Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
KUP TERAZ
W popkulturze smok to zazwyczaj krwiożercza bestia, która śpi na złocie i pożera dziewice, ziejąc przy tym ogniem. Dla naszych przodków rzeczywistość była o wiele bardziej skomplikowana.
Słowiański Żmij nie był zwykłym potworem – to potężna istota, która władała niebem, strzegła zaświatów i nawiązywała namiętne romanse ze śmiertelniczkami. Kim był ten skrzydlaty pan piorunów i dlaczego Słowianie traktowali go jak boskiego namiestnika?
Wyobraź sobie niebo podczas najgorszej nawałnicy. Huk, oślepiające błyski i grad niszczący plony. Dla Słowian południowych i wschodnich to nie była zwykła pogoda – to była arena walki. Żmij, jako istota uraniczna (niebiańska), był czystym ogniem i światłem, co stawiało go w hierarchii tuż obok samego Peruna. Nie był siewcą chaosu, lecz potężnym strażnikiem, który bił się w naszej obronie.
Kiedy Żmij wzbijał się w chmury, pełnił trzy kluczowe funkcje:
Władca zjawisk niebieskich – wierzono, że to on odpowiada za spadające gwiazdy i meteoryty, a sam potwór był postrzegany jako żywa personifikacja pioruna.
Obrońca urodzaju – gdy czarne chmury niosły grad, Żmij toczył podniebne boje z „prawdziwymi” smokami, które próbowały „ukraść” deszcz bądź też chciały osuszyć ziemię.
Mistrz metamorfozy – choć opisywano go jako skrzydlatej bestii z ziejącą ogniem paszczą, potrafił przybrać formę orła, żurawia, a nawet niezwykle przystojnego młodzieńca.
Niekiedy w tym kontekście łączono Żmije z Płanetnikami. Wspólnie mieli oni walczyć, jako istoty ognia i powietrza, ze Smokami, czyli bestiami wody.
Żmij miał też jednak zgoła odmienną interpretację zdaniem niektórych badaczy. Była to istota, która łączyła niebo z ziemią. W tej wersji Żmij stawał się sługą Welesa i mieszkańcem sfery podziemnej. Tutaj nie władał już ogniem niebieskim, lecz płodnością ziemi i spokojem zmarłych.
Jako „Król Węży” opiekuje się ukrytymi w głębinach bogactwami, dbając o to, by to, co zasiane, wydało plon. Na dawnych wsiach otaczano go niemal religijnym szacunkiem – był demonem opiekuńczym, którego obecność w pobliżu gospodarstwa zwiastowała dostatek ziarna i pieniędzy.
Niekiedy wręcz postrzega się Żmija jako inną formę Welesa, Pana Podziemi.
W mitologii słowiańskiej Żmij i Smok stoją po dwóch stronach barykady. To nie są synonimy – to odwieczni wrogowie, których starcie definiuje losy świata. Ironicznie: to właśnie Żmij przypominał bardziej „typowego” europejskiego smoka, ziejącego ogniem. Tymczasem Smok w wierzeniach naszych przodków bardziej przypominał smoka azjatyckiego. Również w japońskich czy chińskich legendach smoki to istoty związane z żywiołem wody, a nie ognia.
Różnice między dwoma istotami są fundamentalne:
Ogień kontra Woda – Żmij to istota ognista i powietrzna. Smok to potwór akwatyczny, który pożera chmury i magazynuje wodę, sprowadzając na ludzi suszę.
Relacje z ludźmi – podczas gdy Smok pożera dziewice, Żmij nawiązuje z nimi romanse. To właśnie z tych namiętnych związków mieli rodzić się junacy – herosi o nadludzkiej sile, których można było poznać po małych skrzydełkach ukrytych pod pachami.
Służba bogom – jeśli uznać Żmija za istotę powietrza i ognia, to logicznie przypisuje się go do Peruna. Z kolei Smok służył Welesowi.
Gdy Żmij nie walczył na niebie ani nie pilnował bram zaświatów, potrafił wmieszać się w otoczenie tak skutecznie, że nikt go nie zauważał. Był mistrzem kamuflażu – legenda głosi, że potrafił zamienić się w złotego kozła, a nawet w sprzęty kuchenne (jak miotła czy ożóg), byle tylko uniknąć wykrycia przez wrogów.
Co ciekawe: żmij posiadał wiele głów. Mógł ich posiadać 3, 6, 9 czy nawet 12, a każda z nich potrafiła błyskawicznie odrosnąć. To upodobniało Żmija do hydry z mitologii greckiej, chociaż ponownie: hydra to bestia akwatyczna, a nie ognista.
Obecność Żmija w naszej historii jest namacalna do dziś. Ślady kultu (a przynajmniej żarliwego szacunku) przetrwały w nazwach miejscowości takich, jak Żmigród – czyli dosłownie „gród Żmija”. Słynne są też tzw. Żmijowe Wały, czyli ziemne wały obronne na terenie dzisiejszej Ukrainy. Według legendy powstały, gdy kowale zaprzęgli pokonanego potwora do pługa i wyorali dzięki niemu gigantyczne bruzdy w ziemi.
W świecie Słowian granica między dobrem a złem rzadko była linią prostą. Żmij, jako niebezpieczny kochanek, boski obrońca i strażnik śmierci, przypomina nam, że to, co najpotężniejsze, zawsze wymyka się łatwym ocenom.