Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
KUP TERAZ
Soft worldbuilding, czyli miękkie świato-tworzenie, to subtelne i niezwykle delikatne narzędzie. To nie jest cyrkiel, linijka, czy młot oraz kowadło. To pędzel, którym malujesz klimat oraz emocje.
Jeśli chcesz, aby czytelnik nie tylko przeczytał Twoją książkę, ale dosłownie się w niej zagubił, masz przed sobą trudne zadanie: namalować taki świat, który pozostanie tajemniczy nawet wtedy, gdy fabuła przyspieszy, a akcja będzie gonić akcję. Jeśli owa mistyczna mgła ma się na chwilę rozrzedzić, to tylko po to, by ukazać kolejną, niesamowitą przestrzeń.
Za miękkim worldbuildingiem kryje się obietnica zachwytu, oniryzmu i głębokiej tajemnicy. Taki, w którym czytelnik czuje chłód starożytnych murów, słyszy szepty w zakazanych językach i lęka się tego, co czai się w mroku. I chociaż wielu autorów myśli, że miękkie świato-tworzenie jest prostsze niż twarde, to w rzeczywistości często jest na odwrót: to baśniowe uniwersum kryje więcej pułapek pisarskich.
Dlatego powstał ten poradnik. To mapa Twoich własnych snów. A jeśli jeszcze nie wiesz, czym w ogóle jest worldbuilding, zapraszam Cię do poniższych poradników:
Bóg własnego uniwersum. Czym jest worldbuilding i dlaczego decyduje o sukcesie książki?
Logika kontra klimat. Jeden błąd w budowaniu świata sprawi, że Twoja historia legnie w gruzach
Miękkie budowanie świata nie opiera się na twardej logice, ścisłych faktach i jasnym wyznaczaniu granic, które nie ulegają zmianie. Soft worldbuilding celuje w coś innego: ma grać na emocjach, uczuciach i wrażeniach, których nie da się zdefiniować słownikowymi pojęciami.
Miękki świat to uniwersum, w którym pierwsze skrzypce grają nastrój, symbole oraz klimat. To nieuchwytne poczucie cudowności, które sprawia, że czytelnik przenosi się do świata baśni, czy też uczucie grozy, które chwyta go za serce i nie odpuszcza jeszcze długo po tym, jak odłoży książkę.
W miękkim świecie nie eksponujesz czytelnikowi fundamentów swojego świata. Nie przedstawiasz mu prawa dynastycznego, mapy świata, logistyki handlu oraz systemów monetarnych. Najważniejsza nie jest akcja i reakcja, czy logika stojąca za systemem magicznym. Świat ma, zamiast tego, zachwycać lub wzbudzać trwogę. Uderzać w bardziej pierwotne (czy jak ja lubię mówić: prymarne) uczucia i emocje.
Jeśli Twój świat jest oniryczny i baśniowy, rzeka może płynąć pod górę, jeśli tylko ma to sens emocjonalny dla bohatera. To sztuka budowania fundamentów z mgły, która mimo swojej ulotności, musi być dla czytelnika tak samo namacalna, jak kamień.
Aby jednak ta konstrukcja nie rozsypała się przy pierwszym podmuchu fabuły, musisz opanować cztery sploty, które trzymają miękki świat w ryzach. Bo wbrew pozorom, takie uniwersum bardzo łatwo zepsuć.
Pięknem dobrze skonstruowanego miękkiego świata jest to, jakie wzbudza emocje. Czytelnik nie oczekuje, że odwzorujesz nasz świat. Zamiast tego poszukuje emocji i uczuć, których nie sposób doświadczyć, czytając kroniki historyczne.
Miękkie budowanie świata opiera się na detalach, które budują wiarygodność poprzez emocje. Zamiast opisywać, jak szlaki handlowe determinowały położenie bram miejskich, opisz dźwięk setek mosiężnych dzwonków, które biją w samo południe, bo mieszkańcy wierzą, że to odgania demony z kanałów. Skupienie się na sensoryce sprawia, że świat staje się realny bez potrzeby wyjaśniania jego zasad.
Weź pod uwagę przeróżne aspekty, jakich można doświadczyć w tym świecie. Zaangażuj zmysły tak, aby czytelnik, zamykając na chwilę oczy, odnalazł się na kartach Twej historii.
Dźwięk – opisz szepty w ścianach czy echo istot, które już dawno straciły ludzką powłokę. Nie wyjaśniaj, skąd się one wzięły. Pozwól czytelnikowi poczuć tę grozę.
Zapach – kiedy piszesz horror, być może woń wilgotnej ziemi oznacza nadejście słowiańskiego biesa? Z kolei w przypadku baśni: jak pachnie magiczny strumień? Może jego woda jest na tyle słodka, iż zdaje się wydzielać woń kwiatów?
