KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
W X-wiecznym Kijowie książę Włodzimierz wzniósł panteon słowiańskich bóstw, wśród których kronikarze wymienili tajemniczego Simargła. Przez całe stulecia badacze próbowali dociec, kim był ten mroczny stwór i skąd wziął się w rodzimej tradycji.
Dopiero wnikliwa analiza filologiczna ujawniła zdumiewającą prawdę. Wiele wskazuje na to, że chrześcijański skryba po prostu przeoczył jedną literę, tworząc rzekomego potwora z połączenia dwóch zupełnie innych bóstw.
W 980 roku książę Włodzimierz zjednoczył pod swym berłem ziemie ruskie i postanowił ugruntować władzę poprzez odnowienie panteonu na wzgórzu pod Kijowem. Obok drewnianego posągu Peruna ze srebrną głową i złotym wąsem stanęły wizerunki innych opiekunów: Chorsa, Dadźboga, Strzyboga, Mokoszy oraz niepokojącego Simargła.
Podczas gdy Perun reprezentował niebiańskie gromowładztwo, Dadźbóg był władcą słońca, postać Simargła od samego początku budziła ogromne konsternacje. Wyraz ten brzmiał obco i nie pasował do słowiańskiego systemu językowego.
Późniejsze cerkiewne kazania powtarzały ten spis, lecz w niektórych odpisach zaczęły pojawiać się zastanawiające rozbieżności w zapisie jego imienia.
Analiza filologiczna staroruskich rękopisów przyniosła ciekawe odkrycie. W najstarszych odpisach dawnych kazań teonim ten nie występuje wcale jako jedno słowo, lecz jako dwa osobne wyrazy: „w Sima i w Rgła”.
Przepisywacz starożytnej kroniki popełnił prawdopodobnie zwykły błąd nieuwagi i pominął spójnik „i”. Połączył w ten sposób dwa autentyczne, rodzime bóstwa gospodarcze w jednego fikcyjnego demona:
Obecność obu tych bóstw w kijowskim panteonie reprezentowała słowiańską harmonię świata. Sim roztaczał opiekę nad domowym ogniskiem i czeladzią, natomiast Rgieł czuwał nad dojrzewającym na polach żytem i spichlerzami. Pamiątką po kultowym Rgle są do dzisiaj polskie nazwy geograficzne, takie jak wielkopolskie Rgielsko czy miejscowość Rgilew.
Istnieje jednak także inna hipoteza. Według niej wyraz „Simargł” mógł stanowić pamiątkę dawnych kontaktów Słowian z sąsiednimi ludami sarmackimi.
W kręgu kultury irańskiej i sarmackiej od wieków czczono Senmurwa (Simurga): mityczne stworzenie o postaci pół-psa i pół-ptaka, będące opiekunem roślin oraz stróżem drzewa życia. Wizerunki tego hybrydalnego stwora odnajdywano na wschodniosłowiańskich zabytkach archeologicznych z IX i X wieku, m.in. na bogato zdobionych ceramikach z Gniezdowa oraz na srebrnych naczyniach bojarskich.
W tej interpretacji Simargł nie był wymysłem skryby, lecz zakorzenionym w kulturze grodowej symbolem ochronnym.
Przypadek Simargła pokazuje, jak wielkiej ostrożności wymaga czytanie średniowiecznych przekazów kronikarskich. Chrześcijańscy pisarze, nie rozumiejąc dawnych obrzędów, często zniekształcali imiona naszych rodzimych opiekunów lub wprowadzali do tekstów własne wyobrażenia.
Niezależnie od tego, czy uznamy Simargła za sarmackiego skrzydlatego stróża, czy za wynik błędu pędzla mnicha, nasza rodzima wiara ukazuje swoją autentyczną mądrość. Nasi przodkowie nie potrzebowali sztucznie stworzonych monstrów, ponieważ ich duchowość skupiała się na sprawach najważniejszych: bezpieczeństwie własnego rodu oraz dziękczynieniu za owoce płodnej ziemi.
Dla dociekliwych (źródła):