektórych interpretacjach słowiańskie zaświaty podzielone były na dwa oddzielne królestwa: Wyraj, z którego dusze ludzkie wracały wraz z ptakami, oraz Nawię, gdzie owe dusze odpoczywały. Można się spotkać z interpretacją, że bram Wyraju pilnował właśnie Weles, ponieważ utożsamiano go później ze św. Mikołajem, który na wschodzie pilnował bram do Raju.

Bóg bydlęcy jako patron ziemskiego bogactwa i obfitości

W najstarszych kronikach ruskich Weles konsekwentnie występuje z epitetem „skotij bogъ”, czyli bóg bydła. Nie chodziło tu jedynie o opiekę nad inwentarzem, lecz o szerszą funkcję bóstwa zarządzającego majątkiem i pomyślnością ekonomiczną. W kulturach indoeuropejskich bydło było bowiem głównym miernikiem bogactwa, o czym wspomniałem już wcześniej. Tym samym Weles patronował m.in.:

  • handlarzom i kupcom,
  • rzemieślnikom,
  • gospodarzom rolnym, jak i karczmarzom.


Świadczy o tym lokalizacja jego posągu na kijowskim Podolu: w portowej dzielnicy rzemieślniczo-handlowej tuż nad brzegiem Poczajny, podczas gdy idol Peruna górował nad miastem ze wzgórza pałacowego. Jako patron obfitości Weles bywał też nazywany „piwnym bogiem”, czuwającym nad ucztami i świętowaniem sukcesu.

Pierwszy Mag i surowy strażnik przysiąg

Weles był bóstwem wiedzy tajemnej, magii oraz natchnienia poetyckiego, co czyniło go patronem słowiańskich magów – wołchwów. Etymologiczne powiązanie nazwy wołchw z rdzeniem vel- sugeruje, że ci wróżbici i czarownicy byli uznawani za „ludzi Welesa”. Świadectwem jego patronatu nad sztuką słowa jest określenie legendarnego wieszcza Bojana mianem „wnuka Welesa” w Słowie o wyprawie Igora.

Równocześnie Weles pełnił kluczową rolę prawną jako strażnik przysiąg, szczególnie tych składanych przez lud i kupców („wszystką Ruś”), podczas gdy wojownicy przysięgali na Peruna i broń. Złamanie przysięgi Welesowej groziło straszliwą klątwą określaną jako „wyzłocenie jak złoto”. W rzeczywistości oznaczało to zemstę bóstwa w postaci chorób takich jak żółtaczka lub skrofuły (zołzy). Ich nazwa etymologicznie nawiązywała do kruszcu, czyniąc z ciała oszusta ironiczne, chorobliwe odbicie złota, którym Weles zwykł nagradzać uczciwych kupców.

Warto też dodać, że Weles jako patron sfery tajemnej i magii mógł mieć silny związek z wiedźmami. To zresztą mogłoby się przyczynić do ich negatywnego wizerunku w czasach chrześcijańskich. Z czasem bowiem Welesa zdemonizowano, toteż „służące mu” wiedźmy również miały negatywne konotacje.

Atrybuty i symbolika Pana Podziemi

Weles, jako bóstwo sfery chtonicznej, dysponuje atrybutami, które podkreślają jego władzę nad bogactwem, naturą i fundamentami kosmosu. Jego symbolika jest ściśle związana z tym, co znajduje się „na dole” osi świata: w wodach pierwotnych, bagnach oraz u korzeni Drzewa Kosmicznego.

