KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
Kiedy chcesz zbudować napięcie u czytelnika, możesz go porwać w wir walki, bądź też przeprowadzić przez scenę pełną skradania, infiltracji oraz gier cieni. Otwarte starcie to adrenalina, infiltracja to strach. Jednak co z tematem... zdrady w fantastyce? Tego momentu, kiedy ukochany przyjaciel bądź cenny sojusznik wbija nagle nóż w plecy protagoniście książki?
Mistrzowsko zaplanowana zdrada w literaturze wbija czytelnika w fotel i sprawia, że aż nie chce opuścić książki. Taka, która nie jest tylko tanim zwrotem akcji, lecz potężnym, emocjonalnym ciosem prosto w splot słoneczny. Aby ten cios wybrzmiał z pełną mocą, warto odpowiednio przygotować grunt i wykorzystać kilka sprawdzonych, rzemieślniczych technik.
Oto cztery filary, dzięki którym wykreujesz zdradę, jakiej czytelnik długo nie zapomni.
Chcesz, by czytelnik po przeczytaniu sceny zdrady uderzył się w czoło i krzyknął: „Jak mogłem tego wcześniej nie zauważyć?!”
Znakomitą metodą na osiągnięcie tego efektu jest sztuka siania drobnych, niepozornych wskazówek na długo przed głównym wydarzeniem. Z angielskiego nazywamy taki zabieg „foreshadowing”. Zdrada staje się fascynująca, gdy po fakcie uświadamiamy sobie, że wszystkie klocki od dawna układały się w spójną całość.
Jak to zrobić w praktyce? Umieszczaj w tekście mikropęknięcia i wskazówki czytelnikowi Twojej książki, które nabierają znaczenia dopiero po zebraniu ich w kupę.
Zwróć uwagę na detale w spokojnych scenach. Niech przyszły zdrajca zawaha się o ułamek sekundy za długo przed podaniem ręki. Niech jego spojrzenie ucieknie w bok, gdy główny bohater wygłasza wzniosłą mowę o braterstwie. Spraw, by w karczmie, gdy wszyscy wznoszą toast za udaną misję, on jako jedyny wpatrywał się w dno swojego kufla w milczeniu. Albo wręcz przeciwnie: niech zdrajca nadmiernie się ekscytuje, wspiera bohatera nawet wtedy, kiedy ten tego nie chce i odgrywa jego przyjaciela za wszelką cenę, chociaż zawsze wychodzi to sztucznie.
Dzięki takim zabiegom zdrada nie wyskakuje nagle z kapelusza. Staje się nieuchronną konsekwencją, którą czytelnik czuł podskórnie, ale nie chciał dopuścić do siebie tej myśli.
Zdrada boli najbardziej wtedy, gdy motywy zdrajcy są w pewnym sensie słuszne. Złoczyńca, który wbija nóż w plecy przyjaciela tylko po to, by zgarnąć worek złota, jest płaski. Jeśli jednak szukasz sposobu na niesamowite pogłębienie relacji między postaciami, daj zdrajcy motyw, z którym czytelnik sam będzie mógł się utożsamić.
Prawdziwa tragedia rodzi się z konfliktu dwóch słusznych racji, o czym pisałem też w poradniku dot. szarych moralnie antagonistach.
Spraw, by zdrajca działał z miłości. Może wydał głównego bohatera gwardii królewskiej, ponieważ szantażowano go życiem jego własnej córki? Może złamał przysięgę braterstwa, bo wierzy, że tylko w ten sposób ocali całe miasto przed rzezią? Albo też była to jedyna możliwość, żeby ocalić jego rodzinną wioskę, która w innym przypadku zostałaby pochłonięta przez odmęty wojny.
Kiedy czytelnik łapie się na przerażającej myśli: „Gdybym był na jego miejscu, może postąpiłbym tak samo”, osiągasz absolutne wyżyny warsztatu pisarskiego. Zdrajca przestaje być tylko wrogiem – staje się postacią tragiczną.
Znakomitym sposobem na uwiarygodnienie sceny zdrady jest pokazanie, że zadanie ciosu w plecy przyjacielowi nie przychodzi łatwo. Moment demaskacji to potężny stres dla obu stron. Zdrada rzadko wiąże się z demonicznym śmiechem w stylu kreskówkowych złoczyńców. O wiele częściej towarzyszy jej łamiący się głos, drżenie rąk i uciekający wzrok.
Wykorzystaj mowę ciała, by pokazać wewnętrzne rozdarcie postaci.
Zamiast wielkich, pewnych siebie deklaracji, pozwól zdrajcy pęknąć. Niech unika kontaktu wzrokowego z głównym bohaterem. Niech w dłoni trzymającej sztylet pojawią się białe knykcie od nienaturalnie mocnego ucisku, a na czole wystąpi pot. Jego głos może być suchy, ochrypły, pozbawiony dawnego ciepła.