Dotyk – ciężar spojrzenia bóstwa jest dla czytelnika silniejszym przeżyciem, niż opisywanie, że dany bóg mierzył sobie siedem stóp wzrostu, miał dokładnie czternastu kapłanów, którzy głosili jego imię po to, aby uzyskać od niego...
Czy to oznacza, że miękkie światy nie lubią opisów? Wprost przeciwnie. Jako przykład można podać Krainę Snów Lovecrafta. Opowiadania takie jak Przyszła na Sarnath Zagłada czy Wędrówka Iranona obfitują w opisy. Nie mają one jednak na celu opisać danych miast jako centrów militarnych czy metropolii handlowych.
Opisy Mistrza Lovecrafta mają zgoła odmienną rolę. Wprowadzają nas w świat, który z jednej strony jest baśniowy i nierealny, a z drugiej strony: pełen grozy.
Drugi splot to najpotężniejsza broń w Twoim arsenale: milczenie. Soft worldbuilding kocha białe plamy na mapie i w kronikach. Pamiętasz Toma Bombadila z Władcy Pierścieni? Tolkien nigdy nie wyjaśnił, kim on dokładnie jest – i właśnie dlatego Tom fascynuje czytelników od dekad.
Wyjaśnienie tajemnicy to często jej uśmiercenie. Gdy dajesz czytelnikowi kompletną odpowiedź, jego wyobraźnia przestaje pracować.
Sztuka polega na tym, by rzucać okruchy, a nie całe bochenki chleba. Wspomnij o Wojnie Śpiewających Kamieni jednym zdaniem, opisz ruinę wieży, o której miejscowi mówią tylko szeptem, ale nie zdradzaj pełnej genezy tych miejsc. Pusta przestrzeń w Twoim świecie to miejsce, które czytelnik wypełni własnymi lękami i nadziejami. Dzięki temu Twoje uniwersum rozciąga się w nieskończoność w umyśle odbiorcy. To strategiczne niedopowiedzenie sprawia, że świat jest antyczny, mistyczny i pełen sekretów, które czekają na odkrycie, nawet jeśli Ty sam nigdy nie zamierzasz ich wyjawić.
Zadanie dla Kowala Opowieści: poszukaj dawnych map, kiedy nie mieliśmy satelitów ani precyzyjnych narzędzi pomiarowych i porównaj je ze współczesnymi. Które z nich bardziej pasowałyby do Twojej książki, gdybyś pisał o mitologicznych, niepoznanych krainach, gdzie człowiek jeszcze nie postawił stopy?
W miękkim budowaniu świata magia nie jest technologią. Nie jest to zestaw zaklęć z podręcznika, które zawsze dają ten sam efekt. Trzeci splot polega na traktowaniu magii jako siły wyższej, żywiołu, który jest niepojęty i często groźny. To nie jest pistolet, z którego bohater strzela do wrogów lub system, który możesz matematycznie opisać.
W soft worldbuildingu magia powinna mieć w sobie pierwiastek sacrum – czegoś świętego, tajemniczego i nieprzewidywalnego. Może objawiać się poprzez symbole, rytuały lub sny.
Podobnie sprawa ma się w przypadku horroru, a nawet science fiction. Autorzy grozy rzadko wyjaśniają, czemu dany potwór potrafi coś zrobić. On ma być niepojęty zarówno z perspektywy bohaterów danego dzieła, jak i dla nas jako czytelników.
W przypadku fantastyki naukowej, sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Ciekawym przykładem jest tutaj wspomniana przeze mnie w poradniku dotyczącym hard worldbuildingu Diuna Herberta. Tam cała ekonomia świata kręci się dookoła przyprawy (melanżu). Herbert wyjaśnił, czemu ma ona tak istotne znaczenie – tylko dzięki niej możliwe są podróże międzyplanetarne.
Z drugiej strony: autor nie przekazał, jak dokładnie działa technologia tych podróży, jak budowane są nowe statki i czy istnieją ich różne rodzaje. Jest to więc ciekawa mieszanka elementów twardego świato-tworzenia (ekonomia melanżu) jak i miękkiego (postęp technologiczny).
Oczywiście: w tym przypadku nie jest to już strefa sacrum jak ma to miejsce przy tworzeniu systemów magicznych. Niemniej jednak perspektywa niewyjaśnienia dalej funkcjonuje.