  1. Złoty tron – kluczowym atrybutem Pana Podziemi jest złoty tron, na którym zasiada na bagnie w samym sercu Nawii. Symbolizuje on skarby ukryte w ziemi, a także pomyślność materialną.
  2. Barwy ziemi i zaświatów – złoto, żółć i czerwień miedzi symbolizują związek z bogactwem ukrytym w ziemi, nie zaś w niebiosach. To wyraźny antagonizm względem żelaza, które z kolei było uznawane za domenę Peruna.
  3. Złote klucze – to za ich pomocą Weles otwiera bramy do Świata Podziemnego.
  4. Zoomorfia – według wielu wierzeń Dawca Przysiąg posiada także zdolność metamorfozy. Objawia się więc w mitologii Słowian pod różnymi postaciami zwierząt. Utożsamia się go z wołem, bykiem (bardzo często czarnym bykiem), a także wilkiem czy niedźwiedziem. Ten ostatni zwierz posiada zresztą potężną moc apotropaiczną, czyli taką, która odgania nieszczęścia, uroki, złe czary, czy demony. Weles posiada także związek z wężem, ale o tym wspomnę później.
  5. Fundament świata – Weles w słowiańskiej symbolice zajmuje najniższą, fundamentową sferę świata, czego najlepszym dowodem jest ikonografia idola ze Zbrucza. Przedstawiany jest tam jako postać trójtwarzowa, która klęcząc, podtrzymuje na swoich barkach świat żywych.

Przypuszczalne wyobrażenie Welesa-Trzygłowa w dolnej partii tzw. Światowida ze Zbrucza z mitologii Słowian.

Ostatni podpunkt warto moim zdaniem doprecyzować. Postać podtrzymująca świat na idolu zbruckim jest przedstawiona w pozycji klęczącej, co wskazuje jej niską, ale fundamentalną naturę. To nie jest upokorzenie, lecz rola dźwigającego: Weles jest tu filarem, bez którego wyższe sfery bytu (ludzka i boska) po prostu by się zawaliły. To ostateczny dowód na suwerenność dołu.

Co ciekawe: chociaż Weles był Panem Podziemi, to można znaleźć ślady jego wpływów również na nieboskłonie, częściej utożsamianym z Perunem czy Swarogiem. Jak podał prof. Szyjewski:

„Dziećmi Wołosa, jeśli wierzyć przekazom ludowym, były gwiazdy konstelacji Plejad. Nie licząc mordwińskiej, a więc ugrofińskiej pożyczki <Wele>, noszą one u Słowian nazwę <Vlašiči>, <Wołosynie> bądź (w Bułgarii) <Stožary>. Ta ostatnia nazwa, oznaczająca centralny pal gumna (gumno – miejsce do młócenia zboża, przypis Adrian Reszczyński), wokół którego chodzi para połączonych jarzmem wołów młócących zboże, uległa złożeniu z poprzednimi, przyjmując postać <Wołosożara> (prasł. <Volostožarъ>), nazwą tą jednak określa się już nie Plejady, lecz Pas Oriona. Wskazuje to na związek tego gwiazdozbioru, który ma na całym świecie kontekst soteriologiczny, z kultem Wołosa.

[...] O związku władcy zaświatów z tym gwiazdozbiorem mówi też jeden z przekazów tłumaczących, że trzy gwiazdy Pasa Oriona to Motyka, Grabie i Pług bądź Stępy, Palice, czy też Laska Piotrowa, Laska Mojżesza, Laska Jakubowa. Przyrząd ten ma, poza oczywistymi skojarzeniami fallicznymi (związanymi z niepohamowaną potencją Oriona) oraz związkami z Osią Kosmiczną (axis mundi), funkcje broni przeciwstawianej piorunom Gromowładcy”.

Zoomorficzna kontrowersja – wąż Welesowy

Duże kontrowersje otacza istotę zwaną Żmijem (nie mylić ze żmiją). Doczekał się on skrajnie różnych interpretacji, które są wręcz sobie przeciwstawne.

Jedna z nich zakłada, że Żmij jest skrzydlatą, gadzią bestią, która pojawia się pod wieloma postaciami. Niekiedy widziano Żmija jako koguta, żurawia, orła, człowieka pokrytego gadzimi łuskami czy utożsamiano ze smokiem. Ciekawie Żmij został zobrazowany w Mitologii Słowiańskiej Bobrowskiego i Wrony:

„Żmij wyglądał jak ogromny orzeł, tylko jego ogon podobny był do wężowego. Rozwinął białe skrzydła i natarł na wielkiego smoka, szarpiąc jego łuskowate ciało drapieżnie zakrzywionym dziobem. Niebo rozbłysło piorunami, którymi dzięki mocy Peruna władał Wielki Żmij”.

