KUP TERAZ

Legendy Polskie

search

O AUTORZE

Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.

Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.


​​​​​​​

Mroczna, fotorealistyczna ilustracja w stylu dark fantasy ukazująca zapaloną świecę wbitą w żyto w drewnianej chacie. Słowiańskie rytuały agrarne i dawna wiara przodków.
19 października 2026

Świeca wbita w łubkę pełną żyta. Słowiański jesienny rytuał gwarantujący bogactwo

Gdy jesienny wiatr chłodził pola, a dzień zrównywał się z nocą, nasi przodkowie dziękowali za obfite zbiory zmagazynowane w spichlerzach. W tym przełomowym momencie roku odprawiano jeden z najważniejszych rytuałów naszej rodzimej wiary, czyli obrzęd Bohacza. 

Choć po stuleciach w dobie chrystianizacji próbowano przysłonić ten obyczaj nowymi patronatami, jego głęboki sens pozostał niegasnący. Prawdziwa tajemnica Bohacza kryła się w samym rdzeniu słowiańskiego światopoglądu, w którym materialny dostatek spleciony był nierozerwalnie z dziękczynieniem za dar płodnej ziemi.

Żywa iskra w ziarnie – przebieg rytuału Bohacza

Bohacz (na Białorusi i na polskim Podlasiu zwany też bahaczem lub bahatcem) stanowił ucieleśnienie domowej pomyślności oraz opieki przodków zgromadzonych wokół domowego ogniska. Mimo że w okresie chrystianizacji na czas tego obrzędu nałożono termin jesiennego święta Narodzenia Najświętszej Marii Panny (zwanego w narodzie „Małą Przeczystą” lub wprost „Bohaczem”), ludowa obrzędowość zachowała swój pradawny kształt.

Łubkę (drewniane naczynie z kory lub giętego drewna) wypełniano po brzeg niezmłóconym żytem, zebranym najczęściej z pierwszego zażynkowego snopu lub ze wspólnej składki całej wsi. W sam środek kłosistego ziarna wbijano świecę z czystego wosku pszczelego, ulepioną wcześniej podczas wspólnej, obrzędowej wieczerzy rodu. Gdy świeca zapłonęła, obnoszono ją uroczyście wokół gospodarstwa, a następnie stawiano na pokuciu, czyli w reprezentacyjnym kącie chaty.

Ten rytuał miał na celu:

  • ochronę całego gospodarstwa i inwentarza przed zarazą, chłodem oraz głodem,
  • zapewnienie ciągłości urodzaju i domowego dostatku na cały nadchodzący rok,
  • zjednoczenie wiejskiej gromady poprzez wspólne dbanie o życiodajne ziarno.

 

Gdy mijał rok i znów nadchodziło jesienne równonocne święto, ziarno z Bohacza wysiewano w ziemię jako pierwsze ziarno siewne, a w łubce układano nowy plon. Sam Bohacz nie należał na stałe do jednego domu, lecz przechodził rokrocznie z chaty do chaty. W ten sposób wiązał całą wiejską gromadę w jeden solidarny byt, w którym dbanie o domowy chleb było zarazem dbałością o wspólne dobro całej społeczności.

Lingwistyczna podróż – czym w rodzimej wierze był „Bóg”?

Aby w pełni pojąć duchowy sens wbijania świecy w żyto, musimy udać się w podróż językoznawczą do źródeł słowiańskiej mowy. Dla współczesnego człowieka słowo „Bóg” kojarzy się przede wszystkim z abstrakcyjną transcendencją, istotą bytującą poza czasem i materią. Jednak w pradawnej słowiańszczyźnie pojęcie to miało namacalny, ziemski charakter.Pionowa grafika dark fantasy przedstawiająca starca niosącego w mroku naczynie z żytem i świecą przez osadę. Jesienne obrzędy Słowian i magia agrarna.

Prasłowiański rdzeń *bogъ (spokrewniony ze staroirańskim bhaga oraz sanskryckim bhágaḥ) oznaczał  „udział, dolę, majątek, obfitość oraz szczęśliwy plon”, jak również „dawcę owego dostatku”. W przekonaniu naszych przodków Bóg nie był odległym monarchą niebios, lecz obecną w codzienności siłą darzącą ludzi łaską, ciepłem i żywnością. Ślady tego pierwotnego sensu do dziś przechowuje nasz język ojczysty:

  • Bogaty – to nie ktoś posiadający jedynie abstrakcyjne wyobrażenie duchowe, lecz człowiek, który otrzymał duży udział w obfitości (*bogъ), czyli posiada pełne spichlerze i dostatek ziarna.
  • Ubogi – to ktoś pozbawiony owego udziału, odepchnięty od życiodajnej łaski ziemi.
  • Zboże – prasłowiańskie sъbogъ (czyli to, co wyrosło „z boga” lub z dostatku) oznaczało pierwotnie ogólną pomyślność, majątek i błogosławieństwo, a dopiero z biegiem stuleci zwężyło swoje znaczenie do kłosowych roślin uprawnych, będących przecież fizyczną formą ocalenia rodu przed zimą.
  • Dadźbóg (dosłownie „Daj-Bóg”, czyli Dawca Bogactwa) – to słowiańskie bóstwo słoneczne, rozdające światu ciepło, światło i plony. Więcej przeczytasz o nim tutaj: Dadźbóg – słowiański bóg słońca, który rozdawał bogactwa. Dlaczego nasi przodkowie uważali się za jego wnuków?

 

Wzniesienie zapalonej świecy nad łubką żyta było więc ucieleśnieniem samej esencji słowiańskiego pojęcia Boga. Ogień świecy, symbol słonecznego i domowego boga Swarożyca oraz Dadźboga, łączył się tu bezpośrednio ze zbożowym ciałem Matki Ziemi.

Słowo „Bóg” w obrzędzie Bohacza manifestowało się w namacalnej postaci: jako jesienny dostatek materialny zmagazynowany w postaci ziarna na ciężkie, zimowe miesiące. Ogień suszył i dojrzewał żyto, a ziarno dawało chleb podtrzymujący płomień życia.

Odmowa zapomnienia – pamięć o rolniczej świętości

Chociaż wieki chrystianizacji wypierały dawne święta i spychały rodzime obyczaje do strefy potępianych „gusieł”, wieś słowiańska wykazała trwałość pamięci kulturowej. Pamięć o Bohaczu przetrwała w rodzimym folklorze na ziemiach wschodniosłowiańskich oraz na polskim Podlasiu niemal do czasów współczesnych. Chłopi, pielęgnując pod osłoną chrześcijańskich dat ten pradawny rytuał, dobrze wiedzieli, że bez głębokiej wdzięczności wobec ziarna i świecy domowej życie straci swoją błogosławioną moc.

Rytuał Bohacza przypomina nam o pięknej pokorze wobec żywiołów Ziemi i Słońca. Pokazuje, że rodzima wiara dawnych Słowian nie była zbiorem przypadkowych przesądów, lecz dojrzałym systemem ontologicznym. Wymagał on od człowieka dostrzegania sacrum w najprostszych rzeczach: w bochnie chleba, w garści niezmłóconego żyta, w cieple domowego pnia i w małym, jasnym płomieniu woskowego knota.

Dla dociekliwych (źródła):

  1. Szyjewski A., Religia Słowian, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003.
  2. Bruckner A., Mitologia słowiańska i polska, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1985.