KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
Kolorowe mapy na pierwszych stronach powieści fantasy to w większości przypadków kłamstwo. Jasne, są ciekawe, ale w średniowieczu władza państwa sięgała tylko tak daleko, jak daleko docierali wiernie królowi rycerze. Pięknie wyrysowane granice oddzielające Imperium od Królestwa Północy sugerują, że mamy do czynienia z nowoczesnymi państwami, w których działa poczta, policja i centralny urząd podatkowy.
Tymczasem w spójnym, brutalnym świecie mediewalistycznego fantasy państwo jako bezosobowa instytucja nie istnieje. Istnieją tylko ludzie. Tacy, którym coś obiecałeś, i tacy, którzy zmusili Cię do posłuszeństwa. Zamiast urzędów i konstytucji mamy sploty lojalności: intymne, często wymuszane siłą i strachem relacje, które trzymają świat w ryzach, by nie stoczył się w anarchię.
Oto jak możesz zbudować w swojej książce fantasy trzy zupełnie różne, spójne systemy władzy, w których zdrada kosztuje więcej niż złoto.
Często patrzymy na układ suweren-wasal jak na układ szefa z pracownikiem. To na tyle duże uproszczenie, że wręcz będące kłamstwem. Feudalizm w średniowiecznym fantasy to skomplikowana więź. Nie polega ona na wykonaniu usługi X w zamian za zapłatę Y.
Rycerz służy konkretnemu człowiekowi, który ma imię, tytuł i nosi insygnia władzy. Służy z honoru, tradycji, czy też dlatego, że po prostu nie zna innego świata bądź też zwyczajnie nie ma wyboru.
Kiedy piszesz o przysiędze lojalności, nie rób z tego nudnej, dworskiej parady. To moment głęboko fizyczny, a jednocześnie na wskroś duchowy. Jeden człowiek klęka na zimnym kamieniu, wkłada swoje bezbronne dłonie w dłonie drugiego i oddaje mu wolność. Pan z kolei całuje go w czoło na znak pokoju.
Od tej chwili ich losy są splecione. Jeśli pan zażąda, by wasal pojechał na pewną śmierć, to wasal jedzie. Jednak w zamian pan ma absolutny, święty obowiązek chronić ziemie i rodzinę wasala. Jeśli wioska lennika płonie, a senior nie wysyła wojska, feudalny kontrakt pęka. Wraz z nim zaś: lojalność pozostałych wasali.
W świecie, gdzie jedyną walutą zaufania jest dane słowo, zdrada nie jest złamaniem paragrafu. Jest poważnym grzechem z olbrzymimi konsekwencjami. Jasne, zdrady się zdarzały w naszej historii i były nawet częste. Jednak zawsze wiązały się z problemami.
To świetny sposób na to, abyś zbudował konflikt w swojej książce fantasy. Zmuś bohatera do wyboru między dwiema przysięgami: co zrobi rycerz, gdy jego pan rozkaże mu spalić zamek jego rodzonego brata?
Nie każde miasto potrzebuje króla i rycerzy, by rzucać cień na cały kontynent. Republiki handlowe (wzorowane na Wenecji, Genui czy Hanzie) to świat, w którym lojalność nie płynie z krwi, ale z bilansu zysków i strat. To jednak nie oznacza, że jest to świat mniej brutalny.
A czasem wręcz przeciwnie: jest jeszcze okrutniejszy.
W republice handlowej nie rządzisz dlatego, że twój dziadek był bohaterem. Rządzisz, bo kontrolujesz monopol na jedwab, sól lub magiczny surowiec. Gildie i cechy to nie są dzisiejsze związki zawodowe. To zamknięte bractwa, które pilnują swoich sekretów (np. receptury na barwnik czy wytop stali) z fanatyzmem sekty. Członkowie gildii mają własne sądy, własne milicje i własny system kar. Odkrycie tajemnicy handlowej konkurencji to w tym świecie powód do cichego zabójstwa w zaułku, a nie pozwu sądowego.
Naturalnie: to wszystko musi ukrywać się pod porządkiem prawnym. To gra cieni, w której każdy uczestnik może być tym, który wbije Twoim bohaterom nóż w plecy.
A co z długiem? Dług w republice handlowej to fizyczna obroża. Jeśli bohater zapożyczy się u miejscowego patrycjusza, a potem nie jest w stanie go spłacić, traci siebie. W świecie z domieszką magii dług może być magicznie wiążący. Podpisujesz cyrograf krwią, a jeśli spóźnisz się ze spłatą choćby o dzień, twoja dłoń zaczyna gnić, albo twoje zmysły przechodzą na własność wierzyciela, dopóki nie odpracujesz srebra.
Najbardziej przerażający system władzy to ten, w którym prawo państwowe i wola boska to ten sam dokument. W teokracji nie ma podziału na sacrum i profanum. Religia jest jedynym filtrem rzeczywistości.
Czym może rządzić się teokracja w Twoim świecie fantasy? Możliwości jest naprawdę wiele.

Jak w takim razie w Twoim świecie król lub patriarcha ma utrzymać w ryzach kogoś, kto żyje miesiąc drogi od stolicy? Możesz wzorować się na średniowiecznej Europie czy Azji, ale jest też inne rozwiązanie: magia.
Magia władzy nie polega na rzucaniu błyskawic z wieży. Polega na gwarantowaniu paktów.
Pieczęcie Krwi – dokumenty, które może otworzyć tylko wybrany wasal. Jeśli dotknie ich ktoś inny, pergamin spłonie, parząc intruza do kości.
Klątwy Zakładnicze – zamiast więzić syna buntowniczego lorda w lochach stolicy, kapłani rzucają na chłopca urok. Jeśli jego ojciec dobędzie miecza przeciwko koronie, chłopiec w tym samym ułamku sekundy zacznie dławić się własną krwią, tysiące kilometrów dalej.
Znamię Wiarołomcy – Magia, która fizycznie piętnuje zdrajcę. Ktoś, kto złamał słowo, może rano obudzić się z poczerniałym językiem albo zapachem siarki, którego nie zmyje żadna woda.
W świecie spójnego mediewalizmu polityka jest brudna, bardzo osobista i absolutnie bezlitosna. Magia, która z tą polityka się wiąże, jest dokłandie taka sama.