KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
Wyobraź sobie potężną świątynię górującą nad wczesnośredniowiecznym Szczecinem. W jej mrocznym wnętrzu, rozświetlanym blaskiem żywicznego łuczywa, stoi potężny posąg. Ma jedno ciało, ale z jego ramion wyrastają trzy twarze.
Co najbardziej niepokojące: oczy i usta bóstwa zasłonięte są szeroką, złotą przepaską.
Gdy zagłębiamy się w to, co kryje słowiańska mitologia, szybko orientujemy się, że dawni bogowie rzadko byli jednowymiarowi. Trzygłów (lub Trzygław) to nie tylko lokalna ciekawostka Słowian Połabskich. Wiele wskazuje na to, że ten potężny byt był w rzeczywistości hipostazą (czyli nowym wcieleniem, aspektem) władcy zaświatów.
Aby zrozumieć Trzygłowa, musimy spojrzeć prosto w twarz samemu Welesowi.
Podstawą naszej wiedzy o Trzygławie jest relacja mnicha i niemieckiego kronikarza Ebona. Na podstawie relacji kapłanów połabskich, tak oto kapłan napisał o Trzygławie:
„Szczecin, miasto znaczne i większe niż Wolin, w zasięgu swoim trzy góry zawierał, z których średnia i najwyższa, poświęcona najwyższemu bogu pogańskiemu Trygławowi [oryg. Trigelavi], posiada posąg trójgłowy, nakryciem złotym oczy i usta zasłaniający; kapłani zaś tych bożków twierdzili, że bóg najwyższy dlatego ma trzy głowy, bo trzema zawiaduje państwami, to jest nieba, ziemi i podziemia, a twarz nakryciem zasłania, jakby grzechów ludzkich nie widząc ani słysząc, by je przeoczył”.
Czy słowa te jednak mają uzasadnienie w rzeczywistości? Zdaniem wielu badaczy, jak np. prof. Aleksandra Gieysztora, relacja Ebona nie oddaje wszystkiego. A wręcz wiele spłyca.
Według kronikarzy, takich właśnie jak Ebon, szczeciński posąg Trzygłowa budził ogromny respekt. Trzy głowy bóstwa nie były przypadkową anomalią czy fantazją rzeźbiarza. Stanowiły one odzwierciedlenie tego, jak mitologia Słowian dzieliła wszechświat.
Posąg symbolizował władzę nad trzema wymiarami istnienia:
Nawią – krainą przodków, duchów i zmarłych, ukrytą głęboko pod ziemią (lub za wodą).
Jawią – światem doczesnym, materialnym, w którym żyli i pracowali ludzie.
Prawią – sferą niebiańską, siedliskiem praw i wyższych sił kosmicznych.
Ciekawym elementem kultu była jednak złota przepaska na oczach i ustach bóstwa. Ebon tłumaczył, że Trzygłów „twarz nakryciem zasłania, jakby grzechów ludzkich nie widząc ani słysząc, by je przeoczył”.
Już w tej interpretacji pojawia się jednak zgrzyt, który muszę podkreślić. Prawia nie pojawia się w żadnych źródłach ani pisanych, ani mówionych. Po raz pierwszy pojawiła się ona w Księdze Welesa, która to jednak jest falsyfikatem, pochodzącym z XIX/XX wieku.
Ebon przypuszczalnie dokonał daleko idącego uproszczenia, próbując na siłę utożsamić wierzenia słowiańskie z chrześcijańskimi. Jak pisał prof. Gieysztor:
„Owe trzy królestwa obejmujące niebo, ziemię i świat podziemny nie muszą być także przejęte z chrześcijaństwa. Trójstrefowy podział występuje na tzw. Światowidzie zbruckim (o czym dalej); jest on właściwy kulturze tradycyjnej Słowian, przynajmniej zachodnich”.
Dlaczego zatem Trzygław miał zasłonięte oczy? Przyczyna była zgoła odmienna, niż twierdził Ebon. Wzrok bóstwa chtonicznego był zbyt potężny dla śmiertelników. Złota zasłona pełniła funkcję izolacyjną: chroniła wyznawców przed niszczycielską mocą bezpośredniego kontaktu z bóstwem.
Tak naprawdę Trzygław był przypuszczalnie połabskim obliczem Welesa, tak samo jak Świętowit z Arkony był hipostazą Peruna Gromowładnego. Co przemawia za taką interpretacją? Wskazówek jest całkiem sporo:
Czarny koń jako posłaniec zaświatów – w szczecińskiej świątyni kapłani utrzymywali świętego, karego rumaka. Kolor czarny w wierzeniach dawnych Słowian był nierozerwalnie związany z chtoniczną (podziemną) naturą, ziemią i magią, czyli domenami Welesa. Swoją drogą: to ciekawe odwrócenie roli białego konia w przypadku Świętowita.
Strażnik przysiąg i bogactwa – świątynia Trzygłowa nie była tylko miejscem modlitwy. Była to potężna izba skarbowa, w której gromadzono łupy wojenne i dary składane bogu. Ponadto to właśnie w jego imieniu zawierano najważniejsze traktaty. Weles w całej Słowiańszczyźnie pełnił identyczną funkcję: boga przysiąg oraz opiekuna dobytku i handlu.
Władza nad wróżbami – zarówno Weles, jak i Trzygław byli patronami magii i poznania ukrytego. Wzywając ich imiona wróżono i przewidywano przyszłość.
Rytuał skrzyżowanych włóczni – zanim Pomorzanie ruszyli na wyprawę wojenną, musieli poznać wolę Trzygłowa. Kapłani układali na ziemi dziewięć włóczni. Następnie prowadzili przez nie świętego, czarnego konia. Jeśli rumak przeszedł, nie potrącając kopytem ani jednego drzewca, wróżba była pomyślna. Wola boga zaświatów dawała zielone światło do ataku.

Zrozumienie natury Trzygłowa uświadamia jedną, kluczową rzecz o religii dawnych Słowian: nasi bogowie nie żyli w próżni. Słowiański panteon opierał się na równowadze i ciągłym ścieraniu się potężnych żywiołów, a lokalne kulty były często adaptacją uniwersalnych praw do konkretnych, terytorialnych potrzeb.
Trzygłów, jako pomorska hipostaza Welesa, władał nad magią, zaświatami, przysięgami i bogactwem. Stanowił chtoniczną potęgę, której wzrok trzeba było pętać złotą opaską. Z kolei jako jego kosmiczna przeciwwaga na niebie królował gromowładny Perun, którego na Połabiu i Rugii czczono pod postacią wielogłowego Świętowita.
Jednak ten obraz świata nie byłby kompletny bez trzeciego, wielkiego filaru. Tam, gdzie Weles rządził cieniem, a Perun zsyłał burze, w sferze niebiańskiego ognia panował Swaróg – boski kowal, twórca słońca i dawca płomienia ziemskiego. Dopiero połączenie tych trzech filarów dawało naszym przodkom pełny obraz wszechświata.
Źródła: