​​​​​​​

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.

KUP TERAZ

Legendy Polskie

Artystyczna ilustracja fantasy przedstawiająca Nocnicę bądź Północnicę dręczącą niemowlę w mrocznej słowiańskiej chacie.
05 lutego 2026

Nazywali ją „Matką Leśną”, by uniknąć nieszczęścia. Słowiański koszmar, który kradł sen

Słowiańska noc nie była dla naszych przodków jedynie czasem regeneracji. Gdy słońce znikało za horyzontem, granica między światem żywych a krainą duchów stawała się niebezpiecznie cienka. Współcześnie demonem, którego utożsamiamy z nocą, jest północnica – symetryczne odbicie południcy.

Jednak dla naszych przodków prawdziwym źródłem była nocnica. Był to bies nieuchwytny, złośliwy i wyspecjalizowany w jednym: kradzieży spokoju tam, gdzie rodzina była najbardziej bezbronna – przy kołysce dziecka.

Imiona, których bano się wymawiać

Nocnica to demon, który występował na terenie całej Słowiańszczyzny. Znano ją pod wieloma nazwami, zależnie od regionu, między innymi:

  • W Polsce – nocnica lub dosadniej: płaczka.

  • U Słowian wschodnich – kriksy i plaksy (od krzyku i płaczu), nocne panny, płaczki czy płaksiwicy.

  • Na Bałkanach – Serbia znała je jako babice, szumska majka czy Noćnice, natomiast w Bułgarii funkcjonowały pod nazwą Gorska Majka (Matka Leśna) lub noszno.

Szczególnie fascynujący jest przypadek bułgarskiej „Matki Leśnej”. Był to eufemizm – pochlebstwo rzucone w mrok. Słowianie w tamtym regionie wierzyli, że demony mają tendencję do pojawiania się tam, gdzie wymienia się ich „złe” imiona.

Nazywanie przerażającego biesa„matką” miało go udobruchać i sprawić, by poczuł się gościem, a nie agresorem.

Nocnica – personifikacja dziecięcego bólu

Nocnice były złośliwymi duchami, które dręczą ludzi. Widziano je wręcz jako demony koszmaru, które nocną porą nawiedzają dzieci i nie pozwalają im na odpoczynek.

Dręczenie dziatków

Dziatki (czyli dzieci) były według wierzeń przodków szczególnie narażone na ataki nocnicy. Sądzono, iż jeśli dziecko nie chce przestać płakać w nocy, winę za to ponosi właśnie nocnica. Ich alternatywne nazwy (kriksy, plaksy) bezpośrednio odnoszą się do wywoływania płaczu i krzyku u niemowląt.

W świecie przed nowoczesną medycyną każdy niewytłumaczalny atak nocnego płaczu, kolka czy nagła gorączka, która mijała wraz z nadejściem świtu, miały swoje nadprzyrodzone wyjaśnienie.

Personifikacja choroby

Nocnice były również traktowane nie jako fizyczne potwory, a personifikacja bezsenności i chorób dziecięcych. Wierzono, że te „nocne panny” nachodzą dziecko, szczypią je, drażnią i nie pozwalają mu zasnąć, karmiąc się niepokojem i wyczerpaniem rodziców.

Były to demony koszmaru, które wyrywały ze snu i wprowadzały do izby chaos.

Żelazny nóż – tradycyjny słowiański talizman chroniący dzieci i dorosłych przed atakami nocnych demonów

Żelazny mur – magia ochronna w praktyce

Nasi przodkowie nie ograniczali się do modlitw. Ich arsenał ochrony magicznej, zwanej apotropeiczną, był niezwykle konkretny i opierał się na przedmiotach codziennego użytku, którym przypisywano nadprzyrodzone właściwości:

  • Użycie żelaza – aby „odciąć” nocnicy drogę do dziecka, w kołysce, pod poduszką lub na progu domostwa kładziono noże, igły, siekiery czy nożyce. Żelazo, jako produkt ognia i kowalskiego kunsztu, postrzegano jako materię, której demon nie był w stanie dotknąć.

  • Bariera światła – nocnice były istotami mroku. Wierzono, że boją się jasności, dlatego w domach, gdzie dziecko męczyły nocne panny, palono świece przez całą noc, by oślepić demona i odebrać mu możliwość podejścia do łóżka.

  • Rytualne oczyszczenie – stosowano specjalne kąpiele, które miały „zmyć” urok. Kluczowe było przy tym zakończenie rytuału. Wodę po obmyciu dziecka wylewano w określone miejsca: pod kółka wozu (by zło „odjechało”) lub pod krzaki czarnego bzu (wierząc, że roślina ta ma moc wiązania złych energii).

  • Ofiara i Przekupstwo – na terenach dzisiejszej Bułgarii wierzono w „dyplomację”. Nocnice (jak już wspomniałem) nazywano matkami leśnymi i zostawiało im się ofiary, np. w postaci chleba z miodem.

Od Nocnicy do Mory – cienka granica mroku

Choć nocnice skupiały się na kradzieży snu i wywoływaniu płaczu, słowiańska demonologia znała postać jeszcze groźniejszą, która często pojawiała się w ich towarzystwie. Mowa o morze, zwanej też zmorą. Podczas gdy nocnice były ulotnymi duchami bezsenności, mora była brutalnym biesem.

To właśnie o niej krążyły najbardziej mroczne legendy – opowieści o ludziach ze złączonymi w jedną linię brwiami, których duchowa połowa nocą opuszczała ciało. To mora była tym demonem, który nie tylko dusił ludzi, odbierając im dech, ale podlegał tak silnemu przymusowi „gniecenia”, że w przypływie mrocznego głodu dusiła nawet drzewa cierniowe i wodę w jeziorach.

Grafika ukazująca projekcję astralną Mory, słowiańskiej demonicy, wychodzącej z ciała śpiącego mężczyzny