KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
Włosy w kulturze Słowian miały bogatą symbolikę. Wszyscy słyszeliśmy o postrzyżynach, czyli rytuale przyjęcia chłopca do rodu jako młodego mężczyzny. Kobieca wersja tego obrzędu, czyli zapleciny, jest nieco mniej znana, lecz była istotna dla całej słowiańskiej wspólnoty.
Włosy wśród kobiet były powiązane ze strefą dojrzewania, płodności i cyklu natury. Same zapleciny stanowiły symboliczne wkroczenie dziewczyny w wiek kobiecy.
W kulturze naszych przodków istniało zapewne wiele określeń na ten rytuał. Znano go pod takimi nazwami jak kosopleciny, zapleciny czy wiankowiny.
Rytuał ten był słowiańskim obrzędem inicjacyjnym, przeznaczonym dla dorastających dziewcząt. Włosy u kobiety są związane z płodnością. Ich symbolika odpowiada życiodajnym deszczom oraz wodzie, bez której nie byłoby życia i płodności ziemi. To swoją drogą znajdowało również odzwierciedlenie w niektórych wyobrażeniach Mokoszy, czyli Bogini-Matki w mitologi Słowian.
Akt rozczesania warkocza pannie młodej uwalnia jej siły płodne i witalne. Tym samym można wysnuć wniosek, że obrzęd zaplecin ma na celu „związanie” sił młodej dziewczyny, aby mogła je uwolnić, kiedy nadejdzie odpowiedni czas.
Kwestią nierozstrzygniętą pozostaje, kiedy dokładnie kosopleciny miały miejsce. Według różnych źródeł można natknąć się na wiek 6 lat, 9 lat czy nawet do momentu, kiedy dziewczyna przeżyła swoje pierwsze księżycowe dni, czyli pierwszą miesiączkę.
Tym bardziej wiązałoby to cały rytuał z ideą sił witalnych oraz płodności.
Wiankowiny mogły mieć różny przebieg, zależnie od regionu. Przykładowy przebieg rytuały opisał Władimir Szuchewycz:
„Do piątek roku życia chodzi dziewczę z włosem rozpuszczonym; w szóstym roku zaplatają ją po raz pierwszy; do tej czynności zapraszają odpowiednią – sochtiwna, kobietę, która zaplata włosy pośród ciemienia w krzyż; biorąc kosmki od czoła, potylicy, prawego i lewego ucha, a związując je pośrodku, przemawia: »Jak ja związuje wszystkie włosy na tobie, ażeby one trzymały się ze wszystkich czterech boków, tak ażeby przywiązywali się do ciebie ze wszystkich stron parobcy, wdowcy, synowie bogatych rodziców i parobcy maj starsi w kraju; który ciebie ujrzy, ażeby przepadał (omdlewał) tak za tobą, jak ryba za wodą«”.
Głowę dziewczyny również bogato zdobiono przeróżnymi dekoracjami. Często były to wianki, skąd nazwa rytuału jako wiankowiny. Oba te atrybuty odwoływały się zarówno do płodności, jak i niewinności.
Podczas tego rytuału dziewczynie nadawano również tzw. właściwe imię. Młode dziatki, zarówno dziewczęta jak i chłopcy, nosili imiona zastępcze, które miały odstraszać demony i chronić je od chorób. Podczas zaplecin nadawano dziewczynie właściwe imię, które pełniło funkcję wróżby na przyszłość.
Z zaplecinami nierozerwalnie był związany późniejszy rytuał rozplecin. Miał on miejsce przed swaćbą, czyli słowiańskim ślubem.
Rozpleciny miały formę niewielkiego przedstawienia teatralnego, w którym panna młoda odgrywała rolę popłakującej i uciekającej przed drużbowami, w ten sposób żegnając się z panieństwem. Wcześniej druhny przygotowywały fryzurę, np. w Polsce centralnej warkocz mocno wiązano, używając do tego drutu, nitki oraz czerwonej wstążki.
Zdarzało się również, że przygotowywano dwa warkocze. W jeden z nich (ten, którym mieli zająć się mężczyźni), wplatano utrudniające zadanie igły, szpilki i ciernie, a w drugi (przeznaczony dla starościn) wplatano monety.
Po rozpleceniu warkocza matka dziewczyny zakładała jej na głowę ślubny wianek, w który wplecione były ruta i rozmaryn. Panna młoda z rozpuszczonymi włosami, które symbolizowały jej stan panieński, była gotowa na ostateczną zmianę statusu. Kulminacyjnym punktem tej zmiany były następujące po rozplecinach oczepiny.
Podczas nich włosy podcinano lub ścinano, czy zwijano w kolistką formę znaną jako chamełka.
Dla dociekliwych (źródła):