KUP TERAZ
Nazywam się Adrian i od lat tropię ślady dawnych wierzeń Słowian. W moich tekstach nie znajdziesz wyssanych z palca legend – każdą opowieść buduję na fundamencie prac prof. Aleksandra Gieysztora i innych wybitnych badaczy. Moją misją jest pokazanie Ci naszych korzeni w sposób rzetelny i wolny od przekłamań.
Tę samą pasję do tworzenia przelewam na karty moich książek. W Legendach Polskich dokonuję re-tellingu podań, którymi zaczytywaliśmy się do snu. Z kolei w Opowieściach Ku – moim ukochanym dziele – zapraszam Cię do onirycznego świata baśni i mitologii, gdzie magia jest ważniejsza niźli ludzka logika.
Chrześcijańscy kronikarze z pogardą odnosili się do modlitw naszych przodków. Odnotowywali z wyższością, iż Słowianie modlą się do obiektów takich jak drzewa, góry, źródła czy leśne gaje. Dla „cywilizowanych” chrześcijan był to dowód na to, iż „pogański kult” jest gorszy od wiary chrześcijańskiej.
Rzecz w tym, że owi kronikarze nie pojmowali istoty słowiańskiej wiary. Nasi przodkowie nie modlili się do drzew samych w sobie. Natura była przedłużeniem boskiej woli, manifestacją sacrum w naszym materialnym świecie. Oddawanie jej czci w mitologii Słowian było czymś zdecydowanie głębszym niż „modlenie się do drzew”.
W najstarszej warstwie wierzeń Słowian bóstwa i duchy nie bytowały w odległym Kosmosie. Bytowały wśród nas, mieszkały w domu oraz w przyrodzie. Tym samym czcią otaczano wiele oblicz natury, takich jak:
Święty gaj czy drzewonie było bogiem samym w sobie, lecz stanowiło jego ulubioną siedzibę. Świadczy o tym między innymi skarga Żmudzinów. Na początku XV wieku protestowali przed wielkim księciem Witoldem, że misjonarskie siekiery wyrąbują ich święte gaje, odbierając im tym samym „dom boży” (mieszkania bogów), z którego otrzymywali pogodę i deszcz.
Na terenie całej Słowiańszczyzny istniało wiele miejsc, gdzie nasi przodkowie oddawali cześć swym bogom. Warto wspomnieć gaj boga Prone ze Starogardu, gdzie rosły prastare dęby, a całość otoczona była drewnianym płotem z dwiema bramami. W Szczecinie znajdowało się święte źródło oraz dąb, poświęcone zapewne potężnemu Trzygławowi, czyli lokalnej odmianie Welesa.
Niemniejszą czcią otaczano góry. Na szczytach oraz zboczach Ślęży, Łyśca, czy Chełmy Słowianie organizowali sanktuaria. Budowali dookoła nich kamienne wały oraz rozpalali ogniska, a podczas hucznych ceremonii oddawali cześć bogom.
Jako ciekawostkę dodam także, iż źródła wodne bywały świątyniami. Przykładem jest Głomacz, uważane niegdyś za święte oraz wieszcze, które rozlewało się w wielkie bagno. Wierni przynosili mu w ofierze zboże i żołędzie, wierząc, że woda w nim zmieniała się w krew i popiół, by ostrzec przed nadciągającą wojną.

Z upływem czasu i ewolucją kultu (szczególnie w fazie tzw. schyłkowego pogaństwa na Pomorzu, Połabiu i Rusi Kijowskiej) podejście to uległo zmianie. Słowianie przeszli od kultu pierwotnej, naturalnej „siedziby” w lesie do kultu słupa czy pala, który z czasem zaczął być traktowany jako bóg sam w sobie.
To właśnie tym drewnianym lub kamiennym słupom zaczęto nadawać rysy ludzkich twarzy, co ostatecznie doprowadziło do wykształcenia się wielogłowych posągów (takich jak Świętowit, Trzygław czy Światowid ze Zbrucza).
