​​​​​​​

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.

KUP TERAZ

Legendy Polskie

Trzy postacie słowiańskie: wojownik, uczony i chłop, reprezentujące różne style mówienia i idiolekt w powieści fantasy.
18 lutego 2026

Dlaczego Twój barbarzyńca brzmi jak księgowa? Brakuje mu indywidualizacji

Grasz w RPG albo czytasz dużo książek fantasy? Świetnie!

To wyobraź sobie, że wchodzisz do karczmy w Twoim świecie. Przy jednym stole siedzi stary, bezzębny weteran wojenny, przy drugim wykształcony żerca (kapłan), a przy trzecim młoda dziewczyna ze wsi. Zamykasz oczy i słuchasz. Jeśli nagle ów weteran wojenny, będący barbarzyńcą z północy, podejmie dyskusję o dualizmie ontologicznym z kapłanem, a owa dziewka dorzuci lekkim, acz bystrym tonem, iż zdecydowanie wyżej stawia res cogitans nad res extensa – to masz spory problem.

Wszystkie postacie brzmią tak samo. Używajątych samych słów, budują zdania w ten sam sposób i mają ten sam rytm wypowiedzi. To typowy problem „Gadających Głów”.

Czytelnik nie widzi Twoich bohaterów. On ich słyszy. Indywidualizacja języka (idiolekt) to narzędzie, które sprawia, że postać staje się żywym człowiekiem, a nie papierową marionetką recytującą kwestie autora.

Fundament – czym jest idiolekt?

Idiolekt to indywidualny styl mówienia danej osoby. Składa się na niego wszystko: od zasobu słów, przez ulubione przekleństwa, aż po błędy gramatyczne i tempo mowy. Zanim napiszesz pierwszą linię dialogu, musisz wiedzieć o bohaterze cztery rzeczy, które determinują jego język:

  • Pochodzenie: wieś, dwór królewski, dzielnica portowa, czy daleka północ.

  • Wiek: młodzieńczy slang i niecierpliwość kontra starcza rozwlekłość i archaizmy.

  • Profesja: żołnierz używa konkretów, kapłan metafor, kupiec liczb i zysków.

  • Edukacja: złożoność zdania, bogactwo słownictwa.
     

Czy to oznacza, że każda postać powinna posiadać idiolekt? Niekoniecznie. Byłoby to czasochłonne, trudne w praktyce do napisania i wręcz mogłoby sprawiać wrażenie, że bohaterom brakuje wspólnego języka. Jednak dobrze jest podzielić poszczególne postacie na „grupy tematyczne”.

Dla przykładu: może wojownicy z dalekiej północy wszyscy klną się na czarną brodę Welesa? To ciekawy dodatek, który nada im autentyczności oraz sprawi, że w oczach czytelnika staną się wspólnotą.

Test "Ślepej Próby"

To najważniejszy test Twojego warsztatu. Zakryj didaskalia (np. „powiedział Książę Paproci”, „odparła Mila”). Czy po samym tekście wypowiedzi jesteś w stanie rozpoznać, kto mówi?

Jeśli nie – musisz czytać ten poradnik dalej.

Składnia i rytm – oddech postaci

Większość autorów skupia się na samych słowach (leksyce). To błąd. Olbrzymia różnica w tym, jak ludzie mówią, tkwi w budowie zdania, czyli składni. To właśnie ona nadaje rytm.

Typ A – wojownik / człowiek czynu

Jego życie zależy od akcji. Nie ma czasu na ozdobniki.

  • Cechy: krótkie zdania. Dużo czasowników (akcja), mało przymiotników (opis). Równoważniki zdań. Unikanie strony biernej.

  • Przykład: „Podaj miecz. Szybko. Idą tu. Widziałem ich przy rzece”.

  • Rytm: szybki, urywany, agresywny.
     

Typ B: uczony / manipulator / arystokrata

Jego bronią jest słowo. Używa języka, by ukryć myśli, zaimponować lub zmylić.

  • Cechy: zdania wielokrotnie złożone. Wtrącenia. Strona bierna. Wyszukane słownictwo. Abstrakcyjne pojęcia.

  • Przykład: „Biorąc pod uwagę zaistniałe okoliczności, obawiam się, że nasza dalsza obecność w tej uroczej dolinie rzecznej może okazać się, delikatnie mówiąc, nieroztropna”.

  • Rytm: płynny, melodyjny, usypiający czujność.
     

Typ C: prosty chłop / dziecko

Jego świat jest prosty i namacalny.

  • Cechy: powtórzenia. Błędy składniowe. Szyk przestawny (inwersja). Odnoszenie się do konkretów (ziemia, głód, zimno).

  • Przykład: „Zimno idzie. Od rzeki ciągnie, panie. Złe to zimno, oj złe. Pewnikiem Leszy".