Pokazanie, że zdrajca sam cierpi z powodu tego, co musi zrobić, sprawia, że cała scena zyskuje niesamowity, ludzki i rozdzierający serce wymiar.
Istnieje przy tym pewien wyjątek od tej reguły, czyli zdrajca, który od początku był zdrajcą i jest świetnie wyszkolony do tego typu zadań. W fantastyce możesz wykorzystać mnóstwo środków do tego. Mroczny elf, który od urodzenia nie czuł empatii, demon zamknięty w ciele człowieka, cybernetyczne wszczepy, które umożliwiają ludziom działać bez emocji – możliwości są nieskończone.
Wówczas możesz pokusić się o inną drogę: pokaż początkowo, że zdrajca wcale nie cierpi. Jednak z czasem, kiedy dociera do niego, co naprawdę zrobił, zaczyna stopniowo się załamywać. W końcu zdradzony protagonista był jedyną osobą, która bezinteresownie traktowała go jako przyjaciela.
Aby zdrada naprawdę zszokowała, warto, żebyś zagrał tłem wydarzeń. Wiele wspaniałych i bolesnych zwrotów akcji rozgrywa się nie na polach wielkich bitew, w zgiełku walki, ale w cichych, intymnych momentach. Kontrast między spokojną, bezpieczną atmosferą a brutalnością czynu niesamowicie podbija napięcie.
Zaatakuj czytelnika i bohatera tam, gdzie najmniej się tego spodziewają.
Umieść ten kluczowy zwrot akcji w zwykłej, codziennej sytuacji. Niech to wydarzy się podczas wspólnego posiłku u boku dogasającego ogniska. W trakcie opatrywania rany po wygranej walce, gdy bohater zdejmuje pancerz. Ciche „przepraszam”, wypowiedziane szeptem w momencie, gdy bohater opuścił gardę i czuł się najbezpieczniej w całym swoim życiu, uderza z siłą taranu rozbijającego bramę.
Abyś dobrze zrozumiał, jak potężne są te narzędzia, spójrzmy na to, jak różnie możesz rozegrać ten sam moment fabularny. Poniżej znajdziesz wersję poprawną, która popycha fabułę do przodu, oraz wersję mistrzowską, która korzysta z naszych czterech filarów.
Wersja podstawowa (reportaż wydarzeń):
Wojmir i Radovan weszli do królewskiego skarbca. Kiedy Wojmir sięgał po artefakt, Radovan nagle wyciągnął miecz i wycelował w jego plecy.
– Przykro mi, Wojmirze, ale ten artefakt należy do mnie. Król zapłacił mi podwójnie za twoją głowę – powiedział Radovan z uśmiechem.
Wojmir odwrócił się w szoku, nie wierząc, że jego przyjaciel z wojska właśnie go zdradził.
To sprawnie przekazana informacja, ale brakuje jej emocjonalnego ciężaru. A teraz zastosujmy nasze rzemieślnicze techniki zdrady w literaturze.
Wersja mistrzowska (ból zdrady):
Ognisko cicho trzaskało, rzucając ciepłe światło na zmęczoną twarz Wojmira. Oparł ciężki miecz o zwalony pień i z ulgą rozpiął rzemienie pancerza.
– Przeżyliśmy, bracie – westchnął, wyciągając do ognia zmarznięte dłonie. – Jutro o tej porze będziemy w domu.
Radovan stał w cieniu. Nie usiadł. Jego wzrok uciekał gdzieś w ciemność lasu, unikając oczu przyjaciela.
– Tak... w domu – jego głos był dziwnie suchy, pozbawiony dawnej pewności.
Wojmir usłyszał cichy zgrzyt wysuwanego z pochwy sztyletu. Odwrócił głowę. Radovan stał nad nim, a ostrze w jego dłoni drżało. Białki knykci bielały z wysiłku.
– Wybacz mi – szepnął Radovan, a po jego brudnym policzku spłynęła pojedyncza łza. – Inkwizycja ma moją żonę. Jeśli nie wrócę z twoją głową, oni spalą ją na stosie. Wybacz mi, Wojmirze.
Widzisz tę kolosalną różnicę? W drugiej wersji czytelnik dostaje nie tylko zaskoczenie, ale też potężny dylemat moralny i fizycznie namacalne emocje.
Wróć do swojej własnej powieści, do momentu, w którym ktoś wbija nóż w plecy bohaterowi. Przejrzyj 50 stron wstecz i dodaj tam dwa bardzo drobne detale: zawieszenie głosu, dziwne spojrzenie, uniknięcie odpowiedzi. A w samej scenie zdrady odbierz zdrajcy pewność siebie. Zamiast tego daj mu pot, drżące dłonie i powód do zdrady, który sprawi, że bohaterowi (jak i czytelnikowi!) trudno będzie go tak po prostu znienawidzić.