Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
KUP TERAZ
Wiele interpretacji i wyobrażeń dotyczących słowiańskiej mitologii mocno skupia się na bóstwach męskich. Perun, budzący grozę władca gromu. Weles, król podziemi oraz wodnego żywiołu. Swarog, bóstwo ognia niebiańskiego oraz ojciec słońca.
A jednak wśród nich pojawiła się bogini, która zdaniem niektórych była trzecią po Perunie i Welesie boginią słowiańskiego panteonu.
Mokosz była niekiedy najwyższą boginią, a innym razem demonicą. Potęgą, bez której życie nie mogło istnieć, opiekunką kobiet i ogniska domowego, a także bóstwem, do którego modlili się chłopi, zanim wbili pierwszą łopatę w ziemię na wiosnę. I to o nią, kilkaset lat po oficjalnym chrzcie Słowiańszczyzny, wciąż pytali przerażeni księża w konfesjonałach.
Kim była ta tajemnicza postać, która przetrwała w cieniu męskich bogów?
Współczesna popkultura często spycha słowiańskie boginie do roli „leśnych panien”, ale wśród badaczy stanowisko nie jest takie jednoznaczne. A czasem jest wprost przeciwne.
Aleksander Brückner stawiał sprawę jasno: w jego rekonstrukcji słowiańskiego panteonu, Mokosz zajmowała trzecie miejsce, ustępując potęgą jedynie Perunowi (władcy nieba) i Welesowi (władcy zaświatów). Odgrywała absolutnie istotną rolę dla naszych przodków, którzy oddawali jej część nie mniej niż Gromowładnemu.
Była filarem tego świata. Jeśli Perun był „Ojcem”, ona musiała być „Matką”. Jej obecność w panteonie Włodzimierza jako jedynej kobiety to dowód na to, że w religii Słowian istniała sfera, której żaden męski bóg nie mógł kontrolować. Sfera płodności, wilgoci i losu.
Jej imię to klucz do zrozumienia jej natury. Etymologia wywodzi się bezpośrednio od rdzenia mok-, oznaczającego „moczyć”, „wilgoć”, a w szerszym znaczeniu – życiodajne soki.
Mokosz to Matka Ziemi Wilgotnej. Nie suchy piach, po którym stąpasz, ale płodna, błotnista gleba, która jest zdolna rodzić życie. To wilgoć łona, deszczu i porannej rosy. Wierzono, że to ona zarządza wodami gruntowymi i deszczem, co czyniło ją szafarką urodzaju. Bez jej przyzwolenia ziarno rzucone w ziemię po prostu by zgniło.
To kluczowa rola dla bogini. W świecie, gdzie większość osób zajmowała się uprawą roli czy hodowlą zwierząt, patronka mokrej ziemi pełniła kluczową funkcję.
Aleksander Gieysztor, analizując postać Mokoszy, nie ograniczał się do słowiańskiego podwórka. Szukał jej korzeni znacznie głębiej, używając do tego tzw. mitologii porównawczej. Opierając się o wspólny rdzeń wierzeń ludów protoindoeuropejskich, dokonał fascynującego porównania.
Gieysztor zestawił słowiańską Mokosz z irańską (perską) boginią o skomplikowanym imieniu: Aredwi Sura Anahita. Co to oznacza w tłumaczeniu?
Aredwi – Wilgotna (woda, rzeka).
Sura – Silna (potężna).
Anahita – Nieskalana.
To zestawienie rzuca na Mokosz zupełnie nowe światło. Sugeruje, że nie była ona tylko lokalnym bóstwem plonów, ale spadkobierczynią potężnego, starożytnego archetypu „Wielkiej Bogini” – Pani Wilgotnej Ziemi, której kult rozciągał się w wielu mitologiach.od Persji aż po lasy nad Wisłą.
Jednocześnie jednak Gieysztor zauważa, iż Mokosz mogła być demonicą, porównywaną do wił. Ten dualizm jest bardzo ciekawy: z jednej strony pradawna Bogini-Matka, a z drugiej bies.
W sferze ludzkiej Mokosz była absolutną opiekunką kobiecości. I nie chodziło tu o eteryczne piękno, ale o krew, pot i pracę. Patronowała przędzeniu i tkaniu – czynnościom, które w kulturach tradycyjnych miały znaczenie magiczne. W folklorze często przedstawiano ją jako postawną niewiastę z nienaturalnie dużą głową i długimi rękami, która nocami zakrada się do chat, by dokończyć pracę za gospodynie lub... poplątać im przędzę, jeśli nie złożyły odpowiedniej ofiary.
Opiekowała się też sferą seksualności i narodzin. Była orędowniczką zmysłowej miłości, co chrześcijańscy kronikarze później chętnie wytykali, degradując ją do roli demona rozpusty.
Funkcje Mokoszy można także rozszerzyć na całe ognisko domowe. To Mokosza czuwała nad tym, aby gospodarka rolna szła dobrze, ziemia była płodna, a drzewa obrosły w tysiące owoców. Opiekowała się zwierzętami (zwłaszcza owcami), które były dla naszych przodków kluczowym elementem dobrostanu oraz gospodarki.
Szacunek do Mokoszy objawiał się w jednym z najciekawszych zakazów w kulturze słowiańskiej. Do Zwiastowania 25 marca lub 7 kwietnia rolników obowiązywło surowe tabu. Ziemię traktowano jako kobietę w ciąży, stąd zakazane było:
W takim tabu przebija szczególny szacunek dla zawartej w ziemi mocy. A przez to: także Mokoszy. Dopiero pierwszy wiosenny grom, interpretowany jako nowe narodziny bądź też akt miłosny Peruna z Mokoszą, otwierał sezon prac polowych.
To pokazuje dualistyczną naturę słowiańskiej wiary: Niebo (Perun) musiało połączyć się z Ziemią (Mokoszą), by świat mógł trwać.
Wraz z nadejściem chrześcijaństwa, Mokosz podzieliła los innych starych bogów, ale jej degradacja była specyficzna. Z tronu w Kijowie strącono ją do poziomu demonologii ludowej. Gieysztor zauważa, że w późniejszych źródłach wymieniana jest jednym tchem obok wił, rusałek i dziwożon – istot niższych, często złośliwych.
Mimo to, pamięć o niej była niesamowicie żywotna. Jeszcze w XVI wieku, czyli pięćset lat po chrzcie, w ruskich penitencjałach (księgach dla spowiedników) kapłani mieli obowiązek pytać wiejskie kobiety:
„Czy nie chodziłaś do Mokszy?”
To pytanie dotyczyło tajemnych praktyk wróżbiarskich i składania ofiar. Bo Mokosz, w przeciwieństwie do męskich bogów, przyjmowała ofiary zakopywane w ziemi – chleb, ser, wełnę. Kobiety wciąż potajemnie karmiły swoją Matkę, wierząc, że od jej humoru zależy los ich dzieci i gospodarstwa.
Poniższy fragment jest moją osobistą interpretacją na podstawie różnych źródeł. Pragnę się tutaj podzielić z Tobą, drogi czytelniku, moim spojrzeniem na Mokoszę.
Bogini Matka mogła mieć dwa oblicza: Dziewannę oraz Marzannę. Taka interpretacja wynika z tego, jak wiele funkcji pełniła Mokosza i jak silnie można ją powiązać zarówno z Perunem, jak i Welesem. Przykładowo: wspomniałem wyżej, iż pierwszy wiosenny Grom musiał połączyć się z Ziemią, aby świat mógł narodzić się na nowo. W takim wydaniu Mokosz ma silny związek z Perunem.
Z drugiej strony: Mokosz jest także powiązana z żywiołem wody. W końcu nazywana jest Panią Wilgnej Ziemi. Tymczasem żywioł wody przynależny był Welesowi. Co więcej: Mokosz była patronką kobiecego rzemiosła, owiec i szerzej: gospodarstwa domowego. Weles zaś był nazywany Bogiem Bydlęcym. Bydło zaś w dawnych latach było symbolem dobrostanu i powodzenia w danym domostwie.
Tym samym Mokosz ma silne powiązanie z Welesem.
Jednocześnie w mitologii Słowian silny jest motyw hipostaz oraz dualizmu. Hipostazy to oblicza danego bóstwa, czyli w jaki sposób objawia się przed innymi. Dla przykładu: w chrześcijaństwie Bóg objawia się w postaci Ojca, Syna i Ducha Świętego.
Biorąc to wszystko pod uwagę, uznałem, iż Mokosz ma dwa oblicza, które można traktować jako jej córki: Dziewannę oraz Marzannę. Pierwsza z nich reprezentuje Naturę jako wiosna i odrodzenie. Druga z kolei jako zima i czas odpoczynku.
Obie boginie tym samym prezentują dwie, pozornie skrajne rzeczy, które jednak nie mogą bez siebie istnieć. Marzanna i Dziewanna to oblicza Natury, czyli innymi słowa: oblicza Mokoszy.
Ujmując skrótowo: Mokosz byłaby w takim ujęciu Boginią-Matką, która wydała sama z siebie na świat dwie córki. Dziewanna związana była z Perunem, Marzanna zaś (jako bogini zimy, w niektórych wierzeniach posiadająca złoty klucz do zaświatów) skojarzona była z Welesem.
Rzecz jasna: jest to tylko moja interpretacja mitologii Słowian. Mam jednak nadzieję, iż taki sposób patrzenia wydał Ci się ciekawy. Jeśli zaś chcesz dowiedzieć się więcej o Marzannie i Dziewannie, zapraszam do poniższych artykułów:
Wilki, łuk i wolność. Poznaj Dziewannę – słowiańską patronkę miłości, której nie da się oswoić
Jedna matka, dwie skrajne córki. Dlaczego bez Marzanny świat Słowian przestałby istnieć?