KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
Zanim popkultura spłyciła mit wilkołaka do klątwy przekazywanej przez ugryzienie w blasku pełni księżyca, na ziemiach słowiańskich krążyły legendy o wiele starsze i mroczniejsze. Wilkołak w słowiańskiej demonologii – wywodzący się od słowa vьlkodlakъ (dosłownie: „wilcza sierść”) – to istota o skomplikowanej, dychotomicznej naturze.
Możliwe, że to właśnie na naszych ziemiach narodziły się pierwsze wierzenia likantropiczne. Już w V wieku p.n.e. grecki historyk Herodot opisywał plemię Neurów (utożsamiane z przodkami Słowian lub grupami Bałtosłowian), którego członkowie potrafili na kilka dni w roku przybierać wilczą postać.
Aby jednak zrozumieć fenomen wilkołaka w mitologii Słowian, trzeba najpierw spojrzeć w oczy samemu wilkowi.
Stosunek Słowian do wilków był pełen sprzeczności. Z jednej strony panicznie się ich bano – drapieżnik wynurzający się z mroku uosabiał zaświaty i śmierć. Wierzono nawet, że najpotężniejsze z bestii mogą pożreć słońce i księżyc.
Z drugiej strony, okazywano im niemal nabożny szacunek. Wilki uważano za naturalnych pogromców sił nieczystych. Na Rusi i wśród Słowian południowych powszechne było przekonanie, że to sam Bóg nakazał wilkom polować na zło. Gdyby nie wilcze kły i uderzenia piorunów, którymi ciskał Perun, świat szybko zostałby opanowany przez bezlitosne czarty i pomniejsze demony. Samo słowo „wilk” miało moc ochronną – nadanie takiego imienia dziecku miało odstraszać uroki i porywaczy z zaświatów.
Jak pisał Kazimierz Moszyński w Kulturze Ludowej Słowian:
„Czem jest dla Słowian orzeł pośród ptactwa, tem jest wilk pośród czworonogów. Szczególnie doniosłe znaczenie posiada to zwierzę w religijnem życiu Słowian południowych i Małorusinów, którzy uważali je – na równi z piorunem – za prawdziwego pogromcę złych demonów; ślady zresztą wierzeń podobnych przechowały się w podaniach także na Białorusi i w Polsce […]. Co prawda z drugiej strony w podaniach uchodzi wilk za stworzenie czarta; ale takie niekonsekwencje zdarzają się w światopoglądzie ludu – jak już wielokrotnie podkreślaliśmy – na każdym kroku […]. O czartach utrzymują Małorusini, że <gdyby ich piorun nie bił, zaś wilki nie wyjadały, toby się ich tyle napłodziło, że świata nie byłoby widać>”.
Wierzenia odnośnie do wilków przeniosły się na postrzeganie wilkołaka w słowiańskiej demonologii.
Według mitologii Słowian człowiek nie stawał się wilkołakiem przez przypadkowe ugryzienie. Likantropia miała zawsze głębsze, magiczne podłoże i dzieliła się na dwie wyraźne kategorie:
Książę Wszesław nie był jedyną osobą podejrzewaną o bycie wilkołakiem w słowiańskim folklorze. Jak napisał Grzegorz Antosik:
„Zdolność przemiany w zwierzęta, w tym wilka, posiadał ruski wieszcz Bojan, a także syn cara bułgarskiego Symeona o tym samym imieniu”.
W zwierzęcej formie wilkołak był zazwyczaj większy i bardziej drapieżny od zwykłego wilka. Najlepszym sposobem na jego zdemaskowanie było zadanie mu rany – po powrocie do ludzkiej formy ślad po cięciu mieczem lub widłami wciąż widniał na jego ciele.
W ludzkiej postaci wilkołaka zdradzały subtelne, niepokojące detale, takie jak:
nienaturalnie blada twarz i błędne spojrzenie,
gęste, zrośnięte na nosie brwi,
wystające kręgi podogonowe (lub ukryty wilczy ogon),
ukryta pod pachą jamka, przez którą – jak wierzono – człowiek wywracał swoją skórę sierścią na wierzch podczas przemiany.

Zależnie od sposobu przemiany, wilkołak w demonologii Słowian przyjmował jedno z dwóch drastycznie różnych obliczy.
Ci, którzy zmieniali się z własnej woli, uosabiali siły zła oraz w późniejszych czasach sferę infernum. Sieli spustoszenie, mordowali, a na wschodnich rubieżach (Wołyń, Pokucie) oskarżano ich wręcz o kanibalizm i wykopywanie świeżych trupów z grobów.
Zupełnie inaczej traktowano ludzi przeklętych. Taki wilkołak, mimo zwierzęcej formy, w pełni zachowywał ludzką świadomość, duszę i wspomnienia. Czuł wstręt do surowego mięsa, dlatego kręcił się w pobliżu osad, podkradając chłopom ser, chleb i mleko. Wył z tęsknoty pod oknami swojej dawnej chaty. Dawni Słowianie często podchodzili do takich stworzeń z litością i współczuciem, widząc w nich nie mordercę, a więźnia we własnym, okrutnym ciele.
Dla dociekliwych (źródła):