Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
KUP TERAZ
Wielu początkujących autorów traktuje archetyp wybrańca (The Chosen One) jako fabularną drogę na skróty. Skoro bohater jest wybrany przez gwiazdy, bogów czy starożytne zwoje, to przecież musi wygrać, prawda? To najprostszy przepis na stworzenie „papierowego” zbawcy – kogoś, komu moce spadają z nieba, a przeznaczenie służy jako niezniszczalny pancerz chroniący przed konsekwencjami błędów.
Oczywiście: takie postacie się zdarzają i często są zwyczajnie nudne. Jednak w Kuźni Opowieści odrzucam takie podejście do archetypu wybrańca.
Prawdziwy wybraniec to coś więcej niż heros w lśniącej zbroi. To tragiczna anomalia. To postać, której odebrano prawo do decydowania o sobie, zanim jeszcze nauczyła się mówić. Aby taki bohater fascynował, jego droga musi być usłana nie złotem, a odłamkami szkła, które kaleczą go przy każdym kroku ku wymuszonej „wielkości”.
Harry Potter to unikalny przypadek, w którym przeznaczenie nie zostało wyryte w skale przez wszechwiedzące bóstwo. Ono zostało „wybrane” przez paranoję i strach antagonisty. To jeden z najciekawszych mechanizmów warsztatowych: to wróg, próbując uniknąć zguby, sam projektuje swojego pogromcę.
„Oto nadejdzie ten, który ma moc pokonania Czarnego Pana. A Czarny Pan naznaczy go jako równego sobie.”
Voldemort, analizując treść przepowiedni, sam wprawił ją w ruch. Gdyby zignorował wieści o dziecku urodzonym pod koniec lipca, Harry Potter byłby tylko kolejnym utalentowanym czarodziejem. Czarny Pan nie tylko nadał Harry’emu cel, ale fizycznie go naznaczył, przekazując mu cząstkę własnej duszy i mocy.
To sprawia, że „wybranie” Harry’ego jest od początku skażone. Jego przeznaczenie to nieustanna żałoba – traci rodziców, dom, a wreszcie nawet siebie samego, stając się jedynym celem dla armii zła. Harry jest Wybrańcem-Ofiarą. Czytelnik kibicuje mu nie dlatego, że jest „najpotężniejszy” (bo nie jest), ale dlatego, że mimo ogromnego ciężaru na barkach, wciąż rozpaczliwie próbuje ocalić w sobie zwykłego chłopca, a nie Chłopca, Który Przeżył.
Jeśli Harry jest ofiarą proroctwa, to Anakin Skywalker jest jego niewolnikiem. To ciekawa postać, bo możemy ją także zakwalifikować do archetypu bohatera szarego moralnie.
Anakin to wręcz przytłaczająca realizacja archetypu bohatera-wybrańca. Jego przeznaczenie dusi go na każdym kroku. Anakin nie jest „jednym z wielu utalentowanych” – on jest TYM Wybrańcem Mocy, który ma jej przynieść równowagę. Rzecz w tym, że to proroctwo stało się dla niego wyrokiem. Czymś, co naznaczyło go na całe życie i niejako wymusiło jego rolę.
Wyobraź sobie presję, jaka spoczywa na barkach dziecka, któremu rada najpotężniejszych mędrców w galaktyce wmawia: „Jesteś jedyną nadzieją, ale masz się nie bać, nie kochać i nie czuć, bo twoje emocje zniszczą wszechświat”. Anakin to postać, która pęka pod ciężarem oczekiwań.
Jego droga jest wypełniona przeciwnościami:
W młodości każdy jego błąd jest analizowany przez pryzmat proroctwa, co rodzi w nim pychę zmieszaną z głęboką frustracją. Nie otrzymuje pomocy od tych, w których wierzył jako dziecko, przez co jego matka ginie w jego ramionach.
W finale jego „wyjątkowość” staje się silnikiem upadku. Anakin wierzy, że jako Wybraniec ma prawo kontrolować życie i śmierć, co pcha go prosto w ramiona ciemności.
To genialna lekcja dla pisarza. Pomyśl o tym: co, gdybyś stworzył postać Wybrańca, który koniec końców wypełnia przeznaczenie, lecz nie jako protagonista, lecz antagonista?