  • Rytm: powolny, ociężały, cykliczny (oparty na powtórzeniach).
     

Leksyka – słowa-klucze i metafory 

Każdy z nas filtruje świat przez pryzmat tego, co robi na co dzień. Profesja bohatera powinna wpływać na to, jakich porównań używa. To tzw. socjolekt.

Zastanów się nad tym sam: czy mówisz dokładnie tak samo, jak mówiłeś przed rozpoczęciem pracy czy studiów? To nie tylko kwestia lepszego wysławiania się, lecz zmiana perspektywy na życie. Nawet osoby o bardzo podobnym charakterze i pochodzeniu mogą wysławiać się zupełnie inaczej w różnych sytuacjach życiowych. A to właśnie przez socjolekt.

Wyobraź sobie sytuację: Twoja drużyna widzi nadciągającą burzę. Jak to skomentują?

  • Kowal: „Niebo pociemniało jak żelazo przy hartowaniu. Zaraz uderzy młotem”. (Metafory rzemieślnicze).

  • Rybak/Żeglarz: „Chmury idą ławą. Będzie dmuchać w żagle, trzeba szukać przystani”. (Metafory wodne).

  • Zielarka: „Czuć wilgoć i ozon. Zioła się położą, jeśli grad spadnie. To niezdrowe powietrze”. (Metafory naturalne).

  • Złodziej: „Dobra pogoda. Ciemno będzie, psy zgubią trop w deszczu”. (Perspektywa korzyści/ryzyka).


Oczywiście nie chodzi mi o to, abyś na każdym kroku podkreślał, że dana postać jest kowalem, szewcem czy wojownikiem albo druidem. Po prostu warto, abyś od czasu do czasu zaznaczył, iż pochodzenie danej postaci ma wpływ na to, jak się wysławia.

Świetnym przykładem tego, jak dobrze tego użyć, jest Saga wiedźmińska. A dokładniej: rozmowy drużyny wiedźmińskiej. Zazwyczaj Geralt i Regis rozumieją się bez problemu, Cahir odstaje pod kątem kulturowym, Jaskier rozumie słowa, ale nie zawsze wyłapuje kontekst i niedopowiedzenia między zdaniami, a Milva przy uczonych dyskusjach łatwo gubi wątek.

Pułapka dialektu i zasada soli

To ciekawa koncepcja, z którą niestety nie pamiętam, gdzie się zetknąłem po raz pierwszy. Zasada soli jest jednak idealna do stosowania przy pisaniu dialogów.

Załóżmy, że chcesz, żeby Twój bohater ze wsi mówił gwarą. To świetny pomysł sam w sobie, ale wykonanie bywa tragiczne. Zasada soli mówi jasno: szczypta soli wydobywa smak potrawy, ale jej nadmiar sprawia, że posiłek staje się niejadalny.

To samo dotyczy się twoich dialektów w książce.

Błąd – fonetyczny zapis totalny

„Ło panocku, kiej bym jo wiedzioł, kaj te diobły poszły, to bym wom pedzioł, ale żem ni widzioł, ino słyszoł jakiesik wycie”.

To męczy. Czytelnik musi literować każde słowo. Po trzech stronach rzuci książką. Wyjątkiem oczywiście jest sytuacja, kiedy piszesz do wąskiego grona odbiorców. Wówczas takie zabiegi mogą być pożądane.

Rozwiązanie – stylizacja

Zamiast kaleczyć ortografię, użyj szyku zdania i pojedynczych słów gwarowych.

„A bo ja wiem, panie, gdzie one poszły? Widzieć żem nie widział. Ale wycie słychać było, oj było. Okrutne”.

Efekt? Czujesz wieś, słyszysz prostego człowieka, a tekst czyta się płynnie. Używaj charakterystycznych końcówek (np. „-żeś”, „-byś”), inwersji i archaizmów, ale oszczędzaj czytelnikowi dekodowania gwary śląskiej czy góralskiej w każdym słowie.

Natręctwa językowe i wata słowna

Każdy z nas ma swoje „pasożyty językowe”. To słowa, których używamy bezwiednie, gdy się zastanawiamy lub denerwujemy.

  • Wata słowna – prawda, w zasadzie, poniekąd, że tak powiem, rozumiesz. Niektóre będą ich używać celowo, np. ekstrawaganccy uczeni albo prawnicy, próbujący wykorzystać prawo przeciwko innym. Z kolei inni będą to robić przez przypadek, np. pod wpływem stresu.

  • Przekleństwa – niech jeden bohater klnie jak szewc („Kurwa mać!”), inny wzywa imiona bogów („Na Peruna!”), a kolejny używa wyrafinowanych obelg („Synu kozy i trędowatego”). Jeszcze inny może nie przeklinać wcale, co w brutalnym świecie fantasy też jest cechą charakterystyczną.