Ostatni splot dotyczy Twojego bohatera. Soft worldbuilding działa najlepiej, gdy perspektywa jest ograniczona. Jeśli Twój protagonista jest prostym wędrowcem lub dzieckiem, świat jest dla niego niezrozumiały z natury. On nie potrzebuje znać genealogii królów ani składu chemicznego mikstur – on po prostu poznaje świat.
Kiedy ograniczasz wiedzę bohatera, automatycznie ograniczasz wiedzę czytelnika, czyniąc to w sposób naturalny i niewymuszony. Unikasz w ten sposób nudnych wykładów i encyklopedycznych wstawek. Świat odkrywamy poprzez działanie, a nie poprzez naukę. To podejście pozwala Ci budować uniwersum „na bieżąco”, tam, gdzie aktualnie pada wzrok bohatera. Reszta świata może pozostać skąpana we mgle, co tylko potęguje wrażenie ogromu i tajemnicy.
To nie jest lenistwo autora – to zaproszenie czytelnika do wspólnego odkrywania świata, w którym każda nowa informacja jest nagrodą, a nie obowiązkiem.
Przykładowo: w Spirited Away studia Ghibli nie jest niczym dziwnym, że nagle na morzu pojawia się tramwaj. Bohaterka wsiada do niego i po prostu nim jedzie, wierząc, iż dotrze do celu podróży. Jakże nudnym byłoby tu opisywanie, skąd owy tramwaj się wziął, kto go obsługuje i jaki jest jego dzienny rozkład.
Tu muszę Cię ostrzec, Kowalu Opowieści. Soft worldbuilding to nie jest darmowa przepustka do nielogiczności. To najczęstsza pułapka: autorzy myślą, że skoro świat jest „miękki”, to mogą w nim robić wszystko, co im pasuje do fabuły.
To błąd, który czytelnik wyczuje natychmiast. Miękkie budowanie nierzadko wymaga od autora żelaznej dyscypliny. Często większej niż w przypadku hard worldbuildingu.
Największym grzechem jest tutaj używanie nagłych rozwiązań fabularnych jako deus ex machina. Jeśli bohater wpada w tarapaty i nagle ratuje go nieopisana wcześniej siła, tylko dlatego, że tak było Ci wygodniej – niszczysz zaufanie czytelnika. Twoim zadaniem jest utrzymać poczucie, że mimo tajemnicy, świat posiada swoją własną logikę, a nie istnieje tylko po to, aby bohater wyszedł z każdych tarapatów.
Przykładowo: jeśli ustalisz, że Biały Las jest miejscem, z którego się nie wraca, nie pozwól, aby protagonista przebiegł przez niego radośnie. Niech wejdzie w jego objęcia, przeżyje mroczną przygodę, odkryje ułamek tajemnicy, a kiedy już będzie mu się wydawao, że odnalazł ostatnie puzzle do rozwiązania zagadki: niechaj Biały Las pokaże mu, w jak wielkim był błędzie.
Miękkość Twojego świata musi być zamierzona, a nie wynikająca z braku pomysłu na rozwiązanie konfliktu. Ironicznie to twarde światy często łatwiej napisać tak, aby były wiarygodne, niż miękkie.
Zanim usiądziesz do pisania, spójrz na swoje uniwersum i spróbuj rozrzedzić w nim nieco światła. Nie bój się cienia. Wybierz jeden z czterech splotów i sprawdź, jak zmieni Twoją historię:
Zastąp definicję wrażeniem – zamiast tłumaczyć pochodzenie bóstwa, opisz, jak milkną ptaki, gdy jego imię zostaje wypowiedziane.
Zostaw lukę w mapie – wybierz jedno miejsce lub wydarzenie i nie wyjaśniaj go czytelnikowi. Możesz nawet pójść o krok dalej i nie wyjaśnić go... samemu sobie.
Stwórz niewyjaśnioną siłę – niezależnie czy to magia, technologia bądź istota pełna grozy, pozwól, aby Twój czytelnik nie wiedział dokładnie, co się dzieje. Pozwól mu liznąć tajemnicy, lecz nie uchylaj wszystkich sekretów swojej magii.
Oślep bohatera – wyobraź sobie, że twój protagonista to kartograf, który ma tylko ołówek, pusty pergamin i żadnych narzędzi pomiarowych. Pozwól mu błądzić, dziwić się i bać rzeczy, których nie rozumie. Bądź też zachwycać się onirycznym Lasem Mgieł.
Taka oto droga prowadzi do światów, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną książki. Soft worldbuilding to sztuka malowania w materii snów i niedopowiedzeń. To tutaj odkładasz na bok młot i kowadło, a stajesz się malarzem nastroju. To często właśnie tajemnica i niedopowiedzenie są najlepszymi fundamentami dla Twojego uniwersum.
Powodzenia, Kowalu Opowieści!