KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
Większość z nas wyobraża sobie nadejście wiosny jako sielankowy, radosny czas budzącej się do życia przyrody. Jednak w wierzeniach dawnych Słowian ten cykl odrodzenia miał podwójne oblicze. Jedno z nich istotnie było pełne radości i świętowania. Drugie zaś było o wiele bardziej brutalne.
Jego uosobieniem był Jaryło. Ten świetlisty bóg, przedstawiany jako przystojny młodzieniec, skrywał makabryczny atrybut, który nadawał mu wyjątkowego charakteru w mitologii Słowian.
W ludowych wyobrażeniach Jaryło (znany też jako Jaryn) ukazywał się jako uosobienie wiosny, namiętności i wegetacji. Samo jego imię wywodzi się z rdzenia jar-, oznaczającego młodzieńczą siłę i odradzające się życie. Ciekawostka: do dziś pobrzmiewa w słowach takich jak „zboża jare” czy przymiotniku „jurny”.
Co dokładnie składało się na wizerunek tego bóstwa?
Biały wierzchowiec i szaty – zwycięski bóg zawsze dosiadał białego konia (siwka) i nosił jasne ubranie. Taki wizerunek odwoływał się bezpośrednio do popularnej w mitologii Słowian symboliki solarnej. Jaryło uosabiał wiosenne słońce, które pokonuje mroki i chłód zimy.
Bose stopy – niezwykle ważny detal magiczny. Wierzono, że naga stopa boga bezpośrednio dotyka ziemi, przekazując glebie moc płodności, budząc ją z zimowego snu i „odmykając” wrota dla nowej wegetacji.
Wianek z ziół – upleciony z polnych kwiatów wieniec na głowie był najbardziej bezpośrednim znakiem rozkwitającej wiosny i życiodajnej siły bóstwa.
Wnioskując po tych atrybutach można by uznać Jaryłę za dobrodusznego, delikatnego boga, który przynosił naszym przodkom wiosnę. Jednak o ile w lewej dłoni dzierżył on kłoty żyta, tak w prawej trzymał uciętą ludzką głowę.
Do kogo należała ucięta głowa trzymana przez radosnego pana wiosny? Zgodnie z rekonstrukcjami mitologii Słowian, było to trofeum zdarte ze „starego Jaryły”, którego co roku detronizował i zabijał jego własny syn, czyli „młody Jaryło”.
Nasi przodkowie opierali swoje rozumienie świata na pradawnej koncepcji, którą badacze nazywają mitem kreatywnego morderstwa. W dawnym postrzeganiu cyklu życia i śmierci wierzono, że śmierć bóstwa lub herosa jest warunkiem przetrwania ludzkości. To właśnie z martwego, poświęconego ciała miały wyrastać rośliny jadalne dające życie wspólnocie.
Życiorys Jaryły stanowił dokładne mitologiczne odbicie cyklu życia zboża: zasiane w ziemię wschodzi wczesną wiosną, dojrzewa, a podczas żniw ostatecznie musi „stracić głowę” pod ostrzem sierpa. Tylko dzięki temu ziarno z odciętej głowy staje się pokarmem i może na nowo zapłodnić ziemię.
Ten niezmienny rytm natury Słowianie regularnie odtwarzali w swojej obrzędowości, dzieląc go na dwa skrajnie różne, ludowe spektakle.
Wiosną, często przy okazji pierwszej orki, uroczyście witano młodego, zwycięskiego Jaryłę, który przybywał, by odmykać wrota ziemi i rodzić żyto. Co ciekawe, w jego rolę w wiosennych korowodach wcielała się najczęściej najpiękniejsza i najpracowitsza dziewczyna we wsi, którą boso i w stroju bóstwa oprowadzano na białym koniu przy wtórze śpiewów.
Rytuał ten mógł być też powiązany z topieniem Marzanny. O samej bogini zimy więcej pisałem tutaj:
Marzanna – słowiańska bogini zimy. Dlaczego nasi przodkowie palili i topili śmierć?
Latem, z chwilą zbioru zboża, Jaryło starzał się i umierał. Organizowano wówczas ludowe pogrzeby bóstwa, zwanego w tym okresie Kostrubem. Młode mężatki sporządzały ze słomy kukłę (tzw. konika), w której w przerysowany sposób eksponowano narządy płciowe. Ten otwarty, falliczny seksualizm nawiązywał do najstarszych indoeuropejskich kultów i miał magicznie pobudzić witalność oraz jurność przyrody.
Kukłę tę następnie uroczyście, ze śpiewem i płaczem, zakopywano w grobie. Umierający bóg obrazował słabnące słońce i musiał ustąpić miejsca w ziemi, aby za rok z nasion mogło odrodzić się nowe Słońce i kolejny Jaryło.
Z pozoru Jaryło mógłby wydawać się jedynie ludowym demonem wegetacji. Jednak niektórzy badacze wskazują na jego znacznie potężniejszy rodowód. Zbieżne kompetencje (często także militarne, widoczne zwłaszcza u czczonego na Połabiu Jarowita) i analogiczna budowa imienia sugerują, że postać ta nie była zupełnie osobnym bytem.
Zdaniem prof. Gieysztora, wiele wskazuje na ścisłą bliskoznaczność Jaryły z najwyższym słowiańskim bóstwem, czyli gromowładnym Perunem. Jaryło mógł być więc po prostu jednym ze wcieleń czy też obliczy Peruna, manifestującym na ziemi wiosenną moc i niepohamowaną witalność.
A o samym Perunie więcej dowiesz się z tego artykułu:
Perun Gromowładny. Dlaczego słowiański bóg o wielu obliczach musiał stworzyć świat z diabłem?
Dla dociekliwych (źródła):