KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
Walka to brutalny chaos zamknięty w jednym miejscu. Skradanie to przerażający bezruch i wstrzymywanie oddechu. A pościg? Pościg to prędkość, chaos i walka nie tylko z wrogie, lecz również otoczeniem. Kiedy Twój bohater zrywa się do biegu, a za jego plecami rozlega się ujadanie psów i okrzyki straży, czytelnik powinien instynktownie zacisnąć dłonie na okładce książki.
Zastanawiasz się, jak wlać w taką scenę prawdziwe paliwo i sprawić, by ucieczka stała się epickim, pulsującym od adrenaliny przeżyciem? Kluczem jest wyjście poza zwykłe przemieszczanie się z punktu A do punktu B. Mistrzowski pościg to gra przestrzenią, fizycznym bólem i desperackimi decyzjami.
Znakomitą metodą na podbicie tętna jest wrzucenie uciekiniera na tor przeszkód, który aktywnie z nim walczy. Świat nie powinien być płaską bieżnią. Pomyśl o nim jak o trzecim, bardzo złośliwym graczu w tej układance.
Kiedy piszesz o ucieczce przez zatłoczone targowisko, pozwól bohaterowi wpaść z impetem w kram z owocami, potykając się o rozsypane jabłka. Niech jego ramię z hukiem odbije się od opancerzonego barku przechodnia, wyrzucając go z rytmu. Jeśli ucieka po dachach, spraw, by gliniane dachówki były zdradliwie śliskie od porannej mżawki, a rynna, której się chwyci w akcie desperacji, głośno trzasnęła pod jego ciężarem. Gęsty las to nie tylko drzewa – to wystające korzenie, które tylko czekają, by skręcić kostkę, i niskie gałęzie, które chłoszczą po oczach.
Każda taka fizyczna interakcja z otoczeniem sprawia, że scena staje się brutalnie namacalna i realistyczna. Kładąc kłody pod nogi bohaterowi, uwiarygadniasz go w oczach czytelnika.
Musisz tutaj jednak uważać na jedną rzecz: nie pozwól, aby przeszkody dotykały tylko jednej strony. Jeśli Twój protagonista wpadnie na kram z pomidorami, to niech bruk stanie się od nich śliski. Pierze wyrzucone w powietrze niech utrudnią obu stronom widoczność. Nie możesz sprawić, że przeszkody cudownie uratują protagonistę Twojej książki, ani też pozwolą go ot tak ująć bez żadnego problemu złoczyńcy.
Znajdź pomiędzy nimi złoty środek!
Pościg to ekstremalny wysiłek, a ludzkie ciało ma swoje granice. Aby czytelnik naprawdę poczuł stawkę, pozwól mu doświadczyć fizycznego wyczerpania bohatera.
Zamiast pisać po prostu, że uciekinier biegł bardzo szybko, skup się na jego fizjologii. Pokaż, jak z każdym przebiegniętym metrem nogi stają się coraz cięższe, ciążąc niczym kula u nogi. Opisz ten palący, żrący ból w klatce piersiowej, gdy płuca rozpaczliwie domagają się tlenu, a w ustach pojawia się znajomy, metaliczny posmak krwi od nadmiernego wysiłku. Pot zalewający oczy, którego nie ma czasu przetrzeć, i serce dudniące w skroniach tak głośno, że zagłusza myśli – to detale, które budują niesamowitą immersję.
Zmęczenie to potężne narzędzie. Im bardziej bohater opada z sił, tym potężniejsze staje się napięcie, a jednocześnie coraz mocniej kibicujemy protagoniście, aby mu się udało.
Znakomity pościg buduje grozę poprzez to, co dzieje się za plecami bohatera. Wcale nie musisz zmuszać uciekiniera do ciągłego oglądania się za siebie, co zresztą tylko niebezpiecznie spowalnia jego bieg.
Zamiast tego zagraj na zmysłach słuchu i przestrzeni, wykorzystując te cztery sztuczki:
Topniejący dystans – niech czytelnik fizycznie usłyszy, jak odległość między ofiarą a łowcą drastycznie maleje. Wpleć w narrację miarowy, ciężki stukot podkutych butów na bruku, który z każdą uciekającą sekundą staje się głośniejszy i bardziej natarczywy.
Otarcie się o śmierć – zagrożenie musi być namacalne, nawet bez kontaktu wzrokowego. Świst laserowej broni, która nagle wystrzeliła i trafiła w okno szklanego biurowca parę kroków przed bohaterem, błyskawicznie uświadamia mu (oraz czytelnikowi), jak blisko jest śmierć.
Zgiełk obławy – wypełnij przestrzeń za plecami uciekiniera dławiącym chaosem. Urywane nawoływania strażników czy wściekłe ujadanie ogarów wypuszczonych ze smyczy to bodźce, które uderzają w wyobraźnię o wiele mocniej niż jedno szybkie spojrzenie za ramię.
Psychologiczna ślepota – zmuś bohatera do patrzenia wyłącznie w przód na przeszkody. Świadomość, że coś potwornego czai się tuż za plecami, połączona z brakiem czasu na odwrócenie głowy, to dla czytelnika przyspieszająca tętno tortura.
