KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
Wszyscy znamy leszego z serii gier Wiedźmin. To jeden z najsłynniejszych słowiańskich demonów. I nie dziwota, biorąc pod uwagę, jak ważne były lasy w wierzeniach naszych przodków.
Jednak leszy z prawdziwej mitologii Słowian nie przypomina bestii z Wiedźmina. Nie był on po prostu potworem, który nękał naszych przodków. Był potężnym władcą lasów, którego rosyjscy chłopi nazywali leśnym carem. Kim tak naprawdę był słowiański leszy?
W tradycji wschodniosłowiańskiej leszy, znany także jako lešij, lesowik lub na Białorusi lesawik, jawi się jako demoniczna personifikacja ducha leśnego, który włada całą puszczą oraz zamieszkującymi ją zwierzętami. Postać ta uchodzi za wtórną w panteonie niższej mitologii, stanowiąc dalekie echo archaicznego „Pana Dzikiej Zwierzyny”, czyli istoty czczonej jeszcze przez paleolitycznych łowców.
Choć „klasyczny leszy” uchodzi za zjawisko typowe dla wschodniej Słowiańszczyzny, inne odłamy słowiańskie wykształciły własne, analogiczne wyobrażenia o władcach puszczy:
Słowianie zachodni (w tym Polska) – odpowiednikami (bądź też po prostu innymi imionami) byli borowy, boruta, laskowiec lub ogólny leśny duch, w XVI-literaturze zwany czasem „leśnym satyrem”.
Słowianie południowi – z puszczą kojarzono postać Wilczego Pasterza, którego funkcje z czasem przejął święty Mikołaj, oraz leśne matki.
Tradycje alternatywne – niekiedy władzę w puszczy przypisywano mitycznemu Dziadowi lub wschodniej Babie Jadze w roli pani lasu.
Dla dawnych Słowian las był sferą całkowicie obcą, dziką i nieoswojoną. Dlatego właśnie rosyjscy chłopi nazywali leszego bez ogródek „leśnym carem”. Z kolei tradycja huculska (grupa etniczna mieszanego pochodzenia rusińskiego i wołoskiego, zamieszkująca ukraińską i rumuńską część Karpat Wschodnich) wyobrażała go sobie na wzór pasterza zarządzającego swoimi puszczańskimi włościami.
Lasy były niezwykle istotne dla naszych przodków. Od świętych drzew, takich jak dąb oraz lipa, przez zwierzęta objęte tabu językowym jak niedźwiedź aż po gaje poświęcone bogom: las był niezwykle ważny w słowiańskim postrzeganiu świata. Dlatego też i leszy pełnił tak kluczowe funkcje.
Wymienię wśród nich chociażby:
W słowiańskich wierzeniach Leszy słynął jako mistrz zmiennokształtności. Nasi przodkowie wierzyli, że potrafił przybierać dziesiątki różnych postaci.

Borowego często opisywano jako wysokiego, wychudzonego starca o pomarszczonej twarzy i szorstkiej skórze przypominającej korę drzewa. Jego włosy oraz długa, splątana broda składały się z żywego, zielonego mchu, porostów lub gałęzi. Co niezwykle ciekawe, wierzono, że leszy ma błękitną krew, która nadawała jego skórze siny, szaro-zielony odcień, pozwalający mu doskonale wtapiać się w leśne tło. Niekiedy przypisywano mu świecące, jaskrawozielone oczy.
Charakterystyczną cechą leszego był brak prawego ucha, brwi oraz rzęs. W niektórych regionalnych wierzeniach miał tylko jedno oko, nie posiadał nozdrza lub charakteryzował się spiczastą głową i utykaniem. Często przypisywano mu również atrybuty zwierzęce: długie pazury, rogi, grube czarne futro, a nawet ogon i rozszczepione kopyta, co upodabniało go do klasycznego satyra. Ponadto leszy nigdy nie rzucał cienia.
Leszy mógł także przybierać formę wielu zwierząt. W mitologii Słowian potrafił zmienić się w wilka, niedźwiedzia, czy potężnego jelenia. Nierzadko też przybierał inne formy. W zależności od potrzeb przemieniał się np. w grzyby, głazy, pieńki czy wirujące na wietrze liście.
