Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
KUP TERAZ
Kiedy dzisiaj rzucam hasło „Bies”, możliwe, że przed oczami staje Ci potężna, rogata bestia z trzecim okiem, szarżująca przez ponure lasy Velen. Nie oszukujmy się – to zasługa Wiedźmina 3. Gra studia CD Projekt RED, nasza absolutna chluba narodowa, zrobiła dla popularyzacji słowiańskich potworów więcej niż dziesiątki tomów encyklopedii.
Jednocześnie utrwaliła jednak w naszej świadomości obraz Biesa jako jednego, konkretnego gatunku potwora. A prawda, jak to często w przypadku wierzeń naszych przodków, jest skomplikowana.
Gdybyś cofnął się o tysiąc lat i zapytał praojców o Biesa, dowiedziałbyś się czegoś zupełnie innego, ale poszczególne opowieści mogłyby się znacząco różnić.
Jedną z ciekawszych, a jednocześnie nieco rozczarowujących dla wielu interpretacji słowa „Bies” to utożsamienie jej ze słowem „demon”. I tak jak wiele było demonów, tak samo wiele Biesów mogło istnieć na słowiańskiej ziemi.
Innymi słowy: Bies to termin zbiorczy, a nie jeden, konkretny stwór o określonym wyglądzie oraz funkcji. To po prostu określenie słowiańskich demonów.
Jednocześnie możemy pójść dalej. Według niektórych badaczy słowem Bies określano ogólnie nasze rodzime bóstwa lub ich drewniane wyobrażenia, czyli idole. Sugeruje się też niekiedy, że Słowianie określali swoje opiekuńcze demony bogami (a przynajmniej te, które mogły pełnić funkcję opiekuńczą), a termin Bies był pejoratywnym określeniem na te istoty, które człowiekowi szkodziły.
Mówiąc prościej: nazywanie kogoś Biesem było jak dzisiejsze użycie słowa „demon”. Pod tym pojęciem mogło kryć się wiele różnych, złowrogich bytów.
Nie oznacza to jednak, że taka definicja istniała na całej Słowiańszczyźnie na przestrzeni lat. Wręcz przeciwnie. W epoce rodzimowierczej Biesa nierzadko określano jako samodzielnego demona, który wcale nie był powiązany z judeochrześcijańską koncepcją szatana. Posiadał wspólne cechy z innym demonem, czyli Czortem. Widziano go jako istotę antropomorficzną, pokrytą czarną sierścią, z rogami, ogonem oraz kopytami.
Biesa przedstawiano jako:
To sporo różnych interpretacji, prawda? Bardzo możliwe, że jedni z Twoich przodków, pochodzący z terenów północnej Polski, wierzyli w inne przedstawienie Biesa niż ci, którzy żyli na terenie historycznej Rusi.
Rozróżnienia wymaga też określenie Bies, a Czart. Dla fanów Wiedźmina 3 sprawa jest prosta: to dwa potwory leśne, które mają podobną niszę ekologiczną. Z czego Czart jest raczej tym rzadszym, a przy tym potężniejszym stworem.
W demonologii Słowian sprawa była nieco bardziej skomplikowana. Z czasem, w tradycji ludowej i większości polskich dialektów, Bies i Czart stały się synonimami. Nasi przodkowie, bojąc się wymawiać ich prawdziwe imiona (by ich nie przywołać), używali wobec nich tych samych eufemizmów: mówili o „złym”, „nieczystym” czy „bezpiętym”.
Jednak z punktu widzenia historii języka to nie jest to samo:
Starszeństwo – Bies jest słowem znacznie starszym i bardziej archaicznym. Słowo „Czart” pojawiło się na Rusi o wiele później (około XVI–XVII wieku) i dopiero z czasem zaczęło wypierać Biesa.
Ewolucja językowa – Czort mógł być na początku imieniem własnym jednego, konkretnego słowiańskiego bóstwa, które z biegiem lat stało się nazwą całej kategorii złych duchów (aż jego znaczenie zlało się z Biesem).
Hierarchia – niektórzy folkloryści widzą w Czarcie swoistego pomocnika, „towarzysza diabła”, podczas gdy Bies zachowywał wyższy, bardziej surowy status dawnego bóstwa.
Innymi słowy: Czart i Bies to przypuszczalnie oddzielne byty, których nie należy utożsamiać ze sobą, jeśli odwołujemy się do najstarszych wierzeń Słowian.
Kiedy na słowiańskie ziemie wkroczyło chrześcijaństwo, dawne wierzenia musiały zostać zniszczone lub wchłonięte. Bies, jako najstarsze określenie pogańskiej siły, stał się jednym z celów – podobnie zresztą jak Weles. Nauka kościelna sprawiła, iż Bies przeszedł radykalną zmianę.
Tłumaczenie pojęć – kiedy tłumaczono teksty chrześcijańskie na języki słowiańskie, greckie słowo daimōn i łacińskie diabolus trzeba było jakoś nazwać. Wybrano słowo „bies”. Z dnia na dzień wszystkie dawne, pogańskie bóstwa zostały wrzucone do jednego worka z napisem „duchy nieczyste”.
Utrata niezależności – przed wiekami Bies był autonomiczną, wolną siłą natury. Chrześcijaństwo zdegradowało go do roli zwykłego sługi szatana. Stał się jedną z wielu personifikacji zła, tracąc swój unikalny, przedchrześcijański charakter.
Nowy cel – to najważniejsza zmiana. Dawny demon, który łamał ludziom nogi, przeczesywał lasy w poszukiwaniu ofiar i zsyłał choroby na bydło, nagle zaczął bawić się w moralizatora. Kościół narzucił mu nową funkcję: dybanie na ludzką duszę, kuszenie do grzechu i prowadzenie do wiecznego potępienia. Z pragmatycznego szkodnika stał się teologicznym narzędziem. Co jest o tyle zabawne, iż nieco podobną funkcję w mitologii Słowian pełnił Czart, a nie Bies.
Choć z czasem Bies przejął cechy wizualne diabła (rogi, kopyta, widły), w głębokich, wiejskich podaniach jeszcze długo tliła się pamięć o jego pogańskim rodowodzie. Opowiadano nawet historie, w których Bies patrzył z pogardą na chrześcijańskiego diabła, dziwiąc się, dlaczego ten traci czas na coś tak niewidzialnego i bezużytecznego jak ludzka dusza, zamiast po prostu pozbawić kogoś żywota.
I dzisiaj te pradawne wierzenia nabierają na mocy.
Bies przeszedł długą drogę. Od potężnego, zbiorczego określenia słowiańskich demonów, przez sługę piekła, aż po wspaniałego, rogatego potwora, z którym musimy walczyć w grach wideo. Warto jednak pamiętać o jego prawdziwych, leśnych korzeniach.
Przy okazji dodam: sam osobiście często używam słowa „bies”, celowo pisząc je małą literą, jako zamiennik słowa „demon”. Robiłem tak m.in. przy opisywaniu demonów takich jak Południca czy bliska jej Nocnica. Czy to błąd? To zależy oczywiście od interpretacji.
Na moim blogu pozwalam sobie na nieco luźniejsze podejście niż stricte naukowe. Mam nadzieję, że dzięki temu łatwiej docieram do grona czytelników. W tym także do Ciebie!