KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
W grach z serii Wiedźmin zredukowano kikimorę do bezrozumnego, przerośniętego pająka. W prawdziwych wierzeniach Słowian bestia ta była inteligentnym, złośliwym duchem domowym i echem dawnych kultów. Ten nocny demon stanowił uosobienie chaosu w izbie, a dźwięk jego pracy przyprawiał mieszkańców chaty o dreszcze.
W dawnych wierzeniach Słowian kikimora była postacią o zmiennym wyglądzie. Mogła się ukazać zarówno pod postacią młodej dziewczyny, jak i kobiety w podeszłym wieku. Wśród jej charakterystycznych cech można wymienić:
Kikimora zazwyczaj uaktywniała się po zmroku. Co ciekawe: jej agresja nie była przypadkowa. Szczególną nienawiścią darzyła mężczyzn, czyniąc z nich główne ofiary swoich złośliwości.
W nocy kikimora stawała się prawdziwym utrapieniem: przędła pajęczyny, celowo budziła ze snu małe dzieci i noworodki, niszczyła dobytek oraz nękała zwierzęta domowe, ze szczególnym uwzględnieniem kur. Ponieważ jej największą pasją było szycie i przędzenie, odgłos pracującego w ciemnościach kołowrotka przyprawiał domowników o dreszcze. Był to niechybny znak i zła wróżba, że demon czai się w pobliżu
Działalność kikimory nie kończyła się na progu chaty. W rosyjskojęzycznych podaniach funkcjonowała również jako istota dzika, przypisana do lasów i mokradeł. W tej formie utożsamiano ją z „leszczaczichą” – żoną potężnego demona lasu, czyli leszego.
Kikimora bagienna stanowiła śmiertelne zagrożenie dla podróżnych oraz zagubionych wędrowców. W przeciwieństwie do demonów takich jak bies nie używała brutalnej siły. Wykorzystywała swój śmiech jako wabik, by dezorientować wędrowców, sprowadzać ich z bezpiecznych ścieżek prosto na zdradliwe trzęsawiska i topić w błocie.
Do dziś motyw ten jest eksploatowany w rosyjskiej literaturze grozy.
Niektórzy badacze widzą w kikimorze zdegradowaną formę Mokoszy, czyli potężnej słowiańskiej bogini władającej ziemią, deszczem i tkactwem. To z tego echa wywodziła się obsesja kikimory na punkcie nici i wrzeciona. W ludowych podaniach często dzieliła przestrzeń z domowikiem.
O ile on pełnił funkcję stróża obejścia, ona była jego mrocznym, destrukcyjnym przeciwieństwem. Jej zadaniem było tylko i wyłącznie uprzykrzać życie mieszkańcom domostwa. Niezależnie od tego, czy ci próbowali się z nią ułożyć, czy nie.

Obecny wizerunek kikimory to efekt drastycznej transformacji popkulturowej. Twórcy gier wideo z uniwersum Wiedźmina całkowicie odrzucili ludową wizję antropomorficznego, złośliwego ducha tkającego pajęczyny.
Zdegradowali słowiańską demoniczną prządkę do roli gigantycznego, bezrozumnego potwora przypominającego skrzyżowanie pająka ze skorpionem. W ten sposób skomplikowany demon z wiejskiej chaty stał się wielką bestią, na którą polują wiedźmini.
Dla dociekliwych (źródła):