Jedną z najbardziej niezwykłych umiejętności borowego była jego zdolność dostosowywania swojej wielkości do otoczenia. W głębi prastarego lasu potrafił urosnąć do rozmiarów najwyższych drzew, pokonując szerokie rzeki jednym krokiem. Jednak w momencie, gdy opuszczał granicę puszczy i wkraczał na otwarte pola lub łąki, natychmiast kurczył się do rozmiarów źdźbła trawy lub mrówki.
Leszy potrafił także naśladować inne elementy natury. Swoją obecność w puszczy zaznaczał niekiedy za pomocą nagłych, gwałtownych zjawisk atmosferycznych, takich jak huczący wicher. Często przybierał kształty zwierzęce, objawiając się wędrowcom pod postacią puchacza, wilka, lisa czy potężnego jelenia.
Dla dawnego Słowianina zaświaty i sfera demoniczna funkcjonowały na odwrót niż świat ludzki. Ta zasada inwersji była wypisana na samym ciele i ubiorze leszego. Jego ubranie było zapięte na lewą stronę (lewą połą na prawą), nigdy nie nosił paska ani czapki, a swoje wielkie łapcie z łyka zakładał na niewłaściwe nogi. Najbardziej mylącą cechą były jego odwrócone stopy: pięty leszego skierowane były do przodu. Miało to na celu zmylenie tropicieli i wędrowców, którzy podążając za jego śladami, w rzeczywistości szli w odwrotnym kierunku i gubili się w gęstwinie.
Relacja Leszego z ludźmi była niezwykle złożona i opierała się na mieszance głębokiego szacunku oraz strachu. Z perspektywy dawnych Słowian demon ten nie był z natury ani jednoznacznie zły, ani dobry. Jako uosobienie dzikiej i nieprzewidywalnej natury kierował się własnymi zasadami, a jego stosunek do śmiertelników zależał od tego, jak zachowywali się w jego królestwie.
Ludzie wchodzący do lasu starali się nie okazywać braku szacunku. Ci, którzy łamali niepisane zasady, czyli ścinali drzewa bez pozwolenia, bezmyślnie zabijali zwierzęta (zwłaszcza matki z młodymi), gwizdali lub przeklinali w lesie, narażali się na gniew leszego, który mógł sprowadzić na nich chorobę lub odebrać zdobycz.
Najpowszechniejszym i najbardziej przerażającym działaniem demona było plątanie ścieżek i zwodzenie wędrowców na manowce. Leszy był mistrzem iluzji; potrafił naśladować odgłosy natury, a nawet głosy bliskich osób lub płacz dzieci, aby zwabić podróżnych głęboko w nieznane rejony lasu, na bagna czy do jarów, gdzie często ginęli z wycieńczenia.
Czasami celowo porywał ludzi: najczęściej niemowlęta, dzieci zaniedbywane przez rodziców oraz młode kobiety, które zmuszał do małżeństwa lub służby w swoich jaskiniach. Porwane dzieci niekiedy zastępował swoimi, tzw. leśnymi podmieńcami, które nigdy nie mówiły, unikały słońca i miały dzikie spojrzenie. Ludzie, którym udało się wyrwać z jego mocy, często wracali do osad odmienieni, dzicy i trwale pozbawieni mowy.
Mimo niebezpieczeństwa niektórzy ludzie musieli żyć z Leszym w dobrych stosunkach. Pasterze, myśliwi i drwale, których przetrwanie zależało od lasu, traktowali go jako najwyższego władcę i zawierali z nim układy. Pasterze prosili go o ochronę stad przed wilkami, oferując w zamian dary: jajka, otręby, a nawet małe drewniane krzyżyki przewiązane czerwoną nicią po przybyciu chrześcijaństwa.
Myśliwi, aby zapewnić sobie udane łowy, zawierali z nim sformalizowane pakty magiczne. Składali mu dary w postaci chleba z solą (symbolizujące najwyższą gościnność) zostawianego na pniu, czy też słoniny kładzionej pod starym drzewem. Niektórzy posuwali się do spisywania cyrografów własną krwią, zobowiązując się w zamian do przestrzegania limitów zwierzyny i zakazu polowań w określone dni świąteczne.
Wraz z nadejściem chrześcijaństwa, te dawne ekologiczne układy z duchem lasu zaczęto utożsamiać z paktem z diabłem. Wielu wierzyło, że celem uzyskania przychylności leszego i jego magicznej wiedzy, myśliwy musiał oddać swój krzyżyk z szyi i wyrzec się wiary.
Dla dociekliwych (źródła):