KUP TERAZ

Legendy Polskie

search

O AUTORZE

Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.

Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.


​​​​​​​

Mężczyzna z zaawansowaną żółtaczką w słowiańskim lesie, mroczna postać Welesa obserwująca z cienia dębu, symbolika kary za łamanie przysiąg w mitologii Słowian.
16 czerwca 2026

Niech pożółkną jak złoto. Przerażająca słowiańska klątwa, która była wyrokiem Welesa

Kiedy w 971 roku Rusini podpisywali traktat pokojowy z Bizancjum, woleli zginąć od uderzenia miecza, niż narazić się na „wyzłocenie”. Chociaż może to brzmieć jak błogosławieństwo, w rzeczywistości było okrutną klątwą.

Patronem przysiąg w mitologii Słowian był Weles, Władca Świata Podziemnego i Rogaty Bóg. Surowa groźba wyzłocenia, obecna w najstarszych kronikach, skrywa w sobie fascynującą prawdę o wierzeniach naszych przodków, nim nadeszło chrześcijaństwo.

Klątwa bóstwa zaświatów. Czym naprawdę było słowiańskie wyzłocenie?

W zapiskach kronikarskich dokumentujących przysięgi traktatowe pojawia się zagadkowe sformułowanie: da budiem zoloty jako zoloto, co tłumaczy się jako „niech pożółkną jak złoto”. Choć dla współczesnego odbiorcy brzmi to jak obietnica magicznej przemiany lub nagłego bogactwa, mitologia Słowian rozumiała te słowa jako wyrok okrutnej i bolesnej śmierci.

W rzeczywistości formuła ta odnosiła się do choroby, którą Weles miał zsyłać na krzywoprzysiężców. Staroruski termin zołotucha oznaczał skrofuły, czyli zołzy. Krzywoprzysięstwo wywoływało śmiertelne cierpienia związane z gruźlicą gruczołów chłonnych oraz wtórną gruźlicą skóry (skrofułodermą).

Końcowym stadium choroby była silna żółtaczka, która nadawała ciału nienaturalny, żółty („złoty”) odcień. Stąd właśnie wzięła się nazwa kary.

Weles jako strażnik przysięgi

Tradycyjne, skrótowe opisy historyczne często przedstawiają Welesa (Wołosa) jako opiekuna inwentarza i dobrobytu. Jednak to właśnie z jego postacią badacze jednoznacznie łączą karę „wyzłocenia”. Weles ujawnia się tutaj jako potężny bóg magii i rygorystyczny sędzia.

Pan Podziemi miał wiele funkcji w mitologii Słowian. Wśród nich wymienię chociażby:Makrofotografia miecza wbitego w ziemię, słowiański posąg w tle, klimatyczne oświetlenie, detale historyczne, słowiańskie wierzenia w sąd boski, mitologia Słowian.

  • czuwanie nad  gospodarstwem oraz inwentarzem,
  • władza nad Nawią, czyli dolnymi podziemiami Słowian,
  • opieka nad kupcami oraz podróżnikami,
  • patronowanie wiedźmom oraz poszukiwaczom wiedzy tajemnej,
  • trzymanie pieczy nad przysięgami oraz obietnicami.

 

To właśnie ta ostatnia funkcja była kluczowa w zakresie klątwy wyzłocenia. Weles jako bóstwo chtoniczne (czyli związane z siłami podziemnymi) czuwał nad tym, aby przysięgi były dotrzymywane. Kto złamał dane słowo, musiał liczyć się ze śmiertelnymi konsekwencjami.

Pod tym względem słowiańska wiara wykazuje podobieństwo do ogólnego modelu indoeuropejskiego. Weles pełni tu podobną funkcję jak staroindyjski i irański bóg Waruna, który kontrolował umowy społeczne i karał oszustów bolesnymi chorobami.

Więcej o Welesie możesz przeczytać w moim opracowaniu:

Pasterz dusz na zielonych łąkach. Dlaczego słowiańskiego Welesa zamieniono w diabła?

Wybór między mieczem a chorobą. Jak przysięgała dawna Rus?

Analiza średniowiecznych traktatów ujawnia ciekawy system składania przysiąg. Nie wszyscy Słowianie przysięgali bowiem tak samo. Zależało to od statusu społecznego:

  • Drużyna książęca (wojownicy) – przysięgała na miecze i gromowładnego Peruna. Śmierć od własnego oręża była karą militarną, naturalną dla stanu rycerskiego.

  • Cywilna część społeczeństwa („wszystka Ruś”) – składała przysięgę na Welesa. To oni, jako ludność rolnicza i kupiecka, oddawali się pod osąd bóstwa magii, ryzykując potworną chorobę ciała.

 

Co ciekawe, echa tej starożytnej klątwy przetrwały w kulturze ludowej przez kolejne stulecia. Etnograf Kazimierz Moszyński odnotował na wsiach tradycyjne, ludowe zaklęcia (zamawiania) leczące schorzenie, które wprost nazywano zołotnikiem.

Słowiańskie „wyzłocenie” to prawdopodobnie jeden z najstarszych udokumentowanych w Europie Środkowo-Wschodniej opisów klinicznych objawów żółtaczki i skrofułodermy. Zamiast terminologii medycznej, nasi przodkowie traktowali te symptomy jako bezpośredni, namacalny dowód na to, że oszust został dotknięty ręką podziemnego boga Welesa.

Dla dociekliwych (źródło):

Gieysztor A., Mitologia Słowian, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2006.