KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
Kiedy dziś wypowiadamy słowo „święty”, myślimy o moralnej czystości i absolutnym oddaniu Bogu. Jednak dla dawnych Słowian pojęcie to nie miało w sobie nic z biernej ascezy. Oznaczało potężną, namacalną moc magiczną, która przenikała naturę i napędzała koło życia.
Uderzenie pioruna, uświęcony dąb czy omijany z nabożną czcią żywy ogień były nośnikami tej kipiącej energii, bezpośrednio spokrewnionej z jurnością i wiosenną krzepą. Uosobieniem tej pierwotnej siły były bóstwa, noszące takie miana jak Jarowit czy Świętowit.
To, co dzisiaj rozumiemy pod pojęciem „świętości”, czyli moralną doskonałość, bezgrzeszność i oddanie Bogu, nie oddaje pierwotnego znaczenia tego słowa. Obecne jego rozumienie zostało nałożone na to słowo dopiero po przyjęciu chrześcijaństwa, gdy uczyniono z niego odpowiednik łacińskiego sanctus oraz greckiego hagios.
Pierwotny, słowiański sens tego pojęcia był o wiele bardziej prymarny, witalny i namacalny.
Pojęcie „świętości” (prasłowiańskie svętъ) w wierzeniach dawnych Słowian nie oznaczało biernego stanu moralnego, lecz aktywną, namacalną moc magiczną, która przenikała świat i mogła zostać przekazana ludziom, przedmiotom czy miejscom. Językoznawcy wskazują, że Słowianie, podobnie jak Bałtowie (litewskie šveñtas) oraz Irańczycy (awestyjskie spǝntō), rozumieli tę świętość jako cechę nadaną przez dobroczynną siłę nadprzyrodzoną, zdolną do krzesania życia i wywoływania twórczości przyrody.
Zgodnie z mitologią Słowian owa święta moc była czymś, co mogło trafić od bogów również do ludzi, jak i do świata dookoła nas.
Tym samym świętość nie była czymś wiecznie odległym i niedostępnym. Nasi przodkowie wierzyli, że na co dzień mogą z nią obcować.
Ze słowiańskim pojęciem świętości nierozerwalnie łączył się słowiański rdzeń jar-, oznaczający siłę, jurność, namiętność i wiosenną krzepę. W słowiańskim rozumieniu słowo „jary” znaczyło pierwotnie dokładnie to samo co „święty” i „silny”. To właśnie z powodu tej kipiącej mocy atrybuty bóstw, takie jak wielka, złota tarcza boga Jarowita w Wołogoszczy, czy święty, wróżebny biały koń Świętowita, były traktowane jako absolutnie nietykalne relikwie, niosące w sobie gwarancję zwycięstwa.
O obu tych atrybutach pisałem w poniższych opracowaniach:
Bóg wojny i opiekun rolników. Dwa oblicza słowiańskiego Jarowita
Świętowit z Arkony. Czterogłowy bóg i wyrocznia białego konia
Zbieżność obu tych imion (Świętowit i Jarowit) oraz ich podobne, wojenno-wegetacyjne kompetencje dowodzą, że dla naszych przodków pojęcia svęt (święty) oraz jar (jary/silny) przenikały się nawzajem. Słowiański „święty” nie był zatem ascetą odwróconym od świata, lecz uosobieniem kipiącej, magicznej siły, która napędzała całe koło życia.
Dopiero stulecia chrześcijaństwa wymazały ten witalny rdzeń, nadając słowu jego dzisiejsze, etyczne i duchowe znaczenie.
Dla dociekliwych (źródła):