Wizerunki te jednak nie traciły swojego głęboko symbolicznego wymiaru. Słupy i bałwany kultowej, jak np. Światowid ze Zbrucza czy Trygław z Pomorza, w istocie odwoływały się do idei osi kosmicznej (tzw. axis mundi). Posąg tego typu był więc wyobrażeniem niezwykle wielowymiarowym: stanowił jednocześnie boga oraz model całego kosmosu. Jego poszczególne twarze i poziomy symbolizowały strony świata, wędrówkę słońca oraz trójdzielny układ wszechświata (niebo, ziemię i podziemia).
Z czasem zaś nasi przodkowie poczęli stawiać świątynie. Na Połabiu, Pomorzu oraz na Rusi Kijowskiej rozwinęło się zaawansowane budownictwo sakralne i monumentalna rzeźba.
Najsłynniejsza zachodniosłowiańska świątynia znajdowała się w centrum grodu na stromym klifie. Była to drewniana, misternie zbudowana bożnica. Jej zewnętrzne ściany zdobiły rzeźby i malowidła. Wewnątrz, za purpurowymi zasłonami, stał gigantyczny, czterogłowy posąg Świętowita.
Zbudowana z drewna, opierała się na fundamentach z rogów dzikich zwierząt. Zewnętrzne ściany zdobiły (zgodnie z relacjami kronikarzy) wspaniałe wizerunki bogów i zwierząt, a wewnątrz znajdował się posąga bóstwa w hełmie i pancerzau W świątyni tej przechowywano również święte stanice, czyli chorągwie bojowe.
W mieście znajdowały się cztery kąciny. Główna, poświęcona Trzygławowi, zbudowana była z niezwykłym kunsztem, a jej zewnętrzne malowidła były odporne na deszcz i śnieg. Gromadzono w niej skarby, łupy wojenne oraz złote i srebrne puchary, służące do obrzędowych biesiad i wróżb.
Na Rugii znajdowały się tam trzy świątynie, w których czczono wielogłowe bóstwa o wojennych atrybutach: Rujewita (miał siedem twarzy i osiem mieczy), Porewita (pięć twarzy) oraz Porenuta (cztery twarze, a piąta na klatce piersiowej).
Odkrycia archeologiczne potwierdzają istnienie drewnianych świątyń m.in. w Gross Raden, Wolinie, Ralswieku oraz we Wrocławiu. Niektóre z nich zdobione były z zewnątrz rzeźbionymi, antropomorficznymi (przypominającymi ludzi) deskami.
W mitologii Słowian nie było miejsca na tzw. fetyszyzm. Nasi przodkowie nie wierzyli w moc samego przedmiotu, drzewa czy góry. Niezależnie od tego, czy Słowianin czcił słońce, dąb, czy kunsztownie wyrzeźbiony bałwan, czcił zawsze ukrytą za nimi nadprzyrodzoną siłę.
Posągi były więc naczyniami dla boskiej obecności, wyobrażeniami ich potęgi i złożonymi symbolami porządkującymi strukturę pogańskiego świata.
Na marginesie dodam, że wiara ta wykraczała poza same obiekty kultu. Przykładowo: żelazo było uświęconym surowcem z uwagi na jego powiązanie z żywiołem ognia. Słowianie wierzyli, iż materiał ten odstrasza demony i ma moc ich pętania dzięki temu, że jest wykuwane w ogniu Swaroga, boskiego kowala.
Więcej o magii żelaza przeczytasz tutaj:
Surowiec, który odstraszał demony. Żelazo kute w ogniu Słońca
Dla dawnych Słowian świat bogów i świat ludzi nie były od siebie oddzielone. Nieustannie wpływały na siebie nawzajem i były ze sobą nierozerwalnie powiązane. Bogowie Słowian żyli wśród ludu, nie zaś skryci daleko w niebiosach, skąd jeno mieliby przyglądać się swemu dziełu.
Dla dociekliwych (źródła):