  • Powiedzonka: „Na Swaroga!”, „Niech to licho”, „Bywaj”. Uwaga: Nie przesadź. Jeśli bohater w każdym akapicie mówi „Na brodę Welesa!”, staje się karykaturą.

Zmiana kodu językowego – efekt kameleona

Ludzie nie są jednowymiarowi. Twój bohater nie mówi tak samo do wszystkich. Taka zmiana może wynikać z wielu rzeczy. Może być celowa, np. udawanie mądrego przed apodyktyczną czarodziejką, bądź też używanie języka korzyści w rozmowie z kupcem. Jednak może to być również zjawisko całkowicie nieświadome. Przykładowo: Twój bohater rozmawia luźniejszym tonem ze swoją matką, bo to jedyna osoba, której tak naprawdę ufa na całym świecie.

Wyobraź sobie postać najemnika, który rozmawia:

  • Z kumplami przy ognisku: „Daj żreć. Łapy mi odmarzają”. (Wulgarnie, prosto, slang).

  • Z królem, od którego chce zapłatę: „Wasza Wysokość, zadanie wykonane. Czy możemy liczyć na uregulowanie należności?” (Próba bycia formalnym, może być niezdarna).

  • Z matką: „Jadłem, mamo. Ciepło się ubrałem. Nie martw się”. (Łagodnie, z szacunkiem).
     

Jeśli Twój bohater mówi tak samo do króla i do karczmarza – jest niewiarygodny. Pokaż jego inteligencję społeczną (lub jej brak) poprzez to, jak dostosowuje język do rozmówcy (albo nieudolnie próbuje).

Nie bój się błędów w dialogach

Uwaga! Ten fragment to moja osobista opinia. Nie jest to absolutnie żaden wyznacznik tego, jak powinieneś pisać. Czujesz się ostrzeżony? Świetnie.

Unikaj błędów w zapisach dialogowych, sprawdź na pewno, czy w dobrym miejscu postawiłeś kropkę, jak zacząłeś didaskalia narracyjne. Czy postacie przemawiają spójnie i nie zmieniają nagle sposobu wysławiania, który zupełnie nie pasuje do ich epoki. Takich błędów wystrzegaj się jak ognia.

Jednak (podkreślam, moim zdaniem!) pozwól bohaterom na błędy w mowie od czasu do czasu. Sami przecież często mówimy niezgodnie z zasadami języka polskiego. Ile razy zdarzyło Ci się powiedzieć rzeczy w stylu:

  • wszedłem na górę (jakby dało się wejść w dół),
  • w każdym bądź razie (jedyna poprawna forma to w każdym razie),
  • w cudzysłowiu zamiast w cudzysłowie
  • cofałem do tyłu (a możesz cofać do przodu?),
  • bynajmniej użyte jako synonim przynajmniej.


Dodawanie takich błędów uwiarygadnia sposób mowy Twoich postaci. Nie stosuj ich w narracji, didaskaliach narracyjnych i ogółem: nigdzie poza dialogami. Jednak w obrębie samych wypowiedzi bohaterów, jest to dodatek, który uwiarygadnia ich jako ludzi (albo istoty ludzko-podobne).

Nie mówię, żebyś naszpikował dialogi samymi błędami, ale możesz to dodać jako charakterystyczna część mowy danej postaci. Przykładowo: Twoja protagonistka i jej siostra obie często mówią „dlatego ponieważ”. Powód? Ich matka często stosowała tę formułkę.

To ciekawy dodatek, który doda nieco głębi obu postaciom!

Miecz, pergamin i świeca na stole pisarza jako symbole różnych głosów i klas społecznych bohaterów literackich podczas dialogów.

Podsumowanie – Twoja checklista indywidualizacji

Zanim uznasz scenę dialogową za gotową, sprawdź ją tymi 5 pytaniami:

  • Czy gdybym usunął imiona, wiedziałbym, kto mówi?

  • Czy długość zdań pasuje do temperamentu postaci?

  • Czy użyłem metafor pasujących do zawodu postaci?

  • Czy nie przesadziłem z gwarą? 

  • Czy postać dostosowała język do rozmówcy?
     

Indywidualizacja języka to różnica między rzemiosłem a sztuką. To ona sprawia, że czytelnik słyszy głosy w swojej głowie. I w tym przypadku – to bardzo dobry objaw.

A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak pisać dialogi, serdecznie zapraszam do tych dwóch poradników:

Dialogi, które tną jak brzytwa i te, które leczą rany. Jak pisać rozmowy w fantastyce?

Kropka, przecinek czy mała litera? Jak pisać dialogi w książkach