W szaleńczym biegu nie ma czasu na taktyczne analizy, skanowanie terenu czy kalkulowanie ryzyka. Mistrzowski pościg to reakcja łańcuchowa błyskawicznych, instynktownych wyborów, które Twój bohater musi podjąć w ułamku sekundy, kierując się wyłącznie pierwotną adrenaliną. Wrzuć go w sytuacje bez żadnego dobrego wyjścia, gdzie każda ścieżka wydaje się błędem, a zaledwie mrugnięcie okiem wahania oznacza pewną śmierć.
Wyobraź sobie moment, w którym uciekinier dobiega do rozwidlenia ciasnych, ociekających smarem korytarzy serwisowych na najniższym poziomie mega bloku. Kiedy z lewej strony słyszy już narastający, nieludzki wizg ciężkiego egzoszkieletu i trzask ładującej się broni plazmowej korporacyjnych strażników, musi bez wahania rzucić się w prawy tunel. Robi to instynktownie, bo nie ma czasu zwrócić uwagi na rozbity neon, który ostrzega przed skażeniem lub ślepym zaułkiem. Nie ma czasu na resetowanie zawieszonego interfejsu optycznego – ludzkie ciało musi zadziałać szybciej niż jakikolwiek procesor.
Pokaż czytelnikowi ten obezwładniający moment paniki tuż przed skokiem nad przepaścią oddzielającą dwa dachy w niższych sektorach miasta. Opisz śliską od kwaśnego deszczu krawędź betonu, ten jeden, dławiący ułamek sekundy przerażenia na skraju, brutalne odepchnięcie się od gzymsu i niemą modlitwę, by siła pędu i resztki syntetycznych włókien w mięśniach wystarczyły do pokonania neonowej otchłani.
Pamiętaj przy tym o najważniejszym rzemieślniczym sekrecie: decyzje podejmowane w takim amoku rodzą kolejne komplikacje. Zdesperowany skok rzadko kończy się czystym lądowaniem. Znacznie częściej uciekinier z trzaskiem przebija zardzewiały świetlik, wpadając prosto na stół operacyjny w nielegalnej klinice, albo ześlizguje się na dach pędzącego pociągu magnetycznego.
Zła decyzja podjęta w ułamku sekundy napędza wir wydarzeń, płynnie wrzucając bohatera w sam środek zupełnie nowych, jeszcze bardziej morderczych kłopotów.
Aby poczuć wagę tego, jak opis pościgu wpływa na czytelnika, spójrz na dwie różne ujęcia tej samej sceny. Zaznaczę tylko szybko: nie jestem mistrzem pisania takich scen. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, bo zazwyczaj w moich dziełach takich scen jest... cóż, tyle, co kot napłakał.
Niemniej jedna: poniżej znajdziesz wersję reporterską oraz taką, która oddaje emocje.
Wersja podstawowa (reportaż):
„Wojmir uciekał przed strażnikami. Biegł szybko wąskimi uliczkami miasta, starając się zgubić pościg. Był bardzo zmęczony, ale wiedział, że nie może się zatrzymać. Słyszał, że strażnicy są tuż za nim, więc przyspieszył, wbiegł na stromy dach i przeskoczył na sąsiedni budynek, ostatecznie im uciekając”.
Czytelnik dowiaduje się, co się stało, ale tętno ani drgnie. Przekujmy to, wykorzystując przeszkody, fizjologię i presję dźwięku:
Wersja mistrzowska (emocjonalny pościg):
„Płuca Wojmira płonęły, jakby połykał garści żarzącego się węgla. Odbił się od drewnianego wozu, rozsypując na bruk kosze z kapustą, i wpadł w mroczną, wąską alejkę. Nogi ciążyły mu niczym kowadła, a w ustach czuł wyraźny smak miedzi.
Podkute żelazem buty strażników dzwoniły na kamieniach ledwie kilkanaście kroków za nim. Z każdym uderzeniem serca dźwięk ten narastał. Wojmir zaryzykował spojrzenie przez ramię, co niemal przypłacił upadkiem. Poślizgnął się na mokrych pomyjach i uderzył barkiem o ścianę kamienicy z głuchym trzaskiem.
Świst. Bełt kuszy rozłupał glinianą donicę tuż nad jego głową, obsypując go odłamkami. Zdesperowany wojownik rzucił się w stronę chropowatego muru. Wbił zbolałe palce w szczeliny między cegłami i z krzykiem wysiłku podciągnął się na gzyms. Ledwo zdążył. Parę sekund później w alejkę wpadły wściekłe ogary”.
Widzisz tę energię? Świat rzuca Wojmirowi kłody pod nogi, ciało błaga o litość, a zagrożenie jest fizycznie namacalne w postaci dźwięków i latających wokół pocisków.
Przejrzyj swoje własne notatki i znajdź scenę ucieczki. Zdejmij bohatera z gładkiej bieżni. Wrzuć mu pod nogi trzy konkretne przeszkody, z którymi musi się fizycznie zderzyć, i każ mu poczuć dławiący ból w płucach. A potem podrzuć coś, co może wykorzystać przeciwko ścigającym go strażnikom czy złoczyńcom.
Niech Twoi czytelnicy po skończonym rozdziale sami odetchną z ulgą!
A tutaj dowiesz się, jak napisać zdradę w swojej książce:
Sztylet pod żebro. Zrób to, a złamiesz swojemu czytelnikowi serce