W świecie Wiedźmina przeznaczenie traci swój metafizyczny urok i staje się twardą walutą. Ciri nie jest Wybrańcem, który ma pokonać „Złego Pana” w epickim starciu. Wręcz przeciwnie. Owszem, ma pokonać Białe Zimno, lecz jej moc jest traktowana jako zasób, który trzeba odpowiednio zagospodarować.
Dla otaczającego ją świata Ciri przestała być „zwykłą osobą” w momencie, gdy ujawniono moc ukrytą w jej krwi. Każda potęga w uniwersum wiedźmina – od potężnych magów, jej ojca-cesarza, przez loże czarodziejek, aż po istoty z innych wymiarów – chce ją posiąść. Jedni widzą w niej inkubator dla przyszłego zbawcy świata, inni broń masowego rażenia, a jeszcze inni bilet do władzy nad czasem i przestrzenią.
Tragizm Ciri polega na całkowitym odmówieniu jej podmiotowości. Jej „wybranie” to wieczna ucieczka. To postać, która szczerze nienawidzi swojej wyjątkowości, bo to właśnie ona odebrała jej prawo do domu, rodziny i spokoju. To niezwykle mocny motyw: co robisz, gdy cały świat mówi ci, że jesteś „narzędziem”, a ty chcesz po prostu mieć rodzinę?
Jeśli zdecydujesz się na wprowadzenie proroctwa do swojej opowieści, musisz je odpowiednio „zahartować”. Inaczej łatwo stworzyć tzw. Mary Sue, czyli postać, której wszystko się udaje, „bo tak”.
Taką postać możesz wykuć, korzystając z trzech zasad:
Zasada Wysokiego Kosztu – bycie Wybrańcem jest czymś, co ma swoje zalety, jak i potężne wady. Twój bohater może się cieszyć z bycia kimś specjalnym, lecz musi poczuć, z czym się to wiąże. Nie dawaj mu korony bez wbijania w skronie cierni. Jeśli proroctwo daje moce, niech jednocześnie odbiera prywatność, miłość lub zdrowie psychiczne. Czytelnik wybaczy bohaterowi potęgę tylko wtedy, gdy zobaczy, jak wielką cenę za nią płaci.
Zasada Ironicznego Przeznaczenia – niech przepowiednia będzie mętna i złośliwa. Najlepsze proroctwa to takie, które spełniają się w sposób, jakiego nikt nie przewidział (i który nikomu się nie podoba). Anakin przyniósł równowagę Mocy? Owszem, ale dopiero po tym, jak wybił niemal wszystkich Jedi, zostawiając galaktykę w ruinie.
Zasada Autentycznego Wyboru – wybraniec staje się bohaterem dopiero wtedy, gdy decyduje się na coś mimo proroctwa lub wbrew niemu, albo też podąża za nim, płacąc straszliwą cenę. Harry idący na śmierć w Zakazanym Lesie nie robi tego, bo „tak głosi wyrocznia”. Robi to, bo decyduje się poświęcić dla przyjaciół. To ten moment wolnej woli definiuje postać, a nie fakt, że ktoś o niej napisał wierszyk tysiąc lat temu.
Co istotne: nie musisz stosować wszystkich trzech zasad jednocześnie. Możesz wymieszać je ze sobą lub oprzeć swojego bohatera całkowicie na jednej z nich. Wybór należy do Ciebie, Kowalu Opowieści!
Postać Wybrańca można wykorzystać na wiele sposobów. W przypadku Anakina Los od początku definiował jego postać. Harry Potter został Wybrańcem nie przez wyrocznię, a przez swego największego wroga. Wreszcie Ciri – od urodzenia była kimś wyjątkowym, lecz jej wyjątkowość była zasobem do wykorzystania, a nie czymś, co stworzyło z niej cudowną bohaterkę.
Wybraniec to ciekawy archetyp, o ile go dobrze wykorzystasz. Jego przeznaczenie może napędzać całą Twoją powieść. Możesz go także połączyć z innymi archetypami, czyli bohaterem szarym moralnie, jak i krystalicznie czystym.
Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak wyglądają pozostałe dwa archetypy, zapraszam do moich poradników:
Dlaczego kochamy drani? Sekret tworzenia bohaterów, którym wybaczymy (prawie) wszystko
Niezłomny kręgosłup świata. Jak napisać Bohatera Idealnego, który nie będzie nudny?
Wybraniec to finał drogi – postać, która przypomina nam, że nawet jeśli gwiazdy zapisały nasz los, to my wciąż trzymamy pióro w dłoni i możemy dopisać do tej historii własny, krwawy komentarz.