KUP TERAZ

Legendy Polskie

O AUTORZE

Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.

Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.


​​​​​​​

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.

Mroczny słowiański demon Utopiec z zielonymi włosami, ubrany w podartą czerwoną tunikę, wynurzający się z mglistej rzeki w świetle księżyca.
24 lutego 2026

Wymieniali się z ludźmi chlebem, potem zaczęli kraść dusze. Kim były te słowiańskie demony?

Dla dawnych Słowian woda była żywiołem fascynującym, ale i śmiertelnie niebezpiecznym. Stanowiła mistyczną granicę między światem żywych a krainą umarłych. Nic więc dziwnego, że w ciemnych toniach rzek i jezior wiodły swój żywot jedne z najbardziej ikonicznych bestii z demonologii Słowian.

Dziś Utopiec kojarzy się nam głównie z bezmyślnym potworem ociekającym szlamem, który łapie kąpiących się za nogi. Jednak jego pierwotna natura, zanim na słowiańskie ziemie dotarło chrześcijaństwo, była znacznie bardziej skomplikowana.

Zanim woda stała się przeklęta

W pierwotnych, przedchrześcijańskich wierzeniach relacje między ludźmi a duchami wód bywały neutralne, a niekiedy wręcz przyjazne. W śląskich przekazach ludowych zachowała się pamięć o tym, że utopce wręcz przyjaźniły się z lokalną ludnością i swobodnie wymieniały z nią przedmiotami codziennego użytku.

Jednak z biegiem lat uległo to zmianie. Mogło to mieć związek z nadejściem chrześcijaństwa i brakiem składanych ofiar. Zapomniane demony wód poczęły się mścić na ludziach, których przodkowie niegdyś byli im przyjaciółmi.

W mitycznym ujęciu świata nienaturalna, nagła śmierć przez utonięcie zakłócała kosmiczny porządek. Dusza człowieka, który w ten sposób zginął, nie mogła dokończyć cyklu. Zostawała poddana transformującej sile żywiołu i zamieniała się w demona, który desperacko szukał „zastępstwa” – musiał wciągnąć kogoś pod wodę, by samemu zaznać spokoju.

Koń, miód i młyńskie kamienie – jak kupowano przetrwanie

Żywioł wodny budził potężny respekt, a żeby przetrwać na jego terytorium, trzeba było płacić krwawy haracz. Prof. Aleksander Gieysztor przywołuje absolutnie fascynujące, archaiczne rytuały związane z demonami wodnymi, takie jak:

  • Ofiara z konia – w dawnej guberni archangielskiej (obecnie północna część europejskiej Rosji, nad Morzem Białym) cała gromada składała się, by kupić konia, nie targując się przy tym o cenę. Zwierzęciu namaszczano łeb miodem, przywiązywano do szyi dwa ciężkie kamienie młyńskie i bezlitośnie topiono, oddając je wodnemu demonowi.

  • Kurczaki w Augustowie – Zygmunt Gloger w 1887 roku zanotował, że nad jednym z większych jezior augustowskich miejscowa ludność co roku wrzucała w tonie kurę, by zapobiec utonięciu człowieka.

  • Zwykły szacunek – nawet najprostsze gesty miały znaczenie. Przepływając łodzią obok miejsca, w którym rzekomo mieszkał wodnik, należało zdjąć czapkę jako oznakę szacunku.

 

Kronikarska uczciwość każe mi tu jednocześnie dodać, że prof. Gieysztor nie dokonuje rozróżnienia na poszczególne demony wodne i traktuje je wspólnie. Możliwe jednak, że nasi przodkowie rozróżniali przynajmniej kilka demonów wodnych.

Były to zarówno demony takie jak dostojny Wodnik, topielec czy właśnie utopiec.

Zielone włosy i odwrócone garnki

Jak właściwie wyglądał Utopiec? Ludowa wyobraźnia obdarzyła go niezwykle barwnym, hybrydowym wyglądem. Zazwyczaj opisywano go jako niskiego mężczyznę w czerwonym ubraniu i z zielonymi włosami. Pod tym względem były więc podobne do Wodnika. Jednak Utopiec nierzadko zamiast ludzkich stóp posiadał końskie kopyta podobnie jak Czart lub ptasie błony pławne. Miał też zdolność zmiany kształtu – na brzegach rzek potrafił przybierać postać psa, ryby, żaby, a nawet konia.

