KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
Żmij to bestia, która doczekała się skrajnie dwóch, przeciwstawnych interpretacji.
Więcej o postaci smoka i żmija możesz przeczytać tutaj:
Jeden wypijał rzeki, drugi uwodził kobiety. Żmij a smok w mitologii Słowian
Nasi południowy sąsiedzi wierzyli, że żmij jest bestią złowrogą. Stąd powstał specjalny rytuał, który miał za zadanie zwalczyć ową bestię.
Vrzino kolo, czyli „kręcące się koło”, to fascynujący i mroczny zarazem zabieg magiczny skierowany przeciwko wężom (żmijom), który zachował się w obrzędowości ludowej na Bałkanach. Zapis etnograficzny z 1908 roku z miejscowości Veliko Izvor we wschodniej Serbii doskonale ilustruje, jak ekstatyczne formy przybierał ten rytuał.
W nocy z 21 na 22 lipca lokalna społeczność zbierała się wokół rozpalonego ogniska. Wybierano spośród zebranych „cara”, który całkowicie zrzucał z siebie ubranie, a w jego ślady szli pozostali uczestnicy, obnażając się do naga. Następnie w milczeniu zawiązywali tytułowe vrzino kolo, tańcząc do momentu, aż grajkowie opadli z sił.
Po tym wyczerpującym tańcu następowała gwałtowna zmiana. Wydając z siebie przeraźliwy hałas, tłukąc w garnki i krzycząc aż do pojawienia się piany na ustach, nadzy tancerze ruszali na tzw. gonjenje žmija (gonienie żmija). Po zakończeniu tej szaleńczej gonitwy wracali do ogniska, by ponownie uformować taneczny krąg.
Aby zrozumieć ten ekstatyczny, ludowy obrzęd, musimy cofnąć się do podstaw mitologii indoeuropejskiej i słowiańskiej. Ten nocny szał był ludowym odtworzeniem prastarego, kosmogonicznego mitu o walce gromowładnego boga niebios (Peruna) z chtonicznym potworem, w tym wypadku żmijem.
W wierzeniach Słowian wschodnich i południowych ów mroczny antagonista, należący do sfery chaosu, kradł z ziemi płodność, bydło lub uziemiał życiodajne wody. Następnie ukrywał je w podziemiach oraz głębokich pieczarach, co sprowadzało na świat klęskę suszy.
W starciu z tym demonem gromowładca używał swojej potężnej broni (kamiennego pioruna i młota), rozłupując skały i drzewa, pod którymi w trwodze ukrywał się wróg. Zwycięstwo niebiańskiego boga przynosiło uwolnienie wód i ożywcze deszcze powracające na ziemię
Uczestnicy bałkańskiego rytuału odgrywali więc w zastępstwie bóstwa rolę tropicieli i pogromców demona. Potworny hałas czyniony waleniem w garnki i nieludzkim krzykiem naśladowały grzmoty i uderzenia piorunów, które miały za zadanie przepędzić ukrywającego się potwora chaosu.
Z kolei nagość, dziki taniec i szał doprowadzający do piany na ustach pozwalały ludziom na wejście w stan transu i wyzwolenie z siebie pierwotnej, magicznej energii, niezbędnej do konfrontacji z nadnaturalnym zagrożeniem. W ten sposób pradawny, kosmiczny dramat walki nieba z mrokiem podziemi został zaadaptowany do poziomu wiejskiej zabawy i obrzędu ochronnego. Zabezpieczał on słowiańską społeczność przed gadami i utrzymać naturalny, bezpieczny porządek otaczającego świata.
Dla dociekliwych (źródła):