O ile wygląd podlega artystycznej kreatywności, tak gorzej wygląda interpretacja, czym właściwie Żmij był. Według pierwszej wersji Żmij był postacią przychylną ludziom, a przy tym jednym z wcieleń Welesa. Miał pilnować zaświatów, o czym napisał prof. Szyjewski:

„Sądząc z pozostałości językowych dusza po śmierci wędrowała do Nawi lub do Lali. Terminy te oznaczały zarówno krainę zmarłych, jak i zamieszkujące ją duchy, z reguły o demonicznym charakterze. Rzeźbione ich wizerunki zwane były <lalkami> lub <lelkami>. Krainą zarządzał jeden z bogów (Długosz określa go jako Nyja), dotychczasowe rekonstrukcje lokują tu Welesa. Władca martwych mieszka pośrodku podziemnego morza, gdzie zasiada na złotym tronie, w ręku trzyma miecz. Jego zadanie polega na ważeniu dobrych i złych uczynków zmarłego i wpuszczaniu go do krainy przodków. Jego zoomorficznym odwzorowaniem jest wąż (Żmij) przebywający u korzeni Drzewa Kosmicznego i broniący wejścia do Nawi”.

Warto też przywołać istotny w polskim folklorze wątek Żmija-pieniężnika. Postać ta, choć gadzia i niska, była postrzegana jako duch opiekuńczy przynoszący bogactwo do gospodarstwa. Pasowałaby zatem jako wysłannik Welesa, który wszak zajmował się dobrobytem.Obraz przedstawiający żmija Gorynycza, bestię ognia z mitologii Słowian, utożsamianą raz z Welesem, a kiedy indziej z Perunem.

Interpretacja ta nie jest jednak jedyna, a jej uniwersalność podważa prof. Gieysztor, wskazując na terytorialne przesunięcie znaczeń między Słowiańszczyzną wschodnią a zachodnią:

„W szczególności słowiańskie myślenie o nim przyswoiło sobie opozycję wody i ognia, koniecznych, a przeciwstawnych elementów świata. W bajce ludowej smoki pochłaniają wodę, a żmijowie prowadzą z nimi walkę, latają po niebie, rozdzierają je błyskawicami. Gdy smoki wodne porywają kobiety, aby je pożreć, ogniści żmijowie wchodzą z nimi w stosunek, z którego rodzą się silni i mądrzy <synowie słońca>, herosi. Smoki pożerają słońce, księżyc i gwiazdy, bohaterowie ucinają im głowy, wydobywając ciała niebieskie”.

Jak widzisz, tutaj Żmij nie jest już jedną bestią, a wręcz całym gatunkiem, przeciwstawnym smokom. Żmije to istoty związane z żywiołem ognia, które niebo rozdzierają błyskawicami. Tym samym ich natura jest zupełnie przeciwna Welesowi. Wszak żywiołem Władcy Podziemi była woda, ogień zaś przynależał do Peruna.

Szerzej o żmijach pisałem w tym artykule: Słowiański „smok”, który kochał kobiety i władał piorunami. Zapomnij o tym, co znasz z zachodnich legend.

Osobista interpretacja Żmija i Welesa

Nie mam jednoznacznej odpowiedzi na to, która intepretacja jest prawidłowa. Moim osobistym zdaniem logiczniejsze wydaje się, iż żmij to istota przeciwna Welesowi, a powiązana z Perunem. Nie był to jeden Żmij (pisany wielką literą jako nazwa własna), a cały „gatunek” bestii, które walczyły ze smokami. Dlaczego tak uważam?

Jeśli uznać, że słowiańskie smoki są powiązane z żywiołem wody, wówczas logiczne jest założenie, iż przynależą one do Welesa. Zatem przeciwstawni im żmijowie to istoty ognia i błyskawicy, a zatem żywiołu Peruna. Taki dualizm przeciwstwanych sobie sił doskonale koresponduje z dualistycznym postrzeganiem świata, tak charakterystycznym dla mitologii Słowian.

Uzupełnia to także odwieczny konflikt Peruna i Welesa. Walka żmijów ze smokami zsyła na ziemię życiodajny deszcz. Przeciwstawne sobie żywioły nie tylko stworzyły świat, lecz dalej utrzymują go przy życiu.

Pozwolę sobie ponownie zacytować prof. Gieysztora:

„Bóstwo z baśni pojawia się jako Perun i Perkunas, jako piorun, jako Bóg, jako prorok Eliasz i jako święty Jerzy, jako człowiekbohater, a w bylinach ruskich jako Ilja lub Dobrynia. Miejsce nieprzyjaciela zajmuje na Rusi żmij, diabeł, demon, bohater negatywny bylin Zmiej Tugarin; w dobie walk z koczownikami termin <żmij> przenosi się na nich, jak świadczą bajki rosyjskie i nazwa Wałów Żmijowych chroniących Ruś Kijowską od nomadów ze stepu. Wśród Słowian zachodnich termin ten, zgodnie z zasadą opozycyjności i ambiwalencji, przechodzi jednak na istotę niebiańską o cechach pozytywnych, jakby pomocnika bożego, podczas gdy jego wróg nabywa cech demonicznych i nosi nazwę smoka.”

Tym samym interpretacja może po prostu zależeć od regionu. Jako że bliżej mi do Słowian zachodnich niźli wschodnich, zdecydowanie przychylam się do intepretacji żmijów jako bestii służących pod Perunem.

Możliwe też, że z czasem żmij i smok zlały się niejako w jedno w opowieściach ludowych z uwagi na wpływ chrześcijaństwa. Smok w chrześcijańskiej mitologii jest istotą negatywną, skojarzoną z żywiołem ognia. Tym samym ognisty żmij i słowiański smok mogły niejako „zlać się” w jedną istotę.

Na marginesie dodam: ciekawy jest fakt, że na ogół w mitologiach europejskich smok jest skojarzony z żywiołem ognia. Z kolei w azjatyckich z żywiołem wody, czyli tak samo, jak w naszej słowiańskiej. Jednocześnie wodny smok słowiański częściej jest przedstawiany jak europejski smok ognisty, tymczasem ognisty żmij słowiański przypomina azjatyckiego smoka wodnego.

Dziedzictwo Welesa – proces demonizacji i chrześcijańscy następcy

Proces chrystianizacji Słowiańszczyzny nie doprowadził do całkowitego wymazania Welesa z pamięci zbiorowej. Zamiast tego doszło do rozszczepienia jego złożonej natury na dwie sfery: negatywną (demoniczną) oraz pozytywną, którą przejęli chrześcijańscy święci.

Jego funkcję opiekuńcze przejęli między innymi:

  • Święty Błażej – w tradycji wschodniej nazywany Włas, co niejako ułatwiło przejęcie roli Wołosa przez zbieżność fonetyczną. Wierzono, że święty ten zarządza stadiami bydła i chroni je przed dzikimi zwierzętami, a jego ikony wieszano w oborach, niejako kontynuując dawne pogańskie zwyczaje ofiarne.

  • Święty Mikołaj jako następca funkcjonalny – najwięcej kluczowych ról Welesa przejął w tradycji wschodniosłowiańskiej św. Mikołaj (Nikoła, Mikuła). Stał się on patronem bogactwa, handlu oraz przewodnikiem dusz, który, podobnie jak wcześniej Weles, dzierży klucze do bram Raju i decyduje o wpuszczeniu do niego zmarłych. W tradycji zachodniej to św. Piotr trzymał klucze do bram Raju.

  • Ludowa opozycja „świętych suwerenów” – dawny dualizm suwerenności przetrwał w opowieściach o świętych, które mogą nie do końca pokrywać się z oficjalną doktryną chrześcijańską. „W ogóle w tekstach folklorystycznych groźnemu, karzącemu z góry Eliaszowi przeciwstawiony jest dobry, broniący z dołu Mikołaj” – pisał Boris Uspienski, rosyjski semiotyk. 

 

Z kolei część jego funkcji poczęto przedstawiać jako „dzieło szatańskie”. Warto wskazać:

  • Utożsamienie z diabłem i biesem – ze względu na powiązania ze światem zmarłych, magią oraz sferą podziemną, Weles stał się w tradycji chrześcijańskiej figurą negatywną i synonimem szatana. W języku czeskim od XV i XVI wieku imię to funkcjonowało jako powszechne przekleństwo (np. „idź do Welesa” w znaczeniu „idź do diabła”).

  • Weles jako „wróg niebieski” – dawny kosmiczny konflikt między Perunem a Welesem został zaadaptowany do nowej wiary jako walka Boga lub św. Eliasza (następcy gromowładcy) z diabłem. W folklorze postać Welesa-Żmija została zdegradowana do roli „złego ducha” lub smoka niszczącego ład, którego pogromcą stał się m.in. św. Jerzy.

  • Relikty w demonologii – wiele aspektów Welesa przetrwało w postaci tzw. demonologii niskiej. Jego zdolności metamorficzne i opieka nad gospodarstwem powróciły w wyobrażeniach o demonach domowych (jak domowik czy uboże), które przebywają „w strefie półmroku” za piecem lub pod progiem i przysparzają majątku domownikom.

Podsumowanie – Weles Chtoniczny, Pan Magii i Korzeni

Weles to postać o wiele bardziej złożona, niż sugeruje to jego późniejsza, chrześcijańska demonizacja. Nie był „słowiańskim szatanem”, lecz suwerennym panem sfery chtonicznej, bogiem magii, przysiąg i podziemnego królestwa. Podczas gdy Perun władał niebiosami i zbrojną drużyną, Weles był bogiem „wszystkiej Rusi”, a tym samym opiekunem kupców, rzemieślników i rolników, gwarantem sprawiedliwości w handlu i dysponentem ziemskiej pomyślności.

Weles uosabiał wszystko to, co dla naszych przodków kryło się w głębi i mroku: bogactwo, wiedzę tajemną oraz przejście między życiem a śmiercią. Jako Bóg Bydlęcy nie był jedynie patronem inwentarza, lecz panem majątku, którego głównym miernikiem było wówczas bydło. Czuwał nad osobami poszukującymi wiedzy jak wiedźmy i był patronem wieszczów, takich jak legendarny Bojan. Jego wzrok jako pierwszego maga przenikał zasłonę między światami. Zasiadając na złotym tronie u korzeni Drzewa Kosmicznego, sprawował pieczę nad duszami przodków w Nawii wyobrażanej nie jako ogniste piekło, lecz jako zielone, zaświatowe pastwisko.

Zrozumienie natury Pana Podziemi to klucz do pojęcia słowiańskiej równowagi kosmicznej. Jego odwieczny, mityczny konflikt z Perunem nie był walką dobra ze złem, lecz koniecznym dualizmem sił, bez których istnienie świata nie byłoby możliwe. Świat Słowian nie opierał się na eliminacji cienia, lecz na uznaniu jego potęgi. Weles był niezbędnym fundamentem, na którym wspierał się cały porządek wszechświata.

I choć chrystianizacja oficjalnie strąciła jego posągi do rzek i błota, Weles okazał się zbyt głęboko zakorzeniony, by zniknąć. Zakamuflowany pod postacią świętego Mikołaja wciąż dzierży klucze do Raju i patronuje handlowi, ukryty w św. Błażeju czuwa nad stadami.

W ludowej obrzędowości wciąż powraca jako czarny, kudłaty Turoń. Turoń, który swoim symbolicznym upadkiem i zmartwychwstaniem odtwarza pradawny cykl odradzania się natury, nad którym Weles sprawuje pieczę jako pan soków witalnych ukrytych w korzeniach.

Weles to nie tylko relikt pogańskiej przeszłości. To potężny archetyp strażnika tajemnic, który wciąż szepcze w ciszy korzeni i w mroku wód, przypominając o tym, co w naszej kulturze pierwotne i nieujarzmione.

  1. Gieysztor A., Mitologia Słowian, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2006.
  2. Szyjewski A., Religia Słowian, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003.
  3. Merski R., Antosik G., Słowianie. Wiara i kult, Wydanie drugie, Wrocław 2021.
  4. Jakubowski S., Bogowie Słowian, 1933.
  5. E. A. Tianina, The bear cult in medieval Novgorod, based on archaeological finds, 2023.
  6. Bobrowski J., Wrona M., Mitologia słowiańska, 2017.