Utopce żyły pod powierzchnią jezior oraz rzek w kryształowych pałacach. Wierzono, że trzymają tam specjalne, odwrócone do góry dnem garnki, pod którymi więżą dusze swoich ofiar.

Byli to również potężni słudzy nocy. Utopce wykazywały największą aktywność przy bezchmurnym, księżycowym niebie. W dawnych kulturach to właśnie księżyc utożsamiano ze światem zmarłych, nazywając go wręcz „bogiem demonów wodnych”, który ożywiał je swoim trupim światłem.

Co istotne: Utopce mogły być pierwotnie inteligentnymi istotami. Za sprawą dzieł takich jak trylogia gier Wiedźmin, ich wizerunek upowszechnił się jako dzikie bestie, atakujące każdego, kogo spotkają. Jednak nawet sam Andrzej Sapkowski opisywał je nieco w inaczej (utożsamiając z Wodnikami) w Trylogii husyckiej:

„Utopiec — żelaznooki widział już, że nazwa "wodnik" jest dla stwora właściwsza — kilka razy spróbował przeskoczyć magiczny okrąg, bezskutecznie, rzecz jasna. Zrezygnowany energicznie potrząsnął głową, przy czym mnóstwo wody wylało mu się z uszu.

– Brekk-rek – zaskrzeczał. – Bhrekk-rekekeks.

– Wypluj muł i powtórz, proszę.

– Bhrekekgreg-greg-greg.

– Idiotę robisz z siebie? Czy ze mnie?

– Kuaks-kwaaaks.

– Szkoda talentu, panie wodniku. Nie nabierzesz mnie. Doskonale wiem, że rozumiecie i umiecie mówić po ludzku.

Wodnik zamrugał podwójnymi powiekami i otworzył usta, szerokie jak u ropuchy.

– Po ludzku... – zabulgotał, plując wodą. – Po ludzku owszem, tak. Ale dlaczego mam gadać po niemiecku?”

Tajemnicza podwodna sceneria przedstawiająca gliniane garnki Utopców leżące do góry dnem na mulistym dnie jeziora, spod których wydobywa się upiorne, niebieskie światło.

Kościelna rewolucja. Utopiec jako strażnik moralności

Kiedy nowa religia uderzyła w dawny panteon, pogańskie mity brutalnie zderzyły się z doktryną Kościoła. Podobnie jak miało to miejsce z Biesem, Utopiec został zdemonizowany na modłę chrześcijańską.

Aleksander Gieysztor, powołując się na Wykład katechizmu księdza Pawła Gilowskiego z 1579 roku, zauważa, że „wodni topcowie” wywodzili się odtąd z dusz ludzi utopionych i dzieci przeklętych przez matki. Według nowej nauki w Utopce zmieniali się samobójcy (a więc obciążeni grzechem śmiertelnym) oraz zmarłe przed chrztem dzieci.

Z nieprzewidywalnego ducha przyrody Utopiec stał się bytem karzącym za brak pobożności oraz łamanie przykazań. Odtąd polował głównie na pijaków, osoby ignorujące normy społeczne i uwaga: tych, którzy pracowali w niedzielę.

Zmienił się też arsenał obronny. Stare ofiary z chleba i zwierząt zastąpiła woda święcona, dźwięk dzwonów kościelnych (których te istoty panicznie się bały) i różaniec. Co jednak ciekawe: utrwalił się ścisły zakaz kąpieli w rzekach i jeziorach aż do nocy świętojańskiej (23/24 czerwca). Wcześniej miało to związek ze Świętem Kupały, a po przybyciu chrześcijaństwa z postacią św. Jana.

Dopiero po 24 czerwca, kiedy to woda zostawała symbolicznie „ochrzczona”, a mroczne potwory zepchnięte w najgłębsze odmęty, kąpiele stawały się bezpieczne.

Dla dociekliwych (źródła):

  1. Gieysztor A., Mitologia Słowian, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2006.
  2. Spurgiasz M., Górnośląska demonologia na przykładzie polskich ujęć utopca, diabła, skarbnika i beboka w perspektywie historyczno-folklorystycznej, Studia Religiologica, Tom 58, 2025.
  3. Szymura M., O śmierci utopków, Spectrum Direct, 2023.
  4. Lehr U., The transcendental side of life. Aquatic demons in